Kawaly


Poniższy wybór został mi dostarczony w formacie worda. Nie zawierał copyrighta więc dziekując nieznanemu autorowi pozwalam go sobie udostępnić na WWW.


Tak to w wojsku bywa

Pewnego razu do wojska stacjonującego na pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza, jak tam jego życie seksualne, a on mówi:
- No niby do miasta daleko, ale mamy taką starą wielbłądzicę, więc nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego, a ten znowu odpowiada mu to samo. W końcu generał kazał się zaprowadzić do tej wielbłądzicy.
Wychodzi od niej po półgodziny i mówi:
- No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.
- Jasne, że może być - odpowiadają żołnierze - do miasta zawsze można dojechać.

Okulista zasiadający w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery?
- Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablicę?
- Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!

- Nowak, kim jesteś w cywilu ?
- W cywilu - panie sierżancie - to ja jestem Pan Nowak.

Dwóch komandosów tuż przed akcją:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra... Poczekamy te dwie minuty...

Wrócił żołnierz z tygodniowej przepustki. Generał pyta go:
- No i jak tam na przepustce?
- Wspaniale, panie Generale. Przez cały tydzień się kochałem.
- No siadajcie i opowiadajcie.
- Niestety nie mogę, panie Generale...

- Tato, pokaż jak biegają słoniki !
- Ale już pokazywałem ci dzisiaj trzy razy ...
- Tato, ja chcę jeszcze ...
- No dobrze, ale to już ostatni raz. Pluton !!! Maski p-gaz. włóż i jeszcze dwa okrążenia !!!

Szeregowemu Kowalskiemu zmarła matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakiś delikatny sposób przekazał smutną wieść żołnierzowi. Kapral robi zbiórkę plutonu.
- Szeregowi, którym zmarła matka... trzy kroki wystąp!
Wystąpiło kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okrągła - mówi jeden z żołnierzy.
- Kto to powiedział?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystąp!
- Przecież umarł.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldował?

Spadający jak kamień spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Mój się nie otworzył! Szczęście, że to tylko ćwiczenia!

Pamiętajcie żołnierze, bitwa pod Lenino, to była największa bitwa w dziejach oręża polskiego.
- Obywatelu majorze, ale fama głosi, że pod Monte Casino była większa bitwa.
- Fama? Fama, wystąp!

Na zajęciach z balistyki major oblicza wartość sinusa kąta nachylenia działa, otrzymując 2.5. Zaintrygowany szeregowy protestuje - major po krótkim namyśle odpowiada:
- Sinus kąta w warunkach bojowych osiąga wyższe wartości!

Na jednym z wielu egzaminów płk. Matuszczyk pyta żołnierza:
- Podchorąży, ilolita jest lufa?
Podchorąży:
- Jednolita.
Płk.:
- Zaliczone.

Kapral mówi do szeregowca: 
- Masz żetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A więc masz żetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

Na komisji wojskowej pytają poborowego:
- Do you speak English?
- Hę???
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hę???
I następnego:
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- Hę???

Szedł pijany generał z adiutantem przez las. Cos zaszeleściło w krzakach. Generał niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po chwili wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście zwykłą krowę !
- To nie mogła być zwykła krowa - zwykłe krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa !
Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście dziką babę.

Jednym z ulubionych akcentów kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej było powiedzenie: " A buty to się wam mają świecić jak psu co?" na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwała "Jaja". Raz kapitan z dumą popatrzył w dół i ku ogromnej radości kompanii dodał "Albo jak moje".

- Panie kapitanie, czy pan wie, ze szeregowy Ecik skoczył bez spadachronu?
- Oszalał. To już dzisiaj trzeci raz...

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał:
- Kto to napisał?!
- Pan major - odpowiedzieli studenci.

W wojsku kapral tłumaczy nową grę zręcznościową:
- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie.
- A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje?
- Ten wypada z gry.

Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w szeregu. Kapral daje komendę:
- Prawa nogę do góóóry podnieść!
Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy się wdłuż szeregu i krzyczy:
- Co za dureń podniósł obie nogi?!

Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów. Zdziwiony sierżant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?

Na którymś wykładzie na środku sali , w sposób tajemniczy i niewyjaśniony , znalazł się pet. Do sali wchodzi pan major , zauważa pet i się pyta:
"Czyj to pet?"
Odpowiada mu grobowa cisza , więc pyta się znowu :
"Czyj to pet?"
Znowu odpowiada mu grobowa cisza , pan major nie daje za wygraną i pyta się po raz trzeci:
"Po raz ostatni pytam się czyj to pet?"
Tym razem otrzymuje odpowiedź:
"Niczyj , można wziąć!"

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany:
- Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak jak w armii amerykańskiej.
- No to trzeba będzie ustalać kto z kim....

Kapral pyta szeregowca:
- Z czego zrobiona jest lufa karabinu?
- Ze stali.
- Dobrze.A z czego zrobiony jest zamek karabinu?
- Tez ze stali
- Źle.
- Dlaczego źle?
- Spójrzcie sami, szeregowy, co tu w książce napisali: "Zamek zrobiony jest z tego samego materialu"

Sierżant wyjaśnia żołnierzom prawo ciążenia:
- Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem, zrozumiano?
- A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do wody?
- Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście w artylerii, a nie w marynarce!

Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy, gdy kapral powie:
- Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu.

Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar?
- Powinien wylecieć w powietrze!

- Ile razy śmieje się z kawału podoficer?
- Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie.
- A ile razy śmieje się oficer?
- Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą.
- A generał?
- Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć.

Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.

Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...

Generał wizytuje dywizję Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicrutą. Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta: - Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
- Dąć mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego chu*a. Uderza w niego szpicrutą i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!

- Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho?
- Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie!
- Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie!

Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe.
- To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!

Kapral szkoli szeregowców:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemożliwe! - mówi kapral sprawdzając coś w swoim notesie.
- Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kąt prosty!

Wyskoczył spadochroniarz z samolotu i z wrażenia zapomniał, jak uruchomić spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, że nic z tego. Nagle widzi żołnierza , który leci obok niego do góry.
- Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron?
- Sorry, ja z saperów...

Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę żebrać ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, żebrać wszystkich na plac ćwiczeń.
Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, że jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...

Żołnierz pisze z koszar list do ojca, ze dostał syfilisa. Ojciec odpisuje mu:
"ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale noś to z honorem".

Właściwie to saper myli się dwa razy w życiu.
Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem. :-)

Przychodzi baba do lekarza...


Przychodzi osrana baba do lekarza:
- Co się pani stało?
- Widziałam orła cień...

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Proszę doktora, cierpię na zaniki pamięci..
- Od kiedy?
- Co od kiedy?

Przychodzi baba do lekarza :
- Jestem w ciąży i bolą mnie zęby.
- Niech się pani zdecyduje, bo nie wiem jak fotel ustawić.

Przychodzi baba do lekarza z Murzynkiem na rękach:
- Skąd u pani to niemowlę?
- Miałam randkę w ciemno.

Przychodzi baba do lekarza z piaskiem w zębach, a lekarz pyta:
- Co pani jest?
- Glebogryzarka.

Przychodzi goła baba do lekarza z karabinem w ręce.
- Co pani dolega?
- Naga broń.

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, gdy prowadzę samochód zawsze myślę o sexie. Co mam robić?
- Musi pani kupić samochód z automatyczną skrzynią biegów.

Przychodzi baba do lekarza z szybą i siekierą:
- Co pani jest?
- Szklarska Poręba.

Przychodzi Baba do lekarza.
- Panie doktorze, wyrostek mi dokucza.
- Kopnij pani gówniarza to się odczepi!

Przychodzi facet do lekarza.
- Co się stało? - pyta lekarz.
Na to facet po cichutku:
- Panie doktorze to ja, baba, tylko się tak przebrałam!

Przychodzi pół baby do lekarza:
- Co pani jest?
- Ba.

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, wszystko kojarzy mi się z sexem...
- A Brom brała pani ?
- A jeszcze żem nie brombrała dzisiaj...

Przychodzi baba do lekarza okulisty:
Lekarz: Proszę przeczytać te największą literę na tablicy
Baba: A gdzie jest ta tablica ?

Wchodzi do lekarza baba z podpaską na głowie. Lekarz pyta:
- Co pani jest?
- Always on my mind.

Przychodzi baba do lekarza z piłą w plecach.
- Oj panie doktorze proszę mi pomóc. Głowa mnie boli, a jak mnie suszy, i jeść nic nie mogę.... 
- To po co Pani piła ??

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, sikam czterema stróżkami moczu.
- Niemożliwe, niech pani to pokaże!
Po chwili:
- Proszę pani, to tylko guzik od rozporka!

Przychodzi baba do lekarza z piłą tarczową w dupie.
Lekarz: - co pani jest?
Baba: - rżnę się na okrągło!

Przychodzi baba do lekarza, ten ją zbadał i mówi:
- Ma pani raka!
- O Boże! To co mam robić? Co mi pan zaleca?
- Niech pani robi okłady z błota!
- A to pomoże?
- Nie, ale może przyzwyczai się pani do ziemi....

Przychodzi baba do lekarza z zezem zbieżnym:
- Co pani taka skupiona?

... z zezem rozbieżnym:
- Co się pani tak rozgląda?

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch!
- A co pani jadła ? - Puszkę śledzi.
- Czy były swieże ?
- Nie wiem nie otwieralam !

Przychodzi baba do lekarza :
- Panie doktorze źle się czuję.
Lekarz zdadał babę :
- Niech pani codziennie rano na czczo wipija jedno jajko.
- Panie doktorze, ale ja nie znoszę jajek.
- A kto je pani każe znosić?

Przychodzi baba do lekarza i mówi :
- Panie doktorze bardzo źle się czuje, a żadne tabletka mi nie pomaga.
na to lekarz:
- Niech pani kupi MARSA, mars jest dobry na wszystko !

Przychodzi baba do lekarza.
- No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przepisałem na hemoroidy?
- Tak pół na pół.
- Jak to?
- Te długie śliskie tabletki to jakoś połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam

Przychodzi baba do lekarza. Ten ja zbadał, a że był to lekarz prywatny, to przyszło w końcu do płacenia. Baba zaczyna się rozbierać i powiada:
- Nie mam przy sobie pieniędzy, więc zapłacę panu w naturze.
Lekarz podrapał się po głowie i pomyślał: "No cóż, skoro nie mogę dostać pieniędzy, dobre i to." Przed przystąpieniem do pobrania opłaty, jednakże, spojrzał na babę i zapytał:
- Zaraz, zaraz. Czemu ma pani taki czarny brzuch?
A baba na to:
- Aaa, przed chwilą płaciłam za węgiel.

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
"Panie doktorze, mam gwiżdżące piersi..."
Lekarz na to:
"Proszę się rozebrać do pasa"
Baba:
"ale..."
Lekarz stanowczo:
"Proszę się rozebrać!"
Baba ściągnęła stanik, a piersi ŁUPS!, gwizdnęły o podłogę!!!

Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać
- A gdzie mam położyć ubranie?
- Obok mojego...

Przychodzi baba w ciąży do lekarza.
- Co pani?
- A tak sobie zaszłam...

Przychodzi baba do lekarza z telefonem w brzuchu.
- Kto pani taki numer wykręcił?

Przychodzi baba do lekarza:
Baba: Panie doktorze, nie mam piersi...
Doktor: Ajajaj...

Przychodzi baba do lekarza:
Doktor: Pani ma chyba nadżerkę....
Baba: A to świnia... Mówił, że tylko poliże...

Przychodzi ciężarna baba do lekarza;
Baba: Panie doktorze, dziewiąty miesiąc mija, a ja nic...
Doktor: A bóle Pani ma ?
Baba: A co to, Pan doktor ślepy?

Przychodzi baba do lekarza...
zielona i z antenkami na głowie;
Lekarz: co Pani je?
Baba: Kur... nie z tej ziemi!

Przychodzi baba do lekarza i pyta:
- W jakich porach pan przyjmuje?
- Przeważnie w dżinsach...

Do okulisty w Katowicach przychodzi baba i mówi:
- Panie doktorze, z bliska źle widzę.
- A z daleka? - pyta lekarz.
- Z Koszalina...

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz.... też baba.

Przychodzi baba do lekarza z koparką na plecach, a lekarz:
- Ale się pani wkopała...

Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza.
- Czy dziecko przechodziło odrę? - pyta lekarz.
- Ta gdzie tam, panie, my zza Buga...

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pyta:
- Czemu pani tak długo nie było?
- Bo chorowałam...

Przychodzi baba do lekarza w wigilie i mówi ... ludzkim głosem.

Przychodzi baba do lekarza a lekarz mówi:
- Niech pani przestanie tu przychodzić bo ludzie zaczęli o nas gadać.

Przychodzi baba do lekarza i skarży się:
- Panie doktorze, wszyscy mmnie ignorują.
Lekarz: Następny proszę!

Przyszła połowa baby do lekarza. Lekarz pyta:
- Co się stało?
- Maż mnie przerżnął.
- A gdzie druga połowa?
- Wypilimy...

Przychodzi baba do lekarza z żabą na głowie;
Lekarz: co pani jest?
Zaba: a coś mi się do du... przykleilo.

Przychodzi baba do lekarza z papierosem w uchu:
Lekarz: co pani robi?
Baba: słucham Jarre'a ...

Przychodzi baba do lekarza z taczką na plecach i margaryną.
Lekarz: co pani je?
Baba: Margaret Tacher.

Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza.
Lekarz: Zaraz, zaraz! Nie wszystkie na raz.
Baba: Ja nie do pana. Ja do tego pod oknem.

Przychodzi baba do lekarza z kierownicą na plecach, a lekarz:
- Kto panią tu skierował?

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, mam wodę w kolanach!
Lekarz: a ja cukier w kostkach.

Przychodzi baba do lekarza...
i od razu włazi mu pod biurko. Lekarz na to:
- Długo pani nie pociągnie. Pracuję do czwartej.

Przychodzi baba do lekarza...
i od progu skacze sztywno na dwóch nogach:
Lekarz: a mówiłem, ze spirala będzie za długa!

Przychodzi baba do weterynarza...
a weterynarz: chyba się pani cos po..., no!, pomyliło?!

Przychodzi baba do lekarza;
Lekarz: mieszka pani koło stadionu, nie przeszkadza to pani?
Baba: NIE, NIE, NIE NIE NIE, NIE NIE NIE NIE, NIE NIE !!!

Przychodzi baba do lekarza i się skarży:
- Panie doktorze, ludzie mi do okien zagladają!
Lekarz: to nic dziwnego.
Baba: ale ja mieszkam na 10 piętrze...

Przychodzi baba do lekarza:
Baba: panie doktorze, mam wytrzeszcz, co robić?!
Lekarz: poluźnic warkocz!

Przychodzi baba do lekarza ze złamaną ręką.
Baba: panie doktorze rękę złamałam!
Lekarz: Gdzie?
Baba: W kuchni.

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Jestem s-konana...
Lekarz: A ja z Rambo!

Przychodzi baba do lekarza z krzesłem na głowie, a lekarz do niej:
- Proszę siadać!

Przychodzi baba do lekarza z gwoździem w dupie, a lekarz do niej:
- Proszę siadać!

Przychodzi baba do lekarza, lekarz jej każe oddać mocz do analizy
Baba: gdzie mam go oddać?
Lekarz: do słoika - stoi na szafie.
... i lekarz wychodzi z pokoju
wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany
- co pani narobiła?
- a myśli pan że to tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie?

Przychodzi baba do lekarza z wielorybem w dupie i mówi:
- mam dość tego walenia!

Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie.
Lekarz: co pani jest?
Baba: dziekanat!

Przychodzi szkielet baby do lekarza. Po długim badaniu pyta:
- panie doktorze, czy to coś poważnego?
- jeszcze nie wiem; musimy zrobić prześwietlenie..

Przychodzi baba do lekarza, a tu lakarz biega dookoła biurka.
Po godzinie...
- co pan doktor robi?
- ja jestem lekarz okręgowy!

Przychodzi baba do lekarza i od razu zaczyna się rozbierać.
Lekarz: przyszła się pani zbadać?
Baba: nie..., pieprzyć...

Przychodzi baba do lekarza ze śledziem w dupie i mówi:
- panie doktorze, ktoś mnie ciągle śledzi!

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, coś mi w dupę wlazło.
- Nie wie pani co?
- Chyba dłużnik..

Przychodzi baba do lekarza z listkami na głowie.
Lekarz: Co pani tak zdębiała?
Baba: A, czasem tak mi włosy dęba stają.

Przychodzi baba do lekarza z orłem w dupie.
Lekarz: Co pani jest?
Baba: Monetę o dupę rzucaliśmy...

Wpada baba do lekarza i krzyczy:
- Mam pana w dupie!

Przychodzi baba do lekarza z wróblem w dupie.
- Co pani jest?
- Mnie nic, ale mężowi chyba ptaka urwało.

Przychodzi baba do lekarza.
Lekarz: Ma pani książeczke zdrowia?
Baba: Mam.
Lekarz: Gdzie?
Baba: W dupie!

Przychodzi baba do lekaza i mówi:
- Jestem skonana!
- A ja z Gwiezdnych Wojen.

Przychodzi trup baby do lekarza i siada w gabinecie lekarskim; lekarz widząc to mówi:
- gdzie mi się pani tu rozkłada? Na co baba:
- a co, mam gnić w poczekalni ?!

Przychodzi baba do lekarza, bez ręki i bez nogi.
- Co się pani stało?
- A..., bo założyłam się z mężem o nogę, że mi ręki nie wyrwie.

Przychodzi baba do lekarza z pończochą na głowie.
- Co pani dolega ?
- Nie widzisz gamoniu , że to napad ?!

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, mój problem to za duże potrzeby seksualne...
- To niech pani wyjdzie za mąż.
- mam już męża.
- to niech pani znajdzie sobie kochanka.
- już mam.
- to niech pani weźmie drugiego.
- mam drugiego, i jeszcze innych trzech.
- hmmm, wydaje mi się, że pani jest rzeczywiscie chora.
- Panie doktorze, niech mi pan to da na piśmie, bo mąż mówi, ze jestem kurw*!

Przychodzi trzy dziesiąte baby do doktora:
- a gdzie reszta? - pyta doktor.
Trzy dziesiąte baby wyciąga krótkofalowkę:
- zero siedem, zgłoś się!

Przychodzi garbata baba do lekarza:
- Co pani jest ?
- ciąża pozamaciczna...

Przychodzi baba do dentysty, siada w fotelu i od razu ściąga majtki.
- Ależ droga pani ! - protestuje lekarz - Ja jestem dentysta, ginekolog przyjmuje piętro niżej !
- Nie ma żadnej pomyłki. - odpowiada baba - Zakładał pan wczoraj mojemu staremu sztuczną szczękę? Zakładał! No to teraz ją pan wyciągaj !

Ach, przychodzi baba do lekarza i mówi, panie doktor, wszyscy mówią mi że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki.
Ależ skąd, ja też lubię naleśniki. Odpowiada lekarz.
Oh to ja pana bardzo zapraszam, mam całą szafę naleśników.

Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza, lekarz do niej:
- Proszę się rozebrać i położyć.
- Ale panie doktorze! To moje dziecko jest chore!
- Jemu już nic nie pomoże...

Przychodzi baba do lekarza i już od progu wywija nogą.
- Co pani jest? - pyta sie zdziwiony lekarz.
- Hulajnoga.

Przychodzi gruba baba do lekarza.
- Panie doktorze prosze mi dać coś żebym schudła.
Lekarz dał jej pudełko tabletek z przykazaniem, aby brała przez miesiąc codziennie jedną. Baba niewiele myśląc pożarła wszystkie zaraz po wyjściu z gabinetu. Po tygodniu przychodzi znowu, chuda jak szczapa, skóra na niej wisi. Lekarz obejrzał ją krytycznie, zebrał skóre, naciągnął i zawiązał na głowie kokardę. Baba wychodzi z gabinetu, spotyka znajomą.
- Oj, jak ty bardzo schudłaś! A jaką masz ładną kokardę na głowie!
- Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że mam obrośniętą klatkę piersiową.

Przychodzi baba do lekarza z okularami w brzuchu.
- Co pani dolega? - pyta się lekarz.
- Ślepa kiszka.

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się pyta:
- Co pani jest?
- Panie doktorze, zaszłam...
- To niech pani odejdzie.
- Kiedy ja nie od chodzenia, tylko od pieprzenia...
- To niech się pani odpieprzy.

Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie:
- Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze?
- A dawno pani nosi gips?
- Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym pietrze, doktorze. I znudzilo mi się, do k*.*wy nędzy, ciagłe włażenie po rynnie.

Przychodzi baba do ginekologa.
- Proszę się rozebrać!
- Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze.
- To może ja od razu zgaszę światło?

Przychodzi baba do lekarza i już od progu skacze na wyprostowanych nogach. Lekarz się pyta :
- Co się pani stało ?
- No przecież mówiłam, że spirala będzie za długa ...

Albo przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie lekarz za ile wyzdrowieję?
a lekarz na to:
- za kilkanaście milionów...

Przychodzi baba do lekarza i trzyma w ręku szczelnie zamknięty słoik.
- Błagam, niech mi pan powie, co jest w środku, panie doktorze? - Prosi z przerażeniem na twarzy.
Lekarz obejrzał słoik i mówi:
- Bez wątpienia tasiemiec, proszę pani.
- To cudownie! - cieszy się baba. - Bo ja myślałam, że to cały system nerwowy.

Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego:
- po co to pani?
- bo słyszałam że z pana jest zasrany specjalista.

Przychodzi baba do lekarza z mózgiem w rękach:
- To się w głowie nie mieści!!

Przychodzi baba do lekarza:
- Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania.
Baba dziękuje za diagnozę i zbiera sie do wyjścia.
- A tak a propos, jakie owoce pani jada najczęściej? - pyta lekarz.
- Orzechy.

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, niech mi pan zrobi nowy otwór.
Lekarz znacząco puka się w czoło.
- Nie, nie tutaj, bo by mi mąż jajami oczy powybijał.

Przychodzi baba do lekarza z betoniarką na plecach.
- Co pani jest? - pyta się lekarz.
A baba się zmieszała.

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, wszyscy znajomi mężczyźni mówią mi, że mam pochwę jak studnia...
- Proszę się rozebrać i na samolocik.
Po chwili ostrożnie zagląda.
- Nic dziwnego, ...ego, ...ego, ...ego.

Przychodzi baba do lekarza a lekarz do niej:
- Niech pani stąd wyjdzie bo już kawały zaczynają o nas opowiadać.

Przychodzi baba do lekarza z córką.
- Ania stań prosto żeby pan doktor zobaczył jaka jesteś krzywa.

Przychodzi koń do lekarza, za nim wchodzi baba, a lekarz na to :
- Co pani, zakonnica?

Przychodzia baba do ginekologa, rozbiera się i siada na fotel.
- Bardzo mnie boli tam w środku. Wyżej, jeszcze wyżej...
- Podejrzewam, że jest to zapalenie migdałów.

Pprzychodzi baba do lekarza z gwoździem w uchu, lekarz się pyta:
- Co pani jest?
- Słucham metalu...

Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. I słyszy zduszony głos:
"Panie doktorze, ma pan coś na robaki?"

Przychodzi baba do lekaza, a lekarz pyta :
- ile ma Pani lat
ona na to :
- 52
Lekarz się zamyślił, coś pokompilował w głowie i mówi :
- No więcej nie będzie!

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się jej pyta:
- Kim Pani jest z zawodu?
- Nauczycielką.
- Taaa?? To niech mi Pani palę postawi.

Przychodzi baba z masztem w dupie do lekarza, lekarz do niej:
- Co pani jest?
A baba na to:
- Dar Młodzieży!

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem.
Lekarz zbadał dziecko i mówi do baby:
- proszę się rozebrać
- ale to nie ja, to dziecko jest chore!
- na wszelki wypadek zrobimy drugie.

Przychodzi baba do lekarza
- Oj, bardzo mnie boli
- a co się pani stalo ?
- koń mnie kopnął
- a gdzie? - pyta lekarz
- w kieleckiem, panie doktorze, w kieleckiem.

Przychodzi baba do lekarza i zaczyna skakać po gabinecie
- co pani jest ? - pyta lekarz
- pan się jeszcze pyta?! A kto mi sprężynkę zakładał?

Przychodzi baba z córką do lekarza
- panie doktorze, moja córka ma straszny wytrzeszcz oczu
- to niech jej pani tak mocno kucyka nie wiąże

Przychodzi baba z córką do lekarza. Córka jest piękna i seksowna. Lekarz od razu każe jej się rozebrać. Baba protestuje:
- Ależ panie doktorze, to ja jestem chora!
- To proszę pokazać gardło - mówi lekarz.

Przyjeżdża baba do lekarza na motorynce.
- Co pani jest.
- Motorola...

Przychodzi baba do lekarza, zdejmuje mu spodnie i bierze "dinksa" do ust. A na to lekarz:
- Oj długo to Pani już nie pociągnie.

Przychodzi baba do lekarza z amigą na sznurku i mówi:
- Ja do uśpienia....

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze nie mam włosów na pi****e !
Doktor ogląda i mówi:
- A ile razy pani dziennie TO robi ???
- Nooooo, 5-6 razy !!!
- Prosze pani ! Na autostradzie też trawa nie rośnie... :-))))

Przychodzi baba do lekarza ...
- Panie doktorze po tej kuracji hormonalnej dzieje się ze mną coś niedobrego.
- Coż takiego ?
- Wyrastają mi włosy na ciele.
- No to nie ma się pani czym martwić po zakończeniu kuracji te włosy powypadają.
- Ach to kamień spadł mi z serca.
- A tak właściwie to gdzie pani te włosy wyrastają?
- Na jądrach panie doktorze.

O bacy

Komisja w Poroninie pyta górala, czy znał Lenina.
- Powiedzćie gazdo czy znaliście wodza rewolucji?
- Ni, ale uratowołek mu życie.
- !???!! Jak to uratowaliście mu życie?
- Ano ide jo rano, na grań, a tu jakisik panocek siedzi na pieńku nad przepaścią i cosik pisze. Wracom pode wiecór i ten som panocek siedzi i cosik rysuje.
- No to w jaki sposob uratowaliście życie Leninowi.
- Ano przeca, mogłek go zepchnonć w ta przepaść, ale nie zepchnąłem ... no i tak uratowołek mu życie.

- Baco napisaliśćie donos!
- Ni, do wos nie pisołem.

Przyjechał baca do Ameryki i okradli bank. Siada w rowie przydrożnym, wyciąga z worka pieniądze i zaczyna liczyć. Nagle zjawia się przy nim amerykański funkcjonariusz i pokazując swą służbowa odznakę mówi:
- Police!
Na to baca:
- Dziękuję, panocku, sam se police.

Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miął pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią:
- Franek, jesteś tam?
- Jo.
- Nic ci się nie stało?
- Ni.
- To wyłaź stamtąd.
- Kaj nie mogę, bo jeszcze lece...

- Wojtek, wyście taki mondrala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to świynto prowda, drugo tyż prowda, i trzecio gówno prowda.

Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:
- Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje?
- Mnie nie!

Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jakoś nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! już wim! UJOT!

Bacowa budzi swojego męża w środku nocy.
- Antoś, pchła mi chodzi po plecach, złap ją i zabij.
- Zapal światło - doradza zaspany baca. - Jak cie zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.

Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!

Siedzi Baca razem ze skoczkami narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, że skoczył na odległość 100 metrów, drugi, ze pobił rekord skoczni. Na to Baca mówi:
- Jak ja skoczyłem z tej skoczni to lecę, lecę, patrzę mijam koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymują się inni, mijam Zakopane, mijam Gubałówkę, a tu jak halny nie powieje i wróciło mnie na 30 metr.

Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sadzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpwiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i wola:
- Głupoty Gazdo gadacie! Całej wsi odpowiada, a Wam nie!

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodowal.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród.
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.

Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie - psejode sie tromwojem.
Idzie do kiosku i gada:
- Poprosze bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce.

Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwinięta gazetą?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznał wstrząsu mózgu?
- Skoro tak dochtór powiedział...
- W takim razie co było w gazecie?
- Nie wiem, nie czytałem.

Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanka uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanka. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!

Przyjechał turysta w góry. Nocuje u bacy. Rano baca pyta:
- Czy wy w nocy nic ze sobą nie robicie, ze się światło cały czas pali?...
- Baco, przy świetle to dopiero przyjemność!
Na drugi dzień turysta pyta bacę:
- No i jak, lepiej przy świetle?
- Lepiej, lepiej - i ile dzieci miały uciechy!

Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa?
- Jest. Beskidzka.
- Bez cego???

Siedzi góral na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze, nasze morze...

Baca rozmawia z turystą:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- Ciem - poprawia turysta.
- Kapciem.

- Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta książkę, którą trzyma w drugiej.
Przechodzący turysta przystaje i mówi:
- Baco! We wsi powiadają, że Baca ma zdolności parapsychiczne!
Na to Baca:
- A głupoty gadają!
Na to turysta odchodzi w swoją stronę. Baca, dalej wisząc na drzewie puszcza gałąź, na której wisiał i przewraca ze spokojem kartkę, wisząc w powietrzu.
- Oj pieprzą głupoty w tej wsi, oj pieprzą! 

Idzie dwóch baców koło sklepu spożywczego...
- Baco! Wiejmy stąd ino żywo !!!
- A czemuż to !?
- Bo tu piszą "Dżemy jaja !!!'

Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety. Patrzą - a gazda za chałupą grzmoci żonę. Prezydent pyta go dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi:
- Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupie, bo tu góry i jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na stronę i pyta:
- Gazdo, a tak naprawdę o co poszło?
- Przeca nie powiem obcemu, ze mi bździągwa bony na cukier zgubiła.

Pytają bacę:
- Czy te trzy dziewczynki są twoimi córkami ?
Baca:
- No.
- Ale one urodziły się tego samego dnia ?!
- No...
- ... w odstępach piętnastominutowych !!!
- No to co ?! Ja mom rower ...

W Tatrach na hali opala się naga blondyna. Raczej śpi, albo jest mocno zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona (ale zabrzmiało) przykrywa je swoim kapeluszem (co za poświęcenie!). Przychodzi Baca, patrzy i mówi:
- O Jezusicku! Wciągnęło faceta!

- Staro, obróciłabyś się ku mnie.
- Kces mnie, moj chłopecku ?
- Nie, ino puscos bąki.

Do "Pewex"-u przyszedł z wiaderkiem góral:
- Pani, han co to za flaska ?
- Francuski koniak.
- Loć!
- Proszę bardzo.
- A hanta flasysia piykno mi sie widzi.
- To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'.
- Loć. A hanta ?
- Polski spirytus.
- Dużo loć. Za to sycko kielo płacem ?
- Dwieście pięćdziesiąt dolarów.
- Wyloć!

Baca był świadkiem wypadku samochodowego, poldek walnął w drzewo. Przesłuchuje go gliniarz:
- Baco jak to było?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...

- Baco, czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita ta pierwsza górka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga górka?
- Tak.
- To tyż nie je Giewont. A widzita ta trzecia górka?
- Nie.
- To je Giewont.

Zmarznięty w czasie śnieżycy turysta puka do bacówki - otwiera baca.
- Macie baco coś do jedzenia? - Niii! - To może chociaż wrzątek macie ??
- Mom... ino zimny.

Ten sam turysta w następne wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą strawą, turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz ??
- Ni moge, przecież deszcz pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada ??
- A bo wtedy nie cieknie...

W górskiej chacie pod Gubałówką wielka uroczystość - Jan Gąsienica kończy sto lat. Zjechali się reporterzy, naczelnik miasta, wręczono medal i dyplom. Wszyscy, trzęsącego się ze starości pomarszczonego Gąsienicę, pytają jak dożył tak sędziwego wieku.
- Zwyczajnie, nie piłech, nie paliłech, za dziewkami nie goniłech...
W tym momencie przerywa mu straszny hałas.
- Nie przejmujta sie - mówi Gąsienica - to tylko mój starszy brat, całą noc pił gorzałe, to mu sie chce teraz za dup*mi ganiać.

Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!

- Czy to prawda baco, ze tutejsi ludzie nie lubią przybyszów z nizin? - pyta turysta górala.
- A bo ja to wim... Widzicie panocku ten cmyntoz?
- Widzę...
- Tu leżą ci, co przyśli na zabawe bez zaprosenia...

Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać.
- Maryna, pomóż bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żonę.
Ta podchodzi i załamuje ręce.
- Jezusicku, Jędrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!

Baca słyszy krzyki z podwórka:
- Czego tam?
- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee! Przecie mom!
Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:
- O kurw*! Gdzie moje drewno?!

Sprawa w sadzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala:
- Zawód?
- Mechooptyk.
- Co?
- Mechooptyk!
- A co pan robi?
- Optykam chałupy mchem....

Zapisują bacę do Partii. Sprawdzają życiorys.
- No a jak to bylo po wojnie? Byliście w jakiejś bandzie?
- Ni, ta bydzie pirsa.

Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp.
Turysta zwleka się z wyra (przekrwione oczy itp.) i zaspanym głosem mówi do bacy:
- Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są skurwysyny nie dzieci!

Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy:
- Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!!
Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera i:
- Ło Jezu, Jezu, Jezu!
Turysta: Baco! Baco co wam się stało?!
Baca: Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!!
T: A może komuś w waszej rodzinie?
B: Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!
T: No to co tak lamentujecie?
B: Ło Jezu, jak mi sie robić nie chce!

Zapisują bacę do spółdzielni produkcyjnej.
- Dacie krowę do spółdzielni?
- Dom.
- Dacie konia do spółdzielni?
- Dom.
- Dacie owce do spółdzielni?
- Nie dom.
- Dlaczego?
- Bo mom.

- Baco, czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu ?
- Zaraz za wioska jest ostry zakręt nad urwiskiem, a części leża na dole...

Idzie sobie baca i ciągnie na sznurku zegarek.
Przechodzący turysta pyta zdziwiony:
- A co to baco, zegarek na sznurku ciągniecie?
- Ja go wreszcie naucze chodzić!

Nad Morskim okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowie pstrągi.
- Przecież nie macie wędki.
- Pstrągi łowi sie na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszke, to ją wam zdradze.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją gaździe. On tłumaczy...
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój...
- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...

Baca dobiera się do gaździny. W pewnym momencie gaździna mówi:
- Baco, gniewom sie
- A o co sie gniewocie gaździno?
- Ja nie mówie że sie gniewom ino że sie wom ch... gnie!

Turysta spał u bacy. Rano budzi się i drapie. Widząc to baca pyta:
- Cóż to panocku, wsiura wos ugryzła?
- Nie, w plecy.

- Baco! To gówno to ludzkie czy zwierzęce?
- To? Ludzkie.
- A po czym poznajecie?
- A bo to moje.

Dwóch górali postanowiło sprawdzić ile ludzi jest w knajpie w Źywcu. Uradzili, że jeden będzie wyrzucał gości a drugi liczył. Tak też zrobili Słychać brzek tłuczonego szkła, okrzyk "O Jezu" a góral liczy:
- Roz,
Znowu okrzyk i:
- Dwa
W pewnym momencie brzęk i wylatujący mówi:
- Teroz nie licz bo to jo.

Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki.
- Ej Maryś, pójdź do nas!
- Nie pójde bo mnie zgwałcicie!
- Ej, nie zgwałcimy!
- To po co ja tam pojde?

- Baco, czym zabiliście sąsiada?
- A synecką, Wysoki Sądzie...
- Wieprzową, czy wołową?
- Kolejową...

Góral wraca z dwuletniej służby w wojsku. Żona Jagna ciągnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia się i wyprowadza ją na spacer.
- Widzisz Jagna to piękne błękitne niebo?
- No widzę! Chodź do sypialni.
- A widzisz te piękne wzgórza?
- Widzę, no chodź już!
- A widzisz te piękne łąki?
- No widzę widzę! No chodź do ...
- No to patrz i patrz, bo teraz będziesz przez miesiąc ino sufit oglądała.

Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi turysta:
- Baco spadniecie!
- Ni, nie spadne!
- Spadniecie!
- Ni!
- No mówię wam że spadniecie !
- Eeee, ni spadne!
Nie przekonawszy bacy Turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali tyrystą i rzekł:
- Prorok jaki, czy co ?

Przychodzi Baca do ubikacji. Czeka, czeka, wszystkie kabiny zamknięte. Zniecierpliwiony, zapytuje:
- Je tam kto? [czy jest tam ktoś? przyp. tłumacza]
W odpowiedzi dochodzi go zduszony glos:
- Tu sie ni je, tu sie sro!

Płacze zgwałcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu płaczesz Maryna?
- Oj zgwałcili mnie zgwałcili!
- A o pomoc wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wsi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku halom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wierchom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku lasowi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- Nikt nie przyszedł?
- Nikt, nikt nie przyszedł!
- To i ja sobie ulże!

Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazję.
Zatrzymuje się jakieś auto, baca wyciąga ciupagę, i rzecze do kierowcy:
- Łonanizuj sie pan!
Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy, gdy skończył usłyszał znów tę sama komendę:
- Łonanizuj sie pan!
Cóż ... wyboru wielkiego nie miął. Nie miął też wyboru gdy usłyszał kolejną komendę:
- Łonanizuj sie pan!
Gdy skończył baca znów to samo:
- Łonanizuj sie pan!
Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodziło, głos bacy naglił jednak nieubłaganie:
- Łonanizuj sie pan!
- Łonanizuj sie pan!
- Łonanizuj sie pan!
I kiedy baca już widział, że kierowca nie da już naprawdę rady spokojnym głosem rzekł do stojącej obok gaździny:
- Siadaj Maryna, pan cie do Zakopanego zawiezie!

Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
- Co robicie baco?
- A tak sobie siedze i myśle.
- A to wy zawsze tak ?
- Nie, ino jak mam czas.
- A jak nie macie czasu ?
- To sobie ino siedze.

Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż, mam brzydka żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.

Autostopowiczka zatrzymuje samochód na drodze z Poronina do Zakopanego. Samochód zjeżdża na pobocze i szofer odkręca okienko. Autostopowiczka wsadza głowę do środka, a wtedy kierowca podkręca szybko okienko, wychodzi drugą stroną, zadziera kieckę i rżnie rzeczoną autostopowiczke, poczem odkręca okienko i odjeżdża. Wtedy zza drzewa wychodzi góral i rzecze:
- Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupić.

Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują po czym jedna mówi do drogiej :
- Oj Maryna trza mi cie bedzie pożegnać, widze idzie Franek z kwiatami trza mu bedzie dupy dąć!
- A co to u was flakona ni ma?

Dialog Góralek:
- Wiesz Maryna dupcyłam się z inteligentem !
- No i jak bylo ?
- Ty wiesz, On mial penisa!
- Ooo!, a co to takiego ?
- Taki ch*j, ino giętki !

Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Pięć razy ją odbudowywał, ale za szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła do nieba:
- Panie Boze! Za jakie grzechy ?!
Na to głos z nieba:
- Oj nie za żadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja cię chyba Józek nie lubie...

Siedzi baca przed chałupą i pierze w misce kota. Przechodzi turysta i słysząc straszne piski próbuje zaprotestować:
- Baco, co robicie ?!
- ano kota piere - rzecze baca
- ale baco, kotów się nie pierze!
- piere sie piere.
Nie przekonawszy bacy, turysta wybrał się w dalszą drogę. Kiedy wracał po kilku godzinach zobaczył bacę i leżącego obok zdechłego kota. Pokiwał głową i mówi:
- a mówiłem, ze kotów się nie pierze?
- piere sie piere ino nie wyżyma...

Baca znalazł broszurkę, jak odzwyczaić się od jedzenia przez tydzień. Pierwszego dnia miął zamiast posiłków pić po 1/2 szklanki wody. Drugiego po 1 szklance itd. (skrót myślowy) Siódmego dnia półprzytomny z głodu miął wykonać ostatnie polecenie - wysrać się. Poszedł wiec za chałupę, kucnął, natężył się i nic. (z pustego to i Salomon...) Siedzi, siedzi, aż nagle słyszy jakieś odgłosy jedzenia. Patrzy, a tu mu dupa się pasie!

Idzie sobie turysta polaną w górach i widzi bacę. A baca pasie sobie owce. Czarne i biale. No i turysta się go pyta:
- Baco.. Ile mleka dają te owce?
- Ano białe czy czorne?
- No wszystkie.
- Białe dwa litry..
- A czarne?
- Ino tyż dwa litry.
- A ile trawy jedzą?
- Białe czy czorne?
- No wszystkie..
- Białe trzy kilo.
- A czarne?
- Tyż trzy kilo.
Rozmawiają tak z piętnaście minut i okazuje się ze białe owce nie różnią się niczym innym niż kolor wełny. Wreszcie zdenerwowany turysta pyta się jeszcze raz:
- No to czemu baco je tak rozróżniacie?
- Ano białe owce są moje.
- A czarne czyje?
- Ano tyż moje.

Obchodzona była właśnie Setna Rocznica Urodzin Lenina ( SRUL ). Znaleźli tedy i bacę starego z Poronina, co to Lenina pamiętał, i poprosili go, co by opowiedział im coś o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin był miły, i dobroduszny. Siad tedy Baca na rogu chałupy, i powiada:
Pamiętam była wiosna, topniały śniegi, świeciło ślicznie słoneczko. Towarzysz Lenin postanowił się ogolić. Wyszedł tedy na ganek z miednicą, mydłem pędzlem. Ledwo sobie namydlił pysk podbiegł do niego mały chłopczyk. Popatrzył na towarzysza Lenina i zawołał : " Towarzyszu Lenin, łysiejecie ! ". Towarzysz Lenin uśmiechnął się, ... a mógł przypierdolić !

Wieczorem przychodzi baca do I sekretarza gminnej POP i mówi, że chce koniecznie zapisać się do partii. Sekretarz, ze trzeba pół roku próby. Na to baca:
- Albo mnie tyrozki zopisecie, albo nie chce w ogole.
- Ależ baco, powiedzcie, chociaż dlaczego.
- Jok mnie zopisecie to powim.
- Ale baco, nie mogę was zapisać, skoro nie znam nawet motywacji.
Po godzinnej konwersacji w tym stylu sekretarz skapitulował i zapisał bacę do partii.
- No to powiedzcie baco teraz, dlaczego tak nagle zachciało wam się do partii?
- No, tera powim. Psychodza jo do chołupy i wchodza do swojego pokoju a tam widza, moja żona w moim łóżku z kochankiem. No to posedl jo do kuchni, golnął se kielicha i posedł do drugiego pokoju, a tam widza córka w łóżku z gachem. No to wrócił jo do kuchni, golnął se drugiego kielicha i se powidziol: Jo wom kurwy wstydu narobie!

Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta.
- Baco, spadniecie, na drzewie się nie spiewa.
- Nie spadne.
Za godzinę wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca.
- A mówiłem wam, baco - nie śpiewa się na drzewie.
- Śpiwo sie, śpiwo, ino sie nie tańcy.

Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka:
- to je iglok !
- to je spilok !
Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował:
- to nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok !

Do bacy przychodzi chłopak z dziewczyną i chcą wynająć jakiś pokój na noc. Baca na początku nie chce, mówi że miejsc już nie ma i w ogóle ale w końcu zgadza się ulokować ich na strychu. Wieczorem przychodzi spytać czy aby nie są głodni, a oni mu ze strychu:
- Nie baco, my żywimy się owocami miłości.
Baca:
- No dobra, dobra, tylko nie rzucajcie tych skórek bo mi się gesi podławią.

Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia. Stanął i kiwa głową z podziwem.
- Rożne ja wiatry widziałem, ale żeby babę spod chłopa wywiało...?

Sąsiad mówi do bacy:
- Baco, tam za stodołą na waszych deskach chłopaki gwałcą waszą córkę.
Baca przerażony biegnie natychmiast za stodołę, po chwili wraca uśmiechnięty i mówi:
- Aaaaa.... wiedziołem, że żartowałeś, to wcale nie moje deski.

Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
- Baco, co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho mówicie?
- Źeby koń nie usłyszał!

Baca wydłubał sobie oczy, powiesił je na drzewie i powiedział:
- Oczywiście.

Pewien turysta zabłądził w górach, tracił już nadzieję, gdy zobaczył jakieś światła, a dalej góralską chalupę.
"Jestem uratowany - zapłacę im - dadzą mi cos zjeść, napoją mnie, przenocują.." - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca.
- "Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam" - powiedział urysta.
...CISZA
- "Chciałbym coś zjeść - jestem głodny" - powtórzył.
...CISZA
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł.
- "CHCIAŁBYM SIĘ CZEGOŚ NAPIĆ" - powiedział, już zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza - wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł "Co za popieprzeni ludzie!".
W bacowce ciagle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to: "Przegrałaś - gasisz światło"

W Morskim Oku w przerębli kąpie się baca.
- Baco, nie zimno wam? - pytają się turyści.
- Ni.
- Ciepło?
- Ni.
- A jak wam jest?
- Jędrzej.

Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta :
- a co to panocku, za znacek z psodu ?
- To ? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapię w ten celownik, to już na pewno trafię.
- aha.
Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi:
- A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik ....
Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwile potem baca się odzywa :
- iiiii, kiepski ten panski celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go nie trafili.

Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taką cholere jak wy, tyż mom.

Turysta pyta się górala:
- Baco czemu ciągnięcie ten łańcuch?
- A co, mam go pchać?

Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i pije...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Popołudniu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.

Spotyka się dwóch górali wysoko w górach.
- Baco, wełna drożeje!
- A kto powiedział?
- Wałęsa.
- A gdzie on pasie?

Siedzi baca w zimie na zboczu i się przygląda jak turyści z Niemiec zjeżdżają na nartach. Nagle widzi jak jedną babkę wyrzuciło na pagórku że aż wpadła głową w zaspę. Ino jej tylko tyłek wystaje. Baca długo nie namyślając się zaszedł od tyłu i zaczyna dupczyć. Nagle słyszy jak ta jęczy:
- Ja gut, ja gut!
Baca na to:
- A skąd ja ci tera dziwko jagód wezme!

Dwóch górali: mały i duży sikają na mur. Mały straśnie mrugo ocami. Widząc to drugi pyto:
- Co tak mrugos?
- Bo mi do ocu prysko!

Zepsuł się kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodzących górali. Górale naprawili, ale gdy chciała im zapłacić okazało się, że górale wolą zapłatę w naturze. Nie bardzo się to jej podobało, ale co miała zrobić. Poprosiła ich tylko żeby założyli prezerwatywy bo nie chce zajść w ciążę. Górale się zgodzili, itd.
Na następny dzień spotykają się w knajpie wioskowej i jeden mówi:
- Josiek zależy nam na tym żeby nie zaszła w ciążę?
- Ni.
- No to ściągamy te gumki !!

Góral przyprowadził swoją żonę będącą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę, przyjął honorarium, pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada:
- No cóż, u waszej żony jest ciąża pozamaciczna.
Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, żona już płaciła.
- Panie doktorze, macie tu 100 tysięcy, i nie mówcie nikomu, ze pozamaciczna, bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją, żem nie trafił tam, gdzie trzeba.

Kilka najkrótszych bajek :

*  O biedzie:
      Ona tobie da!
*  O boćku:
      Zakręć, bo cieknie!
*  O Częstochowie:
      Moja stara często chowa przede mną pieniądze.
*  O jodle:
      Tyle zjodła, że aż se bekła.
*  O kleptomanii:
      Klep to Mania, klep!
*  O kronikach Galla Anonima:
      Są Kroniki Galla? - Ano ni ma.
*  O mniemaniu:
      Mnie Maniu na tobie nie zależy.
*  O nowinie:
      Daj no wina.
*  O Szczepanie:
      Co robisz? - Szcze, panie.
*  O tupecie:
      Tu pet, tam pet, a popielniczka pusta.
*  O tymianku:
      Tym Janek mnie przekonał.
*  O selerze:
      Se leże i se pierdze.
*  O zagubionej mateczce:
      Gdzie jest ma teczka?
*  O panterze i morzu:
      Pan tera mi może naskoczyć.
*  O Agatce:
      A gatki miała w kwiatki.
*  O porze i selerze:
      Przyszła pora i se leże.
*  O alei:
      A leją w nocy w parku, leją.
*  O senatorze:
      Władek siedzi se na torze.
*  O animuszu:
      Ani muszem, ani chcem.
*  O anatomii:
      A na to mie nie stać.
*  O malinie:
      Ależ ona ma linie!
*  O Ani:
      A ni mówiłem?
*  O Anicie:
      Ani ta, ani tamta.
*  O anodzie:
      Ano da, a no nie da?...
*  O anonimie:
      A no ni ma się czemu dziwić.
*  O armatach:
      Ognia!
*  O asie:
      A sie odwal ode mnie!
*  O Atenie:
      A te na wyższą półkę połóż.
*  O atucie:
      A tu cie jeszcze nie było!
*  O muzyce:
      Coś mi tu nie gra.
*  O Borowie:
      Uważaj bo rów!
*  O brzegu:
      Płyń dobrze gówniarzu!
*  O byczku i koniu:
      By czek zrealizować, trza znać końto!
*  O bzie i kapuście:
      Bez kobiety noc taka pusta.
*  O cieście:
      Cieście się i radujcie.
*  O cokole:
      Oj, co kół ja się w życiu naodkręcałem...
*  O cynie:
      Cy nie mówiłem?
*  O Damaszku:
      Uda masz kurde, śliczne!
*  O desce:
      Odesce sie i zara wracam.
*  O drabine:
      Drab i nie może!
*  O etacie:
      E tacie prują się gacie!
*  O groszku:
      Grosz, kurde, mi na nerwach!
*  O Italii:
      pieniądze fałszywe i talia znaczona.
*  O Izie:
      I zamknij się wreszcie!
*  O jaju i jeżu:
      Ja jem, ty jesz, a jemu ślinka cieknie.
*  O jajach kobyły:
      Ja jako były działacz partyjny...
*  O Japonii:
      Ja po nim nie pije.
*  O jaskółkach i taryfiarzu:
      Ja s kółek czterech żyję.
*  O jaśminie:
      Jaś mi nie oddał forsy.
*  O jeżu:
      O Jeżu! Jakiś ty nieogolony!
*  O komunie:
      Komu nie wygodnie, niech stoi!
*  O kupie i lotosie:
      Roboty kupa, a ty lotos i lotos!
*  O Leszku:
      Leż kurde i nie gadaj!
*  O Lesznie:
      Lesz no spokojnie!
*  O lipie i bzie:
      Lipiej być w gaciach niż bez.
*  O macie:
      Mata tu flaszkę i pijta.
*  O maku i polipie:
      Wspina się ślimak po lipie.
*  O misiach:
      Rozbierz mi sie.
*  O mięcie:
      Mię ta dziewczyna się nie podoba.
*  O morzu:
      A może by tak jeszcze jedną flaszkę?
*  O minie:
      Czy mi nie wierzysz?
*  O muszelce:
      Zapnij mu szelkę.
*  O nastrojach:
      Było nas dwoje, a jest nas troje.
*  O Nepalu:
      Ne pije, ne pale, ale w mordę wale.
*  O Nemo:
      To nemo żliwe!
*  O Nidzie:
      Da, czy ni da?...
*  O Nowym Sączu:
      No wysącz to do dna!
*  O oborze:
      O Boże!
*  O Oławie:
      O, ława wolna!
*  O orzeszku:
      O rzesz kurde żartowałem!
*  O pandzie:
      Pan da, ja dam i będziemy kwita.
*  O pantofelku:
      Pan to Felku umie podejść człowieka!
*  O Pile, Łodzi, Spale, Kole i Brzegu:
      Piła w łodzi, a spała koło brzegu.
*  O Pomorzu:
      Czy pan mi pomoże?
*  O Przemyślu:
      Przemyśl to sobie.
*  O pszczole i dzięciole:
      Bzz, bzz! - Puk, puk!
*  O pysiach i napalmie:
      Małpy siedzą na palmie.
*  O romansie:
      Roman sie rozwodzi.
*  O Sieradzu:
      Sie radze nie wtrącać.
*  O szramach:
      Jak sziedzimy na szedesach, to sze szramy.
*  O strzykawce z drzewa:
      Szczy kawka z drzewa.
*  O ścianie:
      Ścianie zabronione!
*  O ślinie i sadzie:
      Śli na zachód osadnicy.
*  O śnie Zeusa:
      Właśnie wróciłem ze USA.
*  O talerzu i nożu:
      Ta leż spokojnie, a nuż się uda?
*  O Tamizie:
      Tam Izie dali po gębie.
*  O tamie:
      Ta ma cyce!
*  O Tebach:
      Te by warto poderwać!
*  O tenorach:
      Te nory są borsucze.
*  O Toruniu:
      To ruń na mnie!
*  O tulipanie, bzie i Ani:
      Tuli pana bez opamiętania.
*  O tumanie:
      Tu Mann, tam Materna.
*  O tumanie:
      Tu Manie poznałem
*  O tunelu:
      Tu Nel, a tam Staś.
*  O Tymitunie i pieprzu:
      Ty mi tu nie pieprz!
*  O Tytusie:
      Ty tu się nie plącz pod nogami!
*  O UFO:
      Ufosz mi?
*  O ustach w nosie:
      Ustaw no sie!
*  O zarazku:
      Zaraz, kurde idę!
*  O żabie:
      Żabiesz pan te ręke!
*  O traktorze i warkoczach:
      Jedzie traktor i warkocze.
*  O Iwonie:
      Raz i won.
*  O cygarach:
      Józek cy gary umyte?
*  O kupie mocy:
      Módlmy się ku pomocy.
*  O Tytusie:
      Ty tu sie nie wp*.*j!
*  O Basi:
      OBasikali pod jedno drzewo.
*  O tekturze:
      Te, która godzina...
*  O Tymituku:
      Ty mi tu kurde nie pier***...
*  O Napolenie:
      Ona po Leonie miała trójkę dzieci.
*  O analizie:
      A nalizie ci piachu do dupy, jak się będziesz pieprzyć na pustyni.
*  O nasturcji:
      Ona z Turcji kożuch przywiozła...
*  O kapuście:
      Noc bez ciebie taka pusta...
*  O traktorze:
      Dupa nie traktor, a ciągnie...
*  O sośnie:
      Nie szum, bo cię zerżną...
*  O Siewierzu:
      Odczep sie, wiesz?
*  O cioci:
      Cio ci się stało?
*  O basenie:
      Oba se nie poradzimy.
*  O selerze:
      Mama pierze, ja se leże.
*  O Ani:
      - Ani mi się waż.
      - Ani mnie nie wku.wiaj.
*  O naleśniku i dżemie:
      Lezy baba naleśniku i dżemie.
*  O misiach:
      Oddaj misie.
*  O Suwałkach:
      W Suwałkach nie wolno!
*  O kapuście:
      Ta butelka ta kapusta.
*  O motylach:
      Motyle i chce jeszcze więcej.
*  O Józku:
      Józku rwa mnie szukają.
*  O chronometrze, włościaninie i ekskrementach:
      Gówno chłopu nie zegarek.
*  O śledziu i pieprzu:
      Śledź swoja, pieprz cudzą.
*  O Leszku:
      Leszku rwa spokojnie.
*  O nosie:
      Odpierd*l nosie.
*  O śledziu, panterze i puszczy:
      Śledź pantera żonę, bo się puszcza.
*  O romantyku:
      Romantyku tasie.
*  O pałacu:
      Ale ci pałacu chnie.
*  O żabie:
      Żabie rzte łapy.
*  O ananasie:
      Jakiś ch*j z góry leje, ananas leci.
*  O czapie:
      Koniec żartów, zacząć czapie rdolić.
*  o walizkach:
      Wali z kibla, aż muchy padają.
*  o Jerychu:
      Je Rychu aż miło patrzeć.
*  o groszku:
      Grosz kurde czy nie grosz?
*  o Tośku:
      Toś kurde do***al...
*  o Tomku:
      Tom kurde do***al...
*  o Magdzie Zawadzkiej:
      Złapała Magda za Wacka..
*  o manicure:
      Józek zrobił Mani córe...
*  o pałacyku i latarence:
      Pała cyk i lata ręka...
*  o czasie:
      Cza sie napić!
*  o pociągu animatorów:
      Jedzie pociąg a ni ma torów.
*  o strzykawce:
      Szczy kawka na dachu.
*  o apostołach:
      A postoł i poszedł.
*  o powodzi:
      Po wodzi mineralnej mi się beka.
*  o górze i miesiącu:
      Miesiąc z góra się odbija.
*  o Janosiku:
      Ja no siku jeno zrobie!
*  o wątróbce
      Won trupka Stalina z mauzoleum Lenina.
*  o skinie:
      Wyszedłem z kina.
*  o kolorach :
      Lila, rusz dupa, ! ( energicznie)
*  o komiku :
      Oko mi kur.. wybili ! (żałośnie)
*  o Jacusiu :
      Ja cuś tu wodki nie widzę ! ( z rozczarowaniem)
*  o wężu :
      Sssssspier...laj  (po chamsku)
      
*  O smokach :
      ssssssssss-pier...alaj w podskokach
*  o apostołach :
      Jedzcie, pijcie i hulajcie, a po stołach nie rzygajcie!
*  o jabłonce:
      Miałam ci ja błonkę   (śpiewnie)
*  o babci:
      Ooo, bab ci się zachciewa (opowiedział mi 5 letni chłopczyk)
*  o komendzie:
      Wybili oko mendzie.
*  o dźwigu:
      Zamknij dźwi gówniarzu.
*  o powidłach:
      Po widłach są dziury w plecach.
*  O morzu, panterze i mieliźnie:
      Może pan tera mnie liźnie?
*  o gołębiu :
      Gołem biustem go zwabiła !
*  o Kazku i Józku :
      Kas kur.. wódka ! Jus kur.. wypilim ! ( z góralska )
*  o napięciu :
      Na pięciu napadło dziesięciu ...
*  O dziewannie :
      - Dzie wanna bo rzygam ?!
*  O naleśniku  :
      - Na leśniku leżą trzy sosny.
*  O manifeście :
      - Mani fest cycki rosną.
*  O udach i piersiach :
      - Jak się uda będziemy piersi.
*  O Napoleonie Bonaparte :
      - Napol Leon bo na parterze zimno.
*  O Leszku:
      Lez kutasie !
*  O boksie:
      Obok sie pier*olą..
*  O kotkach:
      Ten mnie miał.. tamten mnie miał..
*  O motylach:
      Mo tyle (--) mo tyle (-----) mo tyle (---------)
*  O Iławie:
      Iława wystarczy...
*  O Kaliszu:
      powoli mijaj Kalisz
*  O manifeście:
      Manifest d... rośnie
*  O romantyźmie:
      Romantyźmie wykorzystał...
*  O apaczach:
      a patrze, a patrze i nic nie widzę...
*  O paście:
      dupa z cie
*  O naturze:
      no, tu żeś się zes...
*  O Magdzie :
      Ma gdzie a nie ma z kim
*  O psie, jedzeniu i Bałtyku :
      Pies Cie jebał Ty Kutasie! ( Courtesy of Harcerz )
*  O Rozmarynie :
      Roz Marynie nie wystarczy
*  o kosie :
      oko sie mi nie zamyka
*  o komisie
      oko mi sie nie zamyka
*  o orzeszku :
      o zesz kur.. jego mama
*  o apostolach :
      Pijta, palta, a-postołach nie rzygajta :))
*  O rannych pantoflach :
      Leży zakrwawiony facet na łóżku,
       a pod łóżkiem ranne pantofle ...
*  O naleśniku:
      Na leśniku drzewo leży...
*  o panterze:
      Pan tera wysiada.
*  O paltociku:
      Pal to Ci, kur*.*, płuca zgniją...

Dowcipy o blondynkach

Jadą 3 blondynki windą - nagle coś się zepsuło i stanęła między piętrami. Jedna z nich przerażona tłucze w ścianki, ale nic to nie daje, druga zrezygnowana usiadła w kącie, wreszcie trzecia po półgodzinnym namyśle mówi:
- To co dziewczyny, krzyczmy razem!!!
A blondynki:
- Razem, razem, razem!!!

Dlaczego blondyna jak grabiła liście to się potłukła?
- Bo spadła z drzewa...

Jak blondykna robi dżem?
- Obiera pączka.

Co znaczy kochać się z blondynką?
- Rżnąć głupa.

Dlaczego blondynki jak idą spać stawiają na nocnym stoliku jedną szklankę z wodą i jedną szklankę pustą?
- Bo jak się obudzą to albo im się będzie chciało pić, albo nie będzie się chciało...

Co to jest 70 szarych komórek na plaży? - 70 blondynek
Co to jest 74 szare komórki na plaży? - 70 blondynek i pies

Dlaczego blondynka liże zegarek??? - Bo Tik-Tak ma 2 kalorie. 
Czym różni się blondynka od czajnika? - Nie wszystko wejdzie do czajnika... 
Blonynka zamówiła pizzę. Sprzedawca pyta się czy pokroić na sześć czy na dwanaście kawałków. Ona odpowiada:
- Sześć, bo dwunastu to ja nie zjem.

Co jest długie na pięć kilometrów i ma iloraz inteligencji równy 40?
- Parada blondynek.

Co może uderzyć blondynkę, a ta nawet nie będzie o tym wiedzieć?
- Myśl.

Ilu blondynek potrzeba do zabawy w chowanego?
- Jedną.

Jak nazywa się blondynka, której ubyło 90% inteligencji?
- Rozwódka.

Dlaczego blondynka oblała egzamin na prawo jazdy?
- Nie była przyzwyczajona do przedniego siedzenia.

Co robi blondynka, gdy nie jest w łóżku po dziesiątej?
- Zabiera torebkę i idzie do domu.

Dlaczego blondynka jest zdziwiona, gdy urodzi bliżniaki?
- Zastanawia się, kto jest matką drugiego dziecka.

Jak zająć czymś blondynkę na cały dzień?
- Zaprowadzić ją do okrągłego pokoju i powiedzieć żeby usiadła w kącie.

Dlaczego trumny blondynek są w kształcie litery Y?
- Bo jak tylko się położą, to rozszerzają nogi.

Dlaczego blondynki czują zakłopotanie w damskiej ubikacji?
- Bo muszą same zdejmować własne majtki.

Co jedzą blondynki dziewice?
- Pokarm dla niemowląt.

Co jest pierwszą rzeczą, jaką blondynki uczą się w czasie lekcji jazdy?
- W samochodzie można także siedzieć prosto.

Jaka jest różnica między potrąconą na drodze blondynką a potrąconym psem?
- Przed psem są ślady hamowania.

Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Elvisem?
- Elvisa widziało wiele osób.

Jaka jest różnica między ogniskiem a blondynką?
- Ognisko jest jaśniejsze, ale blondynkę łatwiej rozpalić.

Co może uratować umierającą blondynkę?
- Transplantacja włosów.

Co mają wspólnego UFO i inteligentna blondynka?
- Ciągle o nich słyszysz, ale nigdy nie widziałeś.

Co powiedziała blondynka oglądając film porno?
- O! To ja!

Dlaczego blondynka nie była zadowolona ze swej podróży do Londynu?
- Dowiedziała się, że Big Ben to tylko zegar.

Dlaczego blondynki nie potrafią zrobić kostek lodu?
- Bo ciągle zapominają przepisu.

Czy słyszałeś o blondynce, która powiedziała, że zrobi wszystko by mieć to futro?
- Teraz nie może go zapiąć.

Czy słyszałeś o blondynce, której chłopak powiedział, że ją kocha?
- Uwierzyła mu.

Słyszałeś o blondynce, która obrabowała bank?
- Związała sejf i wysadziła strażnika.

Słyszałeś o blondynce, która stała przed lustrem z zamkniętymi oczami?
- Chciała zobaczyć jak wygląda, gdy śpi.

Dlaczego blondynki noszą obcisłe spódnice?
- Aby utrzymać nogi razem.

Co mają wspólnego blondynka i kula do kręgli?
- Obie możesz podnieść, włożyć w nie palce, rzucić do rowu, a i tak wrócą.

Jaki jest najszybszy sposób dostania się do majtek blondynki?
- Podnieść je z podłogi i ubrać.

Dwie blondynki w kinie:
- Facet obok mnie obc*a sobie!
- Zignoruj to.
- Nie mogę. On używa mojej ręki!

Blondynka na ulicy mówi:
- Przepraaszam pana, która godzina?
- Jest piętnaście po trzeciej.
- To dziwne, zadaję każdemu to samo pytanie przez cały dzień i za każdym razem dostaję inną odpowiedź.

Szef do blondynki sekretarki:
- Jak pani chce, proszę użyć mojego dyktafonu.
- Dziekuję, ale użyję po prostu ręki jak inni.

Ilu blondynek potrzeba do wkręcenia żarówki?
- Trzech: jedna przynosi żarówkę, druga krzesło, a trzecia załatwia faceta.

Dlaczego blondynka poprzestała na trzecim dziecku?
- Bo słuszała, że co czwarty urodzony człowiek to Chińczyk.

Co ma iloraz inteligencji równy 7?
- Osiem blondynek.

Słyszałeś o blondynce, która drugi raz zaszła w ciążę?
- Pytała męża czy drugi raz muszą się pobierać.

Przychodzi blondynka do fryzjera i mówi:
- Proszę mnie ostrzyc, ale nie może mi Pan zdjąć walkmana bo umrę.
Fryzjer strzyże, ale w pewnym momencie trąca słuchawki, które spadają. Blondynka umiera. Facet podnosi słuchawki i słyszy: "wdech, wydech, wdech, wydech"

Jak z 10 blondynek wybrać najgłupszą?
- Losowo

Co robi blondynka rano?
- Wstaje, myje się, maluje się, ubiera i idzie do domu.

Czemu zmarznięta blondynka zawsze staje w kącie?
- Bo tam jest 90 stopni...

Czym się różni blondynka od papieru toaletowego?
- Papier toaletowy się rozwija...

Jaka jest jedyna inteligentna komórka w ciele blondynki?
- Plemnik.

Co mówią nogi blondynki gdy ta kładzie się spać?
- Uff, nareszcie razem.

Czy słyszałeś o blondynce, która była przez 10 lat ślepa?
- To naprawdę smutne. Po prostu pewnego ranka zapomniała otworzyć oczu...

Jak sprawić, aby blondynka roześmiała się w niedzielę?
- Opowiedzieć jej dowcip we czwartek.

Co otrzymamy po skrzyżowaniu blondynki z brunetką?
- Sztuczną inteligencję.

Jaka jest różnica między blondynką a kulą do kręgli?
- Do kuli możesz włożyć tylko trzy palce.

Słyszałeś o blondynce, która odkryła, że ma siostrę bliźniaczkę?
- Nie zdawała sobie sprawy, że patrzy w lustro.

Dlaczego blondynki używają zielonej szminki?
- Bo czerwony oznacza 'stop'.

Co mają wspólnego blondynka i butelka piwa?
- Obie są puste od szyjki w górę.

Po czym poznać, że w biurze pracuje blondynka?
- Łóżko w magazynie i uśmiech na twarzach szefów.

Jaka jest różnica między telefonem a blondynką?
- Tylko jedna osoba na raz może używać telefonu.

Idzie sobie blondynka, gdy tu nagle na jej drodze stanął mur (taki z cegieł). Blondynka stanęła, stoi, stoi, aż w końcu mur się zawalił. Blondyna przeszła dalej. Jaki morał?
- Mądry zawsze ustąpi głupszemu!

Co powstanie po włożeniu mózgu blondynki do czaszki kury?
- Grzechotka

Jedzie blondynka samochodem i nagle wjeżdza w mur. Wyskakuje z wozu i krzyczy:
- Przecież trąbiłam!

Jak umierają komórki mózgowe blondynki?
- Samotnie...

Jak się nazywa blondynka mająca 2 komórki mózgowe?
- W ciąży...

Jak nazywa się zjawisko farbowania włosów blondynki na ciemny kolor?
- Sztuczna Inteligencja (AI)

Co powiedziała prawa noga blondynki do lewej?
- Nic. Nigdy się nie spotkały...

Jak spowodować, by oczy blondynki zalśniły blaskiem?
- Zaświecić latarką w ucho.

Dlaczego blondynkom nie przysługuje przerwa na kawę w pracy ?
- Ponieważ jest to nieopłacalne. Po przerwie trzeba ją ponownie przyuczyć do zawodu...

Jak poznać, że blondynka używała komputera?
- Ekran jest biały i komputer nie reaguje na klawisze.
Po czym poznać, że druga blondynka używała komputera?
- Komputer dalej nie reaguje, ale są jakieś napisy na białym ekranie...

Dlaczego blondynki nie lubią oranżady w proszku?
- Bo nie wiedzą, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki...

Dlaczego blondynki nie jedzą ogórków konserwowych?
- Bo nie mogą wsadzić głowy do słoika...

Co umieszcza blondynka za uszami by być bardziej atrakcyjną?
- Nogi.

Dlaczego blondynki nie używają wibratorów?
- Ponieważ od wibratora bolą zęby...

Jaki jest zew godowy blondynki?
- "Jestem pijana! Niech ktoś mnie zabierze do domu!"
Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki?
- Krzyk: "Mówiłam że jestem pijana, do cholery !!!"

Jaki jest zew godowy brunetki?
- "Czy ta blondynka już sobie poszła?"

Co robią blondynki rano ze swoimi dupkami?
- Pakują im drugie śniadanie i wysyłają do pracy...

Co robi blondynka po stosunku?
- Otwiera drzwi samochodu.
- Idzie do domu.

Co mówi blondynka po uprawianiu seksu?
- "Dzięki, chłopcy !"
- "Czy wszyscy gracie w tej samej drużynie ?"
- "Kim byli ci wszyscy faceci?"

Co ma wspólnego blondynka z torami kolejowymi?
- Były kładzione na obszarze całego kraju...

Po co blondynka ma orgazm?
- Aby wiedziała, kiedy zakończyć stosunek.

Po czym poznać, że blondynka miała orgazm?
- Wypuszcza z rąk pilnik do paznokci
- Mówi "Następny!"
- Następny w kolejce puka cię w ramię

Po czym poznać która blondynka jest kelnerką?
- To ta z tamponem zatkniętym za ucho, szukająca w panice ołówka...

Ile blondynek potrzeba do wymiany żarówki?
- Dwóch. Jedna do przytrzymania puszki Pepsi, a druga krzyczy "Taaaaato!"

Jaka jest różnica między blondynką a Jumbo-Jetem?
- Nie każdy był w Jumbo-Jecie...

Co mówi blondynka, która urodziła dziecko?
- "Ojej, to naprawdę moje?"

Po co blondynka wspina się na szklany mur?
- Aby zobaczyć, co jest po drugiej stronie...

Co zrobić, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem?
- Złapać, wyciągnąć zawleczkę i odrzucić!

Jeśli blondynka i brunetka wypadną razem z okna wieżowca, która szybciej spadnie?
- Brunetka. Blondynka parę razy zatrzyma się by spytać o drogę...

Jaka jest różnica między blondynką a Ferrari?
- Ferrari nie pożyczyłbyś byle komu.

Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Yeti?
- Parę osób widziało Yeti...

Jaka jest różnica między blondynką a automatem telefonicznym?
- Trzeba mieć monetę, aby skorzystać z telefonu...

Co powiedziała mama do blondynki przed jej randką?
- Jeśli nie będziesz w łóżku przed północą, wracaj do domu.

Co powstanie, jeśli się skrzyżuje blondynkę z gorylem?
- Kto wie? Są pewne granice tego, do czego można zmusić goryla...

Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiąc?
- Ponieważ na opakowaniu napisano "do 20kg"

Jak blondynka usiłowała zabić ptaka?
- Rzuciła go w przepaść.

Jak blondynka zabija rybę?
- Topi ją.

Czemu blondynka cieszy się, że ułożyła układankę puzzle w 4 miesiące?
- Ponieważ na pudełku napisano: "Od 2 do 5 lat" !

Jak zapewnić rozrywkę blondynce na wiele godzin?
- Wystarczy napisać "PROSZĘ ODWRÓCIĆ" na obu stronach kartki.

Jaka jest różnica między blondynką mającą okres a terrorystą?
- Z terrorystą można negocjować...

Dlaczego dowcipy o blondynkach są takie krótkie?
- Aby brunetki mogły je zapamiętać...
- Aby mężczyźni mogli je zrozumieć...

Dlaczego blondynki są jak jajecznica?
- Proste, łatwe i dobrze smakują.

Jak nazwać szkielet blondynki stojący w szafie?
- Mistrzyni zeszłorocznej zabawy w chowanego...

Jaka jest różnica między blondynką a toaletą?
- Toaleta nie będzie chodzić za tobą po użyciu.

Jaka jest różnica między blondynką a trampoliną?
- Przed użyciem trampoliny zdejmuje się buty.

Jaka jest różnica między prostytutką, nimfomanką a blondynką?
- Prostytutka mówi: "Skończyłeś już?"
- Nimfomanka mówi: "Co, już skończyłeś?..."
- Blondynka mówi: "Beżowy... tak. Pomaluję sufit na beżowo!"

Co powie blondynka, którą poprosisz o kontrolę działania kierunkowskazu?
- "Działa. Nie działa. Działa. Nie działa. Działa. Nie działa..."

Jaka jest chroniczna wada wymowy blondynki?
- Nie umie powiedzieć "NIE".

Jak nazwać blondynkę w szkole wyższej?
- Gość.

Czy słyszałeś przypowieść o blond-wilku, który wpadł we wnyki kłusownika?
- Odgryzł sobie trzy nogi i nadal był uwięziony...

Czy słyszałeś o blondynce, która wystrzeliła w powietrze?
- Chybiła...

Brunetka i blondynka idą przez park. Brunetka nagle mówi: "Och, popatrz na tego biednego zdechłego ptaszka!"
Blondynka spojrzała na niebo i spytała "Gdzie?"

Policjant zatrzymuje blondynkę:
P: "Poproszę prawo jazdy!"
B: "A co to jest?"
P: "To taki kartonik ze zdjęciem uprawniający do prowadzenia pojazdu"
B: "Aha, proszę bardzo"
P: "Poproszę jeszcze dowód rejestracyjny"
B: "E..?"
P: "Taki różowy kartonik mówiący o tym, że jest pani właścicielką pojazdu"
B: "Aha, proszę"
Policjant zdejmuje spodnie.
Blondynka: "Co, znowu alkomat?"

Blondynka i brunetka rozmawiają o swoich chłopcach:
Br: "Wczoraj w nocy miałam trzy orgazmy pod rząd!"
Bl: "To nic, ja miałam ich trzydzieści!"
Br: "O rety, nie wiedziałam, że on jest taki dobry!"
Bl: "Och, miałaś na myśli z jednym facetem!..."

Czy znacie tego blondyna, którego żona powiła bliźnięta?
- Chciał widzieć, kim był ten drugi facet!

Brunetka, ruda i blondynka założyły się, że przepłyną 20 kilometrów z wyspy na brzeg lądu.
Brunetka przepłynęła 5km, straciła siły i utopiła się.
Ruda przepłynęła 5km, 10km, straciła siły i utopiła się.
Blondynka przepłynęła 5km, 10km, 15km 19.5km, po czym stwierdziła, że nie ma siły płynąć dalej, więc wróciła na wyspę.

Dlaczego blondynkom nie powierza się stanowiska windziarza?
- Bo nie mogą zapamiętać trasy.

Jaka jest gra wstępna blondynki?
- Pół godziny żebrania.

Jakie dwie rzeczy znajdujące się w powietrzu mogą spowodować ciążę u blondynki?
- Jej nogi.

Jak nazywa się choroba, która paraliżuje blondynki od pasa w dół?
- Małżeństwo.

Co ma wspólnego piecyk kuchenny z blondynką?
- Jedno i drugie trzeba rozgrzać przed włożeniem kawałka mięsa.

Jak zginęła blondynka pijąca mleko?
- Krowa usiadła.

Po czym poznać, że blondynka pisze fantastykę?
- Ma książeczkę czekową.

Po czym poznać, że faks został wysłany przez blondynkę?
- Jest na nim znaczek pocztowy.

Dlaczego blondynki nie potrafią podwoić proporcji w przepisie kuchennym?
- Bo nie mogą rozgrzać pieca do 500 stopni...

Co mają wspólnego blondynka i Gorbaczow?
- Oboje zostali wyruchani przez dziesięciu facetów będąc na wakacjach.
A jaka jest między nimi różnica?
- Gorbaczow wie, kim byli ci faceci.

Co jest długie i twarde dla blondynki?
- Trzecia klasa podstawówki.

Jakie są najgorsze cztery lata w życiu blondynki?
- Ósma klasa.

Dlaczego mózg blondynki jest nad ranem wielkości groszku?
- Bo puchnie w nocy.

Co oznacza dla blondynki termin "Bezpieczny seks"?
- Dokładne zamknięcie drzwi samochodu.

Czy słyszeliście o blondynce, która na plaży nudystów zaproponowała partię rozbieranego pokera?

Właściciel sex-shopu musiał wyjść na chwilę i zostawił za ladą młodego sprzedawcę. Po chwili wchodzi dziewczyna i pyta:
- Ile kosztuje ten biały gumowy fiutek?
Sprzedawca mówi:
- 35$ za białego, 35$ za czarnego.
- Hm, poproszę czarnego, jeszcze nigdy nie miałam czarnego - mówi dziewczyna, płaci i wychodzi. Po pewnym czasie wchodzi Murzynka i pyta:
- Ile kosztuje ten czarny fiutek?
- 35$ za czarnego i 35$ za białego - mówi sprzedawca.
- Hm, poproszę o białego, jeszcze nigdy nie miałam białego - mówi Murzynka, płaci i wychodzi. Po chwili wchodzi blondynka i pyta:
- Po ile są u pana gumowe fiutki?
- 35$ za czarnego lub białego, proszę pani - mówi sprzedawca.
- Hm, a ten w paski stojący za ladą? - pyta blondynka.
- Ten?... no... to jest bardzo specjalny model, kosztujący 180$ - odpowiada sprzedawca.
- Poproszę! - mówi zdecydowanym głosem blondynka, płaci i wychodzi. Po chwili wraca właściciel i pyta:
- No i jak panu poszło?
- Wyśmienicie - odpowiada sprzedawca - sprzedałem jednego czarnego, jednego białego i sprzedałem pański termos za 180$ !!!

Dlaczego blondynki nie karmią piersią?
- Bo nie lubią wygotowywania sutek przed karmieniem...

Dlaczego blondynki nie lubią drażetek M&M?
- Bo trudno się je obiera...

Dlaczego blondynki nic nie mówią podczas stosunku?
- Bo mamy im mówiły, aby nie rozmawiać z nieznajomymi...
- Bo mamy zawsze im mówiły, że nie należy mówić z pełnymi ustami...

Dlaczego blondynki są podobne do znaczków pocztowych?
- Polizać, pocisnąć i wysłać do wszystkich diabłów.
Jaka jest idealna blondynka?
- Metr wzrostu, bez zębów i płaska głowa do postawienia kufla z piwem.

O lekarzach i pacjentach

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pyta:
- Z czym pani do mnie przychodzi?
- Panie doktorze, boli mnie tu i tu, itd...
- Ale ja nie pytałem co pani dolega, tylko z czym pani do mnie przychodzi!?

Psychiatra zadaje pacjentowi pytania:
- Ile nóg ma pies?
- Cztery.
- A ile ma uszu?
- Dwoje!
- A oczu?
- Przepraszam, panie doktorze, czy pan nigdy nie widział psa?

W szpitalu dla psychicznie chorych lekarz robiący obchód spostrzega jednego z pacjentów z wędką zanurzoną w balii.
- No i co - pyta - dużo pan już rybek złowił?
- Zwariował pan, panie doktorze, w balii?

- Szanowny panie, pańska dolegliwość będzie bardzo trudna w leczeniu - powiada medyk. - Szkoda, że nie zgłosił się pan do mnie przed dwudziestu laty.
- Nie pamięta mnie pan, panie doktorze, ale byłem u pana przed dwudziestu laty.
- Niemożliwe!
- Obaj jeszcze byliśmy w wojsku. Powiedział mi pan wtedy: "Zmiatajcie wy symulancie, bo to się źle dla was skończy!".
- Mówiłem o smutnym końcu, więc jak pan pamięta, nie lekceważyłem choroby.

- Panie doktorze, każdej nocy śnią mi się nagie dziewczęta, jak wbiegają i wybiegają z pokoju...
- I chce pan, żeby ten sen się nie pojawiał?
- Nie, tylko chciałem spytać, co zrobić, żeby one tak nie trzaskały drzwiami...

- W poczekalni oczekuje pacjent, który twierdzi, że odwiedził już wszystkich lekarzy w mieście - informuje siostra.
- A na co on się uskarża?
- Na tych lekarzy!

- Pani Nowakowa - mówi ginekolog do swojej pacjentki - mam dla pani dobra wiadomość.
- Ja nie nazywam sie Nowakowa tylko Nowakówna.
- W takim razie mam dla pani złą wiadomość.

Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna z żoną, skarżąc się na jej apatię. Lekarz porozmawiał z pacjentką, potem ją objął, pogłaskał i kilka razy pocałował. Wreszcie zwraca się do obecnego przy tej scenie męża:
- Oto zabiegi, które są potrzebne pańskiej żonie. Powinny być stosowane przynajmniej co drugi dzień. No powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty.
- Dobrze, we wtorki i czwartki mogę żonę do pana przyprowadzać, ale sobota wykluczona - gram z kolegami w karty!

Przychodzi gość do lekarza:
- Panie doktorze, ugryzł mnie pies.
- A był wściekły?
- No, zadowolony to on nie był.

Do lekarza psychiatry przychodzi facetka i mówi:
- Panie doktorze, z moim mężem dzieje się coś dziwnego. Jak wypije kawę, wpada w szał i zjada całą filiżankę. Zostawia tylko uszko.
- A to faktycznie dziwne. Uszko jest najlepsze.

- Panie doktorze, pięć lat temu poradził mi pan znakomity sposób na reumatyzm - unikać wilgoci. Jestem wyleczony!!!
- Znakomicie! A co panu teraz dolega?
- Nic. Chciałbym zapytać, czy mogę się już wykąpać?...

Dwaj znajomi spotykają się na ulicy.
- Cześć, skąd idziesz?
- Od dentysty.
- Ile ci wyrwali?
- Pół miliona.

Dentysta do pacjenta:
- A teraz lojalnie uprzedzam pana, że będzie bolało. Proszę mocno zacisnąć zęby i szeroko otworzyć usta...

Przychodzi gościu do lekarza:
- Panie doktorze, jestem impotentem.
Lekarz na to:
- A skąd Pan to wie?
- Ojciec był impotentem, dziadkowie, pradziadkowie. Na pewno jestem impotentem.
- To skądżeś się Pan wziął?
- Spod Rzeszowa.

Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym bobasem na rękach do szczęśliwego ojca. Już ma mu przekazać bobaska, gdy nagle spuszcza niemowlaka na podłogę. Podnosząc zawadził jego główką o parapet, a następnie huknął nóżką o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz:
- Żaaartowaaałem, dziecko zmarło przy porodzie !

- Panie doktorze, zupełnie nie trawię.
- Jak to?
- No tak, zjem chleb, sr*.* chlebem, zjem jajecznicę, sr*.* jajecznicą...
- A czym byś pan chciał sr*.*?
- No, jak wszyscy, g*.*.
- To jedz pan g*.*! Następny proszę!

Stary doświadczony lekarz pyta się swojego młodego, dopiero rozpoczynającego karierę kolegi, jak mu idzie praktyka.
- Jakoś nieszczególnie. Wczoraj odbierałem pierwszy poród. Matka i dziecko umarli, a w dodatku z ręki wyśliznęły mi się szczypce, uderzyły w głowę i zabiły ojca...
- To rzeczywiście nieszczególny przypadek. Proszę to jest adres, proszę iść odebrać tam poród i wieczorem poinformować mnie o wyniku.
Wieczorem młody medyk dzwoni do profesora:
- No i jak panu poszło? - pyta się profesor.
- Zdecydowanie lepiej. Ojciec żyje.

Przed operacją....
- Panie ordynatorze, czy będzie mnie pan osobiście operował?
- Tak, lubię przynajmniej raz na rok sprawdzić, czy jeszcze coś pamiętam...

Profesor do początkującego lekarza:
- Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc, dlaczego jest pan zdenerwowany?
- Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło....

Przychodzi pedał do lekarza:
- Panie doktorze, mój "mały" nie chce stać!
Lekarz obmacał członek pacjenta:
- No i stoi! Czego pan jeszcze chce?!
- Wytrysku!!
- Jest i wytrysk! Nie potrzebnie mi pan zawraca głowę, z panem wszystko w porządku...
- No to jeszcze buzi na pożegnanie!

Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oświadcza:
- Mój panie, skoro zjadł pan dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle, trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic dziwnego, że pan później nie miał apetytu.
- Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem tez nie miałem apetytu ...

- Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna?
- O tak! Na pięć udaje się tylko jedna.
- Ojej!
- Niech się pan nie boi. Czterej pańscy poprzednicy są już w grobie.

Lekarz do lekarza:
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje.
Kolega:
- Tak,... czasem medycyna jest bezsilna.

- Mam świetnego pacjenta, cierpi na rozdwojenie jaźni...
- I cóż w tym świetnego? Banalny przypadek!
- "Obydwaj" mi płacą!

Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją:
- Dziś usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniądze.

Mąż wybrał się z żoną do dentysty. W gabinecie pyta:
- A ile pan doktor bierze za usunięcie zęba?
- Ze znieczuleniem, czy bez?
- Bez!
- Gratuluję jest pan bardzo dzielny!
Mężczyzna zwraca się do żony:
- No kochanie, siadaj na fotelu!

Facet skarży się lekarzowi:
- Panie doktorze, jak tylko zaczynam pracę, to zaraz zasypiam.
- A gdzie pan pracuje?
- W punkcie skupu.
- A co pan tam robi?
- Liczę barany.

Pacjent wchodzi do skórnego, zdejmuje spodnie i pokazuje przyrodzenie w fatalnym stanie.
Lekarz:
- Niestety to syfilis i nic nie da się tu zrobić. Trzeba amputować. Ale mamy bardzo nowoczesne protezy.
Pacjent wybiera najtańszą - drewnianą.
Po przeszczepie wizyta kontrolna. Lekarz ogląda protezę i mówi:
- Oj nie ma pan szczęścia, jak nie syfilis to korniki.

Pyta się facet swojego kolegę o dobrego stomatologa. Tamten mu odpowiada:
- Znam świetnego, ale on jest Anglikiem.
- Spoko, spoko, poradzę sobie.
Przychodzi więc na wizytę, siada na fotelu i pokazując lekarzowi szczękę mówi:
- Tu!
Dentysta wyrwał mu dwa zęby. Na drugi dzień znów spotykają się obaj faceci i pierwszy mówi:
- Kurcze, jakiś głupi ten dentysta. Ja mu pokazuję bolący ząb, mówię tu, o on wyrywa mi dwa...
- Ale ty głupi jesteś. Two po angielsku znaczy dwa...
- Aaa, było tak od razu, następnym razem coś wymyślę.
Przychodzi więc na wizytę, siada na fotelu, wskazuje ząb i mówi:
- Ten!

- Czy był dzisiaj stolec? - pyta lekarz pacjentki w czasie obchodu.
- A kręcił się tu jakiś facet, ale się nie przedstawił.

Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mówi:
- Przykro mi to mówić, ale pozostało panu 3 miesiące życia...
- Boże drogi !!... wie pan, bez urazy ale chcę zasięgnąć jeszcze jednej opinii...
- Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan też brzydki...

Siedzi facet u dentysty. Tamten coś dłubie, wierci i nagle pyta:
- I co, przerwa na papierosa?
- Eeheeee
No i wybił mu jedynkę.

Przychodzi (G)ostek do (D)entysty, ale się boi. Dentysta go posadził na foteliku, ustawił, ale za cholerę nie może gościowi otworzyć gęby.
D: Pan jest zestresowany, niech pan idzie na przeciwko do baru i golnie sobie setkę na odwagę.
Po 5 minutach gościu wraca do gabinetu, siada na fotelu i mówi ze zdecydowaniem:
G: Noooo! Rusz mnie teraz, ty pieronie!

- Będzie pan żył 80 lat - mówi lekarz do pacjenta.
- Ależ panie doktorze - ja mam 80 lat!
- A nie mówiłem?

- Panie doktorze, mam już osiemdziesiąt lat i wciąż uganiam się za spódniczkami!
- No to gratuluję panu!
- Ale ja nie pamiętam po co to robię...

Przychodzi facet do urologa i mówi:
- Panie doktorze, spuchło mi jądro.
- Proszę pokazać.
- Ale niech pan doktor mi obieca że nie będzie się śmiał.
- Ależ etyka lekarska mi nie pozwala, oczywiście że nie będę.
Pacjent wyjmuje jedno jądro, wielkości dużego jabłka, a doktor ryczy ze śmiechu. Pacjent:
- A widzi pan, za to nie pokażę panu tego spuchniętego.

Facet przyszedł do szpitala:
- Proszę mnie wykastrować.
- Jest pan zupełnie pewien???
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udała?
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił???
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie, ...
- To może chciał się pan obrzezać???
- A co ja powiedziałem?!

Lekarz przegląda rentgenowe zdjęcie i ogromnie się dziwi.
- Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych problemów?
- Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu.

Przychodzi facet do seksuologa i mówi:
- Panie doktorze, nie wiem co się dzieje. Gdy się tak kocham ze swoją żoną, to widzę przed oczami takie czerwone światełko. Co to jest?
- Panie, jedziesz już pan na rezerwie!

Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to lekarz bada go przez godzinę, po czym rzuca jakiś fachowy termin. Gościu niepewnie pyta:
- Panie doktorze to przejdzie?
- Tak, na żonę i dzieci.

Faceta bolał łokieć. Poszedł do lekarza ale lekarz kazał mu tylko przynieść mocz do analizy. Gość się wnerwił i do butelki wlał mocz żony, córki, swój i dodał jeszcze oleju silnikowego. Zaniósł lekarzowi i po dwóch dniach przyszedł po diagnozę. A oto diagnoza lekarza:
- Córka jest w ciąży, żona ma kochanka, olej w pańskim samochodzie nadaje się tylko do wymiany a pan niech przestanie walić konia w wannie to nie będzie pana bolał łokieć.

- Dzień dobry, panie doktorze, jestem Napoleon Bonaparte..
- I uważa pan, że coś jest z panem nie w porządku?
- Ależ ze mną jest wszystko w porządku, gorzej z moją żoną. Ona twierdzi, że nazywa się Kowalska...

Przychodzi facet do lekarza i chce dostać zwolnienie z pracy. Lekarz mu na to, że nie może mu dać zwolnienia, bo nie ma ku temu żadnego powodu. Pacjent jest zdrowy i koniec. No więc facet wyszedł z gabinetu i jak się w poczekalni zatoczył, tak runął na podłogę i umarł na miejscu. Lekarz wychodzi, patrzy co się stało i mówi do pacjentów:
- No widzicie ?! Miałem rację... tak mu się pracować nie chciało, że wolał umrzeć niż iść do roboty!

- Panie doktorze, codziennie rano oddaję mocz o 5 rano.
- W pana wieku to bardzo dobrze.
- Ale ja się budzę o 7!

- Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci!
- Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę.

- Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacją.
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem.

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Ugryzły mnie dwa psy.
- A szczepione były?
- Tak, dupami...

Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jądrem.
- Panie doktorze co mi jest?
Lekarz zbadał go i wydał diagnozę:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputować.
Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boję, mam sine drugie jądro i członka...
- No tak, złośliwa odmiana, trzeba natychmiast amputować.
Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza się do lekarza:
- Panie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze
Lekarz zbadał go dokładnie po czym powiedział:
- Mam dla pana dobrą wiadomość, to nie rak to jeansy panu farbują...

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze jądra mnie bolom.
- Jak mówicie?
- Nie, jak używam babę.

Lekarz do pacjenta:
- Jeśli idzie o pański czerwony nos, to jedyną radą jest rzucenie picia wódki. Niech pan spróbuje przez rok pić tylko mleko.
- Próbowałem panie doktorze, to nie pomaga.
- A kiedy pan próbował?
- No, zaraz po urodzeniu.

Przychodzi facet do lekarza. Wyjmuje swój "interes" cały poobijany, spuchnięty, zakrwawiony. 
Lekarz się pyta:
- Jezus Maria, kto pana tak urządził ?
- Ja sam.
- Czemu ? i jak ?
- Bo jestem masochistą. Normalnie, kładę interes na kowadle i walę ile sił młotkiem.
- A kiedy ma pan w tym przyjemność?
- Jak nie trafię.

Przychodzi dyrektor dużego przedsiębiorstwa do tego samego lekarza:
- Panie doktorze posiniało mi podbrzusze.
- Pokazać... Hmmm...Niech pan powie sekretarce żeby przestała się podcierać kalką.

U lekarza:
- Panie doktorze, podejrzewam, że jestem lesbijką - zwierza się pacjent.
- Pan... lesbijką?! - dziwi się seksuolog. - A jak to się objawia?
- Dookoła mnie tylu wspaniałych mężczyzn, a mnie nie wiadomo dlaczego ciągnie do kobiet.

Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, ostatnio dzieje się ze mną coś niedobrego. Mam czerwone genitalia i bardzo mnie one swędzą.
- Czy ma pan żonę?
- Tak.
- Czy pan z nią współżyje?
- Tak.
- Jak często?
- Po każdym posiłku, w soboty i niedziele częściej.
- A kontakty z innymi kobietami?
- Też. Po kilka razy dziennie z sąsiadką i koleżanką z pracy.
- Pana kłopoty wynikają ze zbyt intensywnego życia seksualnego oraz częstych zmian partnerek...
- Dzięki Bogu, bo już myślałem, że to od onanizowania się...

Przychodzi starszy gościo do lekarza i mówi:
- Panie doktorze. Jestem wprawdzie trochę podstarzały, ale chciałbym jeszcze mieć dziecko.
Lekarz na to:
- To nic dziwnego, zdarzały się już takie przypadki, ale żeby być pewnym musimy zbadać pana nasienie. Proszę tu jest słoiczek (podaje mu małego Twist-off'a), pójdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba.
Dziadek wybrał się za parawan. Po chwili słychać ciche pojękiwania, z czasem zmieniające się w jakieś niesamowite odgłosy wysiłku, parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Nagle wszystko cichnie. Gościo wychodzi zza parawanu. Wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Mówi:
- Panie doktorze. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką i za cholerę nie mogę odkręcić tego słoika.

Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, moja baba wpadła do szamba.
- Niech się pan uspokoi - pociesza go lekarz. Na pewno się z tego wyliże!

Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, sikam alkoholem.
- Dziwne - mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. - Proszę tu nasikać.
Po chwili lekarz waha napełnioną szklaneczkę i stwierdziwszy, że pachnie alkoholem wypija jej zawartość.
- Nieprawdopodobne! Prawdziwy alkohol! Spróbujmy jeszcze raz!
Po raz drugi szklaneczka napełnia się, a lekarz wypija jej zawartość.
- Wie pan co? No to na trzecia nóżkę!
Facet:
- O, nie! Tym razem, to już z gwinta!

Z drzwi gabinetu lekarskiego wypada facet kopnięty przez zdenerwowanego lekarza.
- Następny proszę!
- Pan doktor chyba dziś nie w humorze. Może przyjdę jutro...
- Och, nie! Po prostu tamten facet, którego od dziesięciu lat leczę na żółtaczkę dopiero dziś powiedział, że jest Chińczykiem.

Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca.
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca.
- Panie doktorze, nie pomogło.
- Niech pan pije samo mleko!
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta:
- A ciacho gdzie?

Zgryźliwy lekarz ślepy na jedno oko, pytał chorego:
- Jak się masz?
Chory odpowiedział:
- Jak widzisz!
A lekarz:
- Jeśli tak się masz, jak ja widzę, to już do połowy umarłeś!

Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy:
- Z gołą babą - odpowiada pacjent.
Lekarz rysuje kwadrat:
- Z gołą babą
Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedź nieodmiennie brzmi:
- Z gołą babą
- Panie pan jest zboczony!!! - woła lekarz.
- Tak?? A kto mi te wszystkie świństwa rysował?

Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, brzuch mnie boli...
- Dam panu 3 czopki, na rano, południe i wieczór...
Wrócił gościo do domu i myśli:
"Wezmę od razu 3, to szybciej będę zdrowy", po czym łyknął wszystkie.
Następnego dnia facet z ciężkim bólem brzucha przychodzi do lekarza:
- Panie doktorze, boli mnie jeszcze bardziej...
- Dam panu 2 silniejsze czopki, jeden na rano, drugi na wieczór...
Wrócił gostek do domu i znowu łyknął oba...
Następnego dnia faceta w stanie ciężkim przywiozło do lekarza pogotowie.
- Tym razem dam panu supersilny czopek do użycia po południu.
Gostek nie mógł już wytrzymać, więc łyknął czopek zaraz po powrocie do domu.
Następnego dnia faceta w szpitalu odwiedza wkurzony lekarz:
- Panie, łykałeś pan te czopki czy co?
- Nie! W dupę se wsadzałem!

Przychodzi komputer do lekarza.
-Co z panem?
-A miga mi tu coś.

U lekarza:
- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności?
- Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę.
- Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszego dziecka.

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze urwało mi jądra, niech pan mi przeszczepi inne.
- No wie pan, mogę to zrobić, ale jest pewien problem bo mamy w magazynie tylko dwa, jedno drewniane a drugie metalowe. Jeżeli panu tak bardzo zależy to możemy, na pana odpowiedzialność, je wszczepić.
- Dobrze lepsze takie niż żadne.
Lekarz zrobił operację i kazał przyjść facetowi za 5 lat do kontroli.
Po pięciu latach:
- Zadowolony jest pan?
- Owszem mam nawet dwóch synów, jeden Pinokio a drugi Terminator.

List zrozpaczonej kobiety do seksuologa:
Panie doktorze, zupełnie nie wiem już, co robić. Mój mąż jest nadpobudliwy seksualnie, a przy tym niezmordowany. Bierze mnie bez przerwy, kiedy tylko się odwrócę. Nawet gdy gotuje obiad czy zmywam, nie mam chwili spokoju. Panie doktorze proszę mi pomóc, jestem już u kresu sił.
P.S. Przepraszam, że tak niewyraźnie piszę.

Fredek leży ciężko chory. W odwiedziny przychodzi kolega Hipek i zastaje żonę załamaną, zalaną łzami.
- Ach, panie Hipolicie, Fredek leży w agonii, doktorzy nie robią żadnej nadziei.
- Czy bardzo cierpi?
- Fizycznie nie, ale moralnie cierpi jak skazaniec. Wie, że jest ciężko chory i boi się panicznie śmierci. Pan mógłby podnieść go nieco na duchu.
- Dobrze spróbuję.
Hipek otwiera drzwi do pokoju chorego i tubalnie woła:
- Serwus, Fredek! Umrzemy sobie, co?

Młody lekarz przechwala się przed kolegą inżynierem:
- Lekarz to wspaniały zawód! Mogę sobie rozebrać młodą dziewczynę, oglądać ją, obmacywać, i jeszcze za to wystawiam rachunek jej mężowi...

U dentysty w fotelu siedzi przerażony mężczyzna:
- Panie doktorze, jeszcze jedno pytanie. Czy na pewno potrafi pan bezboleśnie wyrwać zęba?
- No, nie zawsze. Tydzień temu, na przykład, podczas wyrywania zwichnąłem sobie rękę.

Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
- Ale to lekarstwo nidobre. Obrzydliwość!
- To nie lekarstwo. To obiad.

Szpital psychiatryczny. Ordynator oprowadza młodego psychiatrę po oddziale:
- Tutaj jest sala Napoleonów, a tutaj - mechaników samochodowych...
- A gdzie oni są? Nikogo nie widzę.
- Leżą pod łóżkami i naprawiają...

Ech, te dziewczyny...

Córeczka do matki na plaży:
- Mamo dałam nurka....
- Nie mówi się dałam nurka, tylko dałam nurkowi... i żeby mi to było ostatni raz...

Facet siedział sobie z panną w ogrodzie na takiej dużej ławie. Ława miała jednak przykrą wadę, bo się ciągle przewracała. Więc ktoś wpadł na pomysł żeby przywiązać ją łańcuchem do drzewa.
No więc, siedzą sobie i gawędzą i w pewnym momencie panienka patrzy na drzewo, ławkę i łańcuch i pyta się:
- Po co jest ten łańcuch?
- Żeby nie kradli. - odpowiada dla żartu facet.
Panienka jeszcze bardziej zdziwiona:
- A po co mieliby kraść to brzydkie, stare drzewo?

W parku na ławce siedzi młoda atrakcyjna dziewczyna i czyta książkę. Dosiada się do niej młody chłopak. Chce ją poderwać.
- Jaka książkę pani czyta?
- "Geografie seksu".
- I jaka jest główna myśl tej książki?
- Że najlepszymi kochankami są Żydzi i Indianie.
- Pani pozwoli że się przedstawię. Nazywam się Mojżesz Winnetou.

W sądzie odbywa się rozprawa o kradzież pieniędzy. Sędzia każe opowiedzieć, jak to się stało.
- Proszę wysokiego sądu, jak usiadłam w kinie, to ten łajdak przysiadł się do mnie na wolne krzesło. Najpierw mówił ładne słówka, a jak się zrobiło ciemno, to mi podniósł sukienkę i sięgnął ręką za podwiązkę, a tam właśnie miałam pieniądze.
- To czemu pani nie krzyczała?
- Bo ja myślałam, ze on w uczciwych zamiarach !

Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu. Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi.
- Pani zdała, a pan musi jeszcze raz przyjść za miesiąc.
Para przychodzi po tygodniu.
- Przecież mówiłem: za miesiąc!
- Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna katechizm na pamięć!

- Mamusiu, jezdem w ciąży.
- Bój się Boga! Dwa miesiące przed maturą, a ty mówisz "jezdem"?

- Panie doktorze, w jakiej pozycji będę rodzić?
- W takiej samej w jakiej nastąpiło poczęcie.
- Niech mnie pan nie straszy! Jak ja urodzę na tylnym siedzeniu samochodu z noga wysuniętą przez okno?!

W trakcie filmu dziewczyna zwraca się do swojej koleżanki siedzącej obok:
- Słuchaj ten facet obok mnie onanizuje się.
- Coś ty! No to powiedz mu, żeby natychmiast przestał!
- Nie mogę!
- Dlaczego?!
- Bo on używa mojej ręki.

- Na początek proponuję pani 10 milionów plus premia - mówi prezes do nowo przyjmowanej sekretarki, po czym dodaje, lustrując ją wzrokiem: - Choć, hmmm, z przyjemnością dałbym pani dwanaście...
Na to sekretarka:
- Z przyjemnością, panie prezesie, to ja biorę dwadzieścia!

- Kiedy zaczął się do mnie dobierać, powiedziałam, że nie chcę go widzieć.
- No i co ?
- Zgasiliśmy lampę.

- Ty już mnie nie kochasz! - wzdycha dziewczyna jadąca z chłopakiem przez las na motorze.
- Ależ kocham cię! Dlaczego tak uważasz?
- Bo zawsze w tym zagajniku psuł ci się motor...

Rozmawiają dwie koleżanki:
- Czy udała ci się randka?
- Nie!
- Dlaczego?
- Bo on ma mnie za co złapać, a ja jego nie!

Matka krzyczy na córkę:
- Zabraniam ci wracać tak późno do domu. Masz dopiero 17 lat. Ja w twoim wieku...
- Wiem, wiem. - przerywa córka - Siedziałaś stale w domu... Bo ja miałam pięć miesięcy...

Sprzeczka między siostrą a bratem który wrócił z wojska. Dochodzi do ostrej wymiany zdań. W końcu dochodzi do ostatnich argumentów.
on: Ty się będziesz mnie słuchała, ja byłem podporucznikiem!
ona: A ja byłam pod generałem!

- O czym marzysz kochanie ? - pyta się jej chłopak podczas stosunku.
- Żeby ci słoń na tyłek nadepnął ! - ona na to.

- Jeśli będziesz się dobrze sprawować - mówi ojciec do 17-letniej córki - to na urodziny kupie ci srebrną bransoletę!
- Kiedy widzisz, ja wczoraj za złe sprawowanie dostałam złotą...

W ciemnym przedziale kolejowym:
- Co za bezczelność! Czyja to ręka?!
- Psssst... Niechże pani tak nie krzyczy. Czy mam zabrać rękę?
- Co się pan tak zaraz obraża? Nie wolno nawet zapytać czyja ręka?

W parku siedzi młoda para.
- Czy była by pani bardzo oburzona gdybym panią pocałował?
- Oczywiście! Broniłabym się z całych sił! Tylko, że jestem bardzo słaba.

Stoi na korytarzu szkoły podstawowej dziewczynka pierwszej klasy i pali papierosa. Podchodzi do nie wychowawczyni i mówi:
- Aniu! Ty palisz ?!?
- Tak, - odpowiada rezolutna Ania - palę.
- I może jeszcze pijesz ?
- A tak, pewnie że piję.
- A od kiedy to tak ??
- A od pierwszego stosunku ...

Dwie dziewczyny stoją przed kinem. Jedna mówi:
- Nie wpuszczą nas na ten film od 18 lat.
- Nie szkodzi, i tak bym nie poszła - nie mam z kim zostawić dziecka.

Dziewczyna opalała się na łące. Pasła się tam krowa. W pewnym momencie podeszła do leżącej dziewczyny i stanęła nad nią. Ta otwiera oczy i mówi:
- Panowie, nie wszyscy na raz!

Dziewczyna skarży się koleżance:
- Zostałam wczoraj strasznie oszukana.
- Co się stało?
- Chłopak zaprosił mnie wieczorem na szachy.
- No i co ?
- Graliśmy do rana.

Małolata zwierza się matce, ze zaszła w ciążę. Matka dostała histerii słysząc to wyznanie i krzyczy na córkę.
- Ależ mamo - tłumaczy się córka - wszystkiemu winna ta cholerna mgła - nawet na 16 centymetrów nie było nic widać!

Na szlaku turystycznym w Puszczy Świętokrzyskiej do podziwiającej piękno natury młodej kobiety podchodzi jąkała i się pyta:
- Cz-czy pa-pani się pu-puszcza...
Dostał z całej siły po twarzy, ale niezrażony kończy:
- pu-puszcza świętokrzyska po-podoba?

List dziewczynek z kolonii:
" Droga mamo! Bawimy się jak damy.
A jak nie damy to się nie bawimy."

Małgosia przychodzi do mamy:
- Mamo, jak będę duża i znajdę sobie mężczyznę to jak wyjdę za mąż, to będzie tak jak Ty z Tatą?
- Tak, córeczko.
- A jak bym nie wyszła za mąż, to będę taką starą panną jak Ciocia Ola?
- Tak, córeczko.
- No to kurna, fajne perspektywy...

Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka:
- Poprosze 30 prezerwatyw!
- A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka.
- Na ból głowy.
- Kondomy na ból głowy pomagają?!
- A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli.

W aptece młody mężczyzna prosi głośno o pięć prezerwatyw.
- Niech pan tak głośno nie mówi - strofuje go farmaceutka - przecież za panem stoją same kobiety.
Mężczyzna odwraca się i mówi:
- O cześć Ela! Dawno się nie widzielismy!! A do farmaceutki: - Poproszę jeszcze jedną...

Przychodzi chłopak do szkoły i mówi do swoich kolegów:
- Byłem u dziewczyny...
- I co, i co???
- Walilem caaaaaala noc!!
- Wooo!!!!!!
- ...i nikt nie otworzył :(

- Basiu, która jest godzina? - pyta nauczyciel pod koniec lekcji.
- Nie wiem, panie profesorze, stanął mi!
- Stanął ci?!? To niemożliwe!!!

Był konkurs na największą ladacznicę. Tłum ludzi na stadionie. Na centralnym miejscu, na środku murawy stoi stół. Wchodzi kelner z tacą, na której leży pomarańcza i kładzie ją na stole.
Wchodzi Niemka, siada na pomarańczy, coś cmoknęło i.......... nie ma pomarańczy. Tłum bije brawo. Wchodzi kelner z tacą, na której leży arbuz i kładzie ją na stole.
Wchodzi Rosjanka, siada na arbuzie, coś cmoknęło i........... nie ma arbuza. Tłum szaleje na trybunach. Wchodzi kelner z tacą, na której leży fistaszek i kładzie ją na stole. Tłum gwiżdże, wrzeszczy, że nie takie rzeczy się tu działy, precz z zawodniczką, itp.
Wchodzi Polka, siada na fistaszku, coś cmoknęło i........... nie ma stołu.

- Mamusiu - mówi 14-letnia Basia - dzisiaj w szkole badał nas wszystkich pan doktor...
- No i co?
- Okazało się, że tylko jedna z nas jest jeszcze dziewicą.
- Oczywiście ty.
- Nie, nasza pani profesor.

Synek mówi do tatusia:
- Całowałem się z dziewczyną!
- I co mówiła?
- Nie słyszałem bo uszy mi zatkała udami.

Pan poderwał sobie na dancingu panienkę, prowadzi ją do domu, rozbierają się. Pan pyta:
- A ty panienko, to ile masz lat?
- Trzynaście - odpowiada ona.
- Dalej jazda, wynocha - mówi pan.
- A coś ty taki przesądny, odpowiada panienka.

- Czy umiesz prowadzić jedną ręką? - pyta dziewczyna podrywającego ja chłopaka podczas przejażdżki samochodem.
- Oczywiście!
- To masz jabłko.

Nastolatka wraca nad ranem do domu. Mama jej otwiera, a ona kręcąc majtkami na palcu mówi:
- Mamo, nie wiem co to za sport, ale to będzie moje hobby.

Podczas seansu w kinie dziewczyna szepce do sąsiada:
- Wspaniale całujesz, Karolu. Czy to dlatego, że siedzimy dziś w ostatnim rzędzie?
- Nie, to dlatego, że nazywam się Andrzej.

W pewnej rodzince był taki zwyczaj, że rodzice co dwa, trzy dni wyjeżdżali do znajomych na noc, więc jedyny syn miał całą chatę wolną przez cały wieczór i noc. Więc skwapliwie z tego korzystał sprowadzając sobie swoją dziewczynę i razem "figlowali" korzystając z nieobecności starszych. Aż pewnego pięknego dnia znajomych nie było w domu i rodzice z kwitkiem wrócili spowrotem i przyłapali młodych (jak ktoś to ładnie ujął) "in figlanti".
Chłopak przyłapany na "gorącym" uczynku pomyślał sobie :
- O, cholera, mam za niedługo maturę, miałem dostać samochód, uważali mnie za takiego porządnego, a tu co ? A trudno.
Dziewczyna sobie myśli :
- Aj, miało być fajnie, miał mnie przedstawić rodzicom, miało być miło, kolacja itp., a tu mnie jak ostatnią k*.* poznali.
Ojciec sobie myśli :
- Moja krew ! Dobrze synku, dobrze, całkiem niezła d*.* !
A serce matki :
- Jak ta k*.* nogi trzyma ! Przecież mu niewygodnie !

Piętnastoletni chłopak był w lesie i widział, jak przyjechał samochód i wysiedli facet i dziewczyna. Facet mówi do dziewczyny:
- No, złotko, teraz cnotka albo piechotka.
Dziewczyna odpowiedziała:
- Piechotka.
Facet wsiadł do auta i odjechał. Dziewczyna poszła piechotą. Chłopak też przygadał sobie dziewczynę, ale nie miął auta. Wziął ją na ramę roweru, przywiózł do lasu i mówi:
- No, złotko, teraz cnotka albo piechotka.
- Cnotka- mówi dziewczyna.
Chłopak zastanowił się chwilę i mówi:
- No to weź rower, a ja pójdę piechotą.

- Wiesz Ada - mówi przez telefon Monika do koleżanki - ja i Jacek kochamy się ...
- To nie mogłaś zadzwonić jak już skończycie ...

Agnieszka zastanawiała się jak skłonić Roberta, żeby się z nią przespał. Nie to, żeby Robert się nią nie interesował, ale był bardzo nieśmiały i w ogóle chyba się seksem nazbyt nie interesował. Poprosiła o rade kilka koleżanek. Te jej odpowiedziały:
- Pozbądź się ojca!
- Wygoń gdzieś matkę.
- Spław brata.
- Zasłoń okno!
- Pościel łóżko.
- Upij Roberta.
- Zepsuj światło.
- A wtedy już na pewno zrobi to o co ci chodzi!
Następnego dnia Anna spotkała swoje koleżanki, a te zaczęły ją pytać:
- No i co?
- Przeleciał cię??
- Jak bylo???
Agnieszka powiedziała:
- Zrobiłam tak jak mi powiedziałyście: ojca poprosiłam, żeby później wrócił z pracy, matkę pognałam do sąsiadów, bratu dałam na kino, rozścieliłam łóżko, zaserwowałam wino, wykręciałam korki, ale wszystko na nic! Ten drań zabrał się nie za mnie, a za naprawianie światla!!!

Jasiek przed ślubem bardzo prosił swoją Hanusię, żeby mu się oddała przed ślubem.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chcę być do ślubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu zawsze mnie głowa boli.

Matka zwraca się do córki:
- Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni?
- No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej...

Córka do matki:
- Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyzni są jednakowi.
- Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codziennie sprawdzać.

Pieści chłopak - dziewczynę.
On: - Kochanie, czy ty masz piersi ?
Ona: - Głupie pytanie, oczywiście że mam !!!
On: - To czemu nie nosisz ???!!!!!!!

Siedzą na ławce dziewczyna i chłopak.
W pewnej chwili ona mówi do niego zalotnie
"Połóż rękę na mym łonie"
On pyta cichutko "A co to jest mymłon?"

Wieczorem na ławce w parku siedzi chłopak z dziewczyną. Chłopak namiętnie obmacuje jej plecy. Wreszcie dziewczyna się pyta :
- Co robisz ?
- Szukam piersi.
- Piersi są z przodu.
- Tam już szukałem ....

Późnym wieczorem, leżąc w łóżkach, młode dziewczyny zwierzają się sobie z problemów miłosnych.
- Postanowiłam zerwać za swoim chłopakiem - mówi jedna z nich. - Traktuje mnie jak psa!
- Jest ci tak źle? - dziwią się przyjaciółki. - Bije cię? Trzyma cię ciągle przy sobie?
- Gorzej! Wymaga ode mnie, abym mu była wierna.

Otóż pewien koleś poszedł na imprezę do swojej dziewczyny. Tam wypił sobie trochę i przy okazji z tą swoją dziewczyną nieźle się pokłócił. Goście powoli się rozeszli, zostali tylko oni we dwoje. Dziewczyna poszła wziąć prysznic, a on czekał (może chciał przeprosić). W pewnym momencie zachciało mu się... kupę. Niestety pech chciał, że w tym mieszkaniu WC i łazienka były w jednym pomieszczeniu. A jego coraz bardziej cisnęło...
Siedział więc sobie chłopak w fotelu, a w głowie nieźle mu już szumiało. Ale - patrzy - na przeciw niego, pod ścianą, siedzi pies i patrzy mu się prosto w oczy. Pomyślał więc sobie: zrobię tam pod ścianą, i powiem, że to pies. Jak pomyślał, tak uczynił i z powrotem usiadł w fotelu. Dziewczyna wyszła z łazienki, popatrzyła na podłogę i pokazując palcem spytała się:
- A co to jest?
- To? To pies przed chwilą zrobił?
- Ale przecież ten pies jest pluszowy?!!!

Nad siedzącą w autobusie dziewczyną stoi młody chłopak i uporczywie wpatruje się w jej dekolt. W końcu ona nie wytrzymuje:
- Chcesz w gębę??
- Oj tak, a drugiego do ręki.

W parku ; na ławeczce ; chłopak z dziewczyną ...
dziewczyna: zdejmij okulary - pozadzierasz mi rajstopy !
... po chwili zrezygnowana : załóż - liżesz ławkę.

Idzie sobie ulicą dziewczyna z lodem. Podchodzi do niej chłopak:
- Nie chciałbym Cię urazić, ani nie chciałbym, żebyś mnie źle zrozumiała, ale chciałbym, żebyś mi dała polizać.
- ... ???!!! - ale wyciąga w kierunku chłopaka rękę z lodem.
- Wiedziałem, że mnie źle zrozumiesz.

Do ginekologa (w USA) przychodzi dziewczyna. Jak to zwykle bywa, ginekolog prosi ją żeby się rozebrała. Dziewczyna rozbiera się, a na jej klatce piersiowej widnieje duża litera 'Y'.
Zaciekawiony doktor pyta skąd ta litera na jej ciele?
- "Mam chłopaka w Yale, który jest bardzo dumny ze swojej uczelni i cały czas nosi jej koszulkę, nawet wtedy gdy się kochamy".
Po pewnym czasie do tego samego ginekologa znowu przychodzi, tym razem inna, dziewczyna, rozbiera się, a na jej ciele, widnieje duża litera 'H'.
- "Co to za litera?" - pyta doktor.
- "Mam chłopaka na Harwardzie, jest tak dumny ze swojej uczelni, ze cały czas nosi jej koszulkę, nawet wtedy gdy się kochamy".
Po pewnym czasie, do tegoż ginekologa przychodzi następna dziewczyna, z dużą literą 'W' na swej klatce piersiowej.
- "Co, masz chłopaka w Wiskonsin?" - pyta doktor
- "Nie, ale mam dziewczynę w Minnesocie. A dlaczego pytasz?"

Jada dwie dziewczyny w autobusie, jest straszny tłok. Jedna mówi:
- Wiesz, chyba zajdę w ciążę.
- Tak! A z kim?
- Nie wiem, nie chce mi się obrócić.

Przychodzi 18 letnia dziewczyna do apteki i mówi:
- Poproszę dowcipne środki antykoncepcyjne
- Jakie? - pyta się sprzedawczyni
- No dowcipne - odpowiada dziewczyna - koleżanka mi mówiła, ze środki antykoncepcyjne dzieli się na doustne i dowcipne

Dwie młode dziewczyny rozmawiają ze sobą:
- Jaki piękny łańcuszek! Ile dałaś za niego?
- A, z pięć razy...

Pewien gościu chciał przyszpanować przed dziewczyną, że zna angielski mimo, że znał ledwie kilka liczebników, zwroty typu i loże you, good morning i te powszechnie uważane, za niekulturalne. Tak więc poszedł do dziewczyny do domu. Siedzą sobie. W końcu on zbiera się na odwagę i mówi jej:
- I Love You.
na to panna (ponieważ był całkiem całkiem ... )
- I Love You too
A na to gościu :
- I Love You three.

Pociąg gwałtownie zahamował i młoda dziewczyna z rozpędem wpada na księdza.
- Przepraszam , tak szybko stanął....
- Ależ skąd moje dziecko , to jest klucz od plebani.

W autobusie straszny ścisk. Nagłe hamowanie, pisk opon i młoda dziewczyna wpada na starszego pana.
- Taki tłok - usprawiedliwia się
- To mój - mówi chłopak obok.

W autobusie :
Na jednym z przystanków wsiada dziewczyna i od razu podchodzi do kasownika chcąc skasować bilet .
Autobus rusza a dziewczyna traci równowagę i siada na kolanach faceta , który siedział w pobliżu.
Oczywiście zrywa się natychmiast i przeprasza go:
- Przepraszam, myślałam ze zdążę jak stał.

Na dworcowym peronie mężczyzna podchodzi do atrakcyjnej blondynki.
- Za ile...?
Dziewczyna niewiele myśląc wymierza mu siarczysty policzek.
Skonfundowany mężczyzna kończy szeptem:
-... minut odchodzi pociąg do Elku?

- Zosiu, pan Nowak poprosił o twoją rękę, ale ze ślubem będziecie musieli poczekać, aż twoja starsza siostra wyjdzie za mąż.
- To niesprawiedliwe!! Przecież zawsze jako młodsza musiałam pierwsza iść do łóżka!!!

Hrabia...

Hrabia - starszy gość...
Jan - sługa Hrabiego.

Hrabia i Hrabina spędzają noc poślubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia zacina się w palec i skrapia prześcieradło ze słowy:
- Niech chociaż pozory będą...
Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w prześcieradło i powiedziała:
- Masz rację, Hrabio.

- Janie, drzwi do windy otwiera się w prawo czy w lewo?
- W prawo, panie hrabio.
- O cholera, znowu zjechałem na dół zsypem.

Hrabia do Jana:
- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weź parasol.

- Janie! Wytrzyj kurze!
- Tak jest, jaśnie panie. Której ?

Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie !
- Ja też nie !

Hrabia:
- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden ?
- Jeden.
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.

Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
J: Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
H: Szabli!!
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla:
H: Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg.

Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zrobić małe BARA-BARA.
Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznym wylądowali w łóżku. Jan stanął z Kandelabrem (dla takich co nie wiedzą to taki świecznik na patyku :-), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak jak trzeba. Rozeźlił się Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia się wściekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabinę. Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia :
- Widzisz durniu jak trzeba trzymać kandelabr ! Widzisz !

- Janie !
- Słucham Pana.
- Czy możesz przysunąć tu fortepian ?
- Tak Panie. Będzie Pan grał ?
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.

Rankiem, po hucznej zabawie:
- Janie !
- Tak ?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ?
- Nie ..
- Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ...

- Janie !
- Tak Panie?
- Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu?
- Ja Panie.
- Przecież nie umiesz pisać!
- Ale Pani Hrabina mnie prowadziła...

Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi:
- Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem)
- Eee tak se tylko popier**lam.
- Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem)
- Ale za to ślicznie gram!!!

Hrabia , słynny gawędziarz opowiada wśród grona przyjaciół jedną ze swoich licznych przygód.
- Sarna , którą upolowałem była wielka i ciężka , wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedną nogę sarny na lewe ramię, drugą na prawe... W tym momencie hrabia został odwołany przez służącego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta:
- Na czym to ja skończylem?
- Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór przyjaciół.
- A, już wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki , cóż to były za kobiety!!!

H: Janie... czy cytryna ma nóżki?
J: Nie panie...
H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty...

Leży hrabia z hrabiną w łóżku. Nagle dzwoni na Jana:
- Janie, podaj mi prezerwatywę!
Jan przynosi prezerwatywę na złotej tacy i podaje hrabiemu. Ten:
- Nie te, durrrniu! Te z herbem!

Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio, nie pasuje!

Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widzą jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widzą jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jada dalej i widzą jelenia.
- Hrabio, może teraz ja sprobuję? - Dobrze Janie. Jan strzelił i jeleń padł. - Jak to zrobiłeś? - Trzeba celować w środek stada. 
Tym razem inny, młody, przystojny hrabia tańczy na balu. Wszystkie arystokratki niemal mdleją na jego widok, każda chciałaby choć raz z nim zatańczyć. Tańczą więc i tańczą, a hrabia cały czas milczy. W końcu jedna tancerka pyta się hrabiego:
- Czemu hrabia taki milczący?
A on na to:
- Ch*j, ale fajnie tańczę! :))

- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić ze dwa jajka...
- AAAAuuuuaaaa!

Hrabia czyta gazetę.
- Janie, czy tramwaje jeżdżą po dachach?
- No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi.
- No to dlaczego tutaj napisali, ze tramwaj zabił kominiarza?

- Janie, w nocy miałem przypadkowy wytrysk nasienia!
- Już zmieniam prześcieradło...
- Baldachim, idioto!!

Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnię?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.

O Jasiu, Małgosi i innych dzieciach.

Był sobie Jaś i Małgosia. Jaś mówi do Małgosi:
- Małgosiu, mogła byś wejść na drabinę i zerwać to jabłko na samej górze?
- Dobrze, Jasiu, nie ma sprawy.
Małgosia wchodzi po drabinie, a Jaś się jej gapi pod spódnicę. Małgosia opowiedziała o tym mamie.
- Dziecko! Przecież Jaś chciał tylko zobaczyć twoje majteczki.
Po jakimś czasie Małgosia znów opowiada mamie o podobnym zdarzeniu.
- Dziecko! Przecież ci już mówiłam, teraz też Jaś chciał tylko zobaczyć twoje majteczki...
- Tym razem nie byłam taka głupia i zdjełam!

Na lekcji biologii nauczycielka mówi:
- Pamietajcie, dzieci, źe nie wolno całować kotków ani piesków, bo od tego mogą się przenosić różne groźne zarazki. A może ktoś z was ma na to przykład?
Zgłasza się Jasio:
- Ja mam, proszę pani. Moja ciocia całowała raz kotka.
- I co?
- No i zdechł.

Przed lekcją pani mówi że przyjedzie grupa Chińczyków, i mówi także do Jasia, aby ten siadł z tyłu i nie zadawał głupich pytań.
Lekcja. Dzieci się pytają jak się żyje w Chinach...itp. Nagle pewien Chińczyk podchodzi do Jasia i pyta się:
- Dlaczego nie zadajesz pytań?
- Bo jak zadam jakieś, to pan się zdenerwuje.
- Nie, na pewno nie, no dobra wal.
Jasiu na to:
- Z ilu jest pan jajek?
Na to Chińczyk:
- No z czterech.
- Wiedziałem, bo z dwóch to nie byłby pan taki żółty....

Jasiu stoi przed komisją poborową i co chwila przeciera oczy.
- Panie doktorze, ja jestem bardzo krótkowidzący, prawie niewidomy.
- Niewidomy?
- Tak jest. Czy pan doktor widzi ten hak na suficie, bo ja go wcale nie widzę!

Pierwszoklasista szepce z przejęciem do nowo poznanej koleżanki:
- A ja wiem, co się robi, żeby mieć dzieci.
- A ja wiem - odpowiada koleżanka - co się robi, żeby ich nie mieć.

Grzesiek wraca ze szkoły. Już od progu woła:
- Mamo! Dzisiaj na matematyce tylko ja odpowiedziałem pani na pytanie!
- A o co pytała?
- Kto nie odrobił lekcji.

Ojciec mówi do piętnastoletniego syna:
- Jesteś już na tyle duży, że powinniśmy porozmawiać o sexie.
Na to syn:
- Dobra tato co chcesz wiedzieć?

- Powiedz mi, Stasiu - zwraca się narzeczony siostry do jej brata - czy podpatrujesz nas przez dziurkę od klucza, kiedy tu siedzimy sami w pokoju?
- Tak, czasami - pada odpowiedz - ale rzadko, bo przeważnie robi to mama i babcia.

Dziadek opowiada wnuczkowi bajkę.
- Był zamek, a w tym zamku same dziwy.
- Dziadku! To nie był zamek, to był burdel.

W pewnej szkole pani od polskiego próbuje nauczyć Jasia poprawnej wymowy rozmaitych, pięknych słow. polskich:
- Powiedz Jasiu "kura" ? - prosi na lekcji.
- No, kura - mówi Jasiu.
- Nie mówi się "no, kura", tylko kura.
- No, "kura", przecież mówię - irytuje się Jasiu
- Ale powiedz Jasiu "kura" bez tego "no" - nalega pani - Wtedy będzie poprawnie.
- "Kura"... - wzdycha Jasiu.
- No!... - polonistka wpisuje piątkę do dziennika.

- Kto cię nauczył takich słow?!
- Święty Mikołaj.
- Kto?
- Wczoraj jak wychodził z mojego pokoju po położeniu prezentu uderzył się w szafę. I wtedy TO powiedział.

Młoda nauczycielka geografii rozpoczyna swoją pierwszą lekcję w ekskluzywnej szkole im. Stefana Batorego w Warszawie. Najgorsza ze wszystkich klasa IV-ta "b" nie reaguje jednak na jej wejście. Trwają krzyki, bójki miedzyławkowe, bieganina. W ogólnym tumulcie nikt nawet nie słyszy jej słów. Załamana biegnie do dyrektora i wybucha bezradnym szlochem:
- Nie nadaję się na wychowawczynię takiej młodzieży, gotowa jestem złożyć natychmiastowe wymówienie.
- Niech Pani się nie martwi, koleżanko - mówi doświadczony pedagog.- Ja pani pokażę właściwe metody postępowania...
Powracają oboje do klasy, gdzie dyrektor uderza pięścią w katedrę, i mocnym, zdecydowanym głosem przemawia:
- Cisza, gnojki! Niech wstanie natychmiast ten, kto potrafi naciągnąć prezerwatywę na globus!...
Zapada w klasie skonsternowana cisza. Po chwili wstaje najgorszy rozrabiaka, piegowaty Kowalski z "oślej ławki":
- Przepraszam, panie dyrektorze? - odzywa się drżącym głosem.- A co to takiego globus?
- No właśnie, Kowalski! - uśmiecha się triumfalnie dyrektor. - To jest wasza nowa pani od geografii, która wytłumaczy wam, na swojej pierwszej lekcji, jak wygląda globus.

- Tata, kto to jest ta duża pani z marmuru? Tam na pomniku?
- To jest, synku, Dziewica Orleańska.
- A dlaczego Orleańska?
- Bo z Orleanu...
- A dlaczego Dziewica?
- Bo z marmuru...

Po długim niewidzeniu się, ciotka spotyka Marysię.
- Co słychać, Marysiu?
- Mamusia urodziła siostrzyczkę.
- Ale przecież wasz tatuś jest już od trzech lat za granicą!
- Tak, ale często pisze...

- Bolku, jak nazywał się Chrobry?
- Nie wiem.
- No, przecież tak jak ty!
- Nowak?!

- Kaziu, czy są jakieś zwierzęta, które nie słysza?
- Owszem, panie profesorze, są i głuche...

- Moja siostra jest chora na szkarlatynę... - oznajmia Kazio w szkole.
- To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni.
Po dwóch tygodniach Kazio pojawia się na lekcjach.
- I co, siostra wyzdrowiała?- pyta się nauczycielka.
- Nie wiem, bo jeszcze nie pisała...
- A gdzie ona jest?
- W Danii...

- Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki państwa domu.
- Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście wreszcie poszli do domu...

Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy:
- Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki...

Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają:
- Ja mam psa...
- Ja kota...
- U nas są rybki w akwarium...
Wreszcie zgłasza się Kazio:
- A my mamy kurczaka w zamrażarce...

Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana.
- Czy pan lubi lizaki?
- Nie.
- To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło.

Mała Zosia przedstawia się gościom:
- Jestem panna Zosia.
Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, że sześcioletnia dziewczynka przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się:
- Jestem Zosia, ale już nie panna...

Mama pyta się Jasia:
- Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz?
- Dzwonek, mamo.

Jasio i Małgosia na spacerze:
- Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze...
- Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem...

W szkole pani pyta się dzieci:
- Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym?
- Jedni mówią, że było, inni że dopiero będzie...
- A ty Małgosiu?
- Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje.

- Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...
- Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą...

Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada:
- Ad...
Jasiu:
- Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko?
Cisza. Pani znowu podpowiada :
- Mi...
- Michnik!!!

Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie.
- Nie chcę!
- Dlaczego? Przecież lubisz kino!
- Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem...

Zagadnęła Małgosia Jasia:
- Jasiu wyruch* mnie!
- No nieeeee....
- Jasiu, wyr* mnie pliiiiis!
- Nnnnoo.. Nie!
- Jasiu, kurwa, wyruch* mnie!!
- Noooo, ok.
Jaś spuścił nachy w dół, stanął na środku pokoju i mówi do Małgosi:
- A tera skocz na mnie!
Małgosia wzięła solidny rozbieg, a Jaś w ostatniej chwili odskoczył w bok i Małgosia przyp* w ścianę. Jaś na to:
- Hyhy, ale cię wyruchałem!

Na lekcji dzieci mówiły jakie znają waluty. Jasiu powiedział, że zna 'razy'.
- Nie ma takiej waluty Jasiu - upiera się pani.
- Jest, bo jak siostra wróciła z wycieczki do Turcji, to ojciec ją zapytał ile dała za ten sweterek, a ona powiedziała, że dwa razy.

- Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać!
- W jaki sposób, córeczko?
- Rzucają we mnie kamieniami....

Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do Św. Mikołaja. Jako że list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają:

"Drogi Święty Mikołaju,
Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem Św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..."

Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki prezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do Św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta:

"Drogi Święty Mikołaju,
Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się Św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..."

Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela."
Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy.
- Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
- Żeby ci zrobić przyjemność, bo cię lubię stary!

- Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus...
- I co?
- Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył...

Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'.
Wszystkie dzieci pisza tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce.
- Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka.
- Czekam na sekretarkę.

Jaś i Małgosia idą na spacer w kierunku lasu. Jaś jest milczący i nachmurzony, a Małgosia cały czas szczebiocze jak wróbelek. Weszli między drzewa.
- Małgośka, dupy dasz? - pyta rzeczowo Jaś.
- Ot figlarz, prosił, prosił i wyprosił...

Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat: panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę.
- Co to ma być?
- Panika.
- Dlaczego?
- Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani widziała, jaka w domu była panika...

Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.

- Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem?
- Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?!

- Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni.
- Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka.
Za chwilę chłopiec krzyczy:
- Mamo, mamo, firanki się świecą!

- O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowała do ciebie do pracy...
- A teraz co robi?
- Jeszcze z tobą rozmawia...

Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posagiem Wenus z Milo ojciec zauważa:
- No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci?

Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi:
- Mamo, a mi się chce sikać!
- To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać.
Przychodzi później:
- Mamo, mi się chce gwizdać!
- To idź sobie pogwizdać.
W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi:
- Dziadku, mi się chce gwizdać!
- Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc.
- Ale mi się naprawdę chce gwizdać!
- Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz.
- Ale ja już nie mogę!
- To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha.

Pani zadała dzieciom ułożenie zdań z użyciem słowa 'Prawdopodobnie'. Dzieci napisały historyjki typu: 'idzie zima, prawdopodobnie spadnie śnieg'. Jasio oczywiście wymyślił coś innego:
- 'Moja starsza siostra bierze lekcje fortepianu. Ostatnio, jak przyszedł do niej nauczyciel, ona zdjęła majtki, on rozpiął spodnie. Prawdopodobnie nasrają do fortepianu.'

Jasio w szkole strasznie klął, czym gorszył wszystkich w klasie. Pewnego razu pani powiedziała, że jeżeli dziewczynki usłyszą jak Jasio mówi coś 'brzydkiego' to mają wyjść. Jasio wchodzi do klasy i mówi:
- Dziewczyny, tam na górce burdel budują!
Wszystkie dziewczyny uciekają z klasy.
- Hej, kur*y gdzie lecicie? Tam dopiero fundamenty stoją! - krzyczy Jasio.

Stoi mały Jasio na przystanku i czeka na tramwaj. Obok stoi elegancka paniusia. Nagle zawiał wiatr i poderwał jej spódnicę do góry. Złapała, szybko opuściła na dół i mówi do Jasia:
- Mam refleks, chłopczyku, prawda?
- Nie wiem jak pani, ale my na to mówimy cipa.

Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo dwa dni temu siedziałem w parku na ławce, a pani przechodziła z koleżanką. Za wami szło dwóch facetów, którzy mówili: 'Ja będę rąbał tą z prawej a ty tą z lewej!'. No i myślałem, że pani nie żyje.

Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło.
- Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę.
- A za co?!
- Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała.
- A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec.
- No właśnie, tak samo jej powiedziałem.

- Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda.
- A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera?

Pani w szkole pyta Jasia:
- Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid?
- Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek?
- Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.
- To co mnie pani swoją bandą straszy?

- Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał?

Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry:
- Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać...

List z wakacji:
Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie.
P.S.
Co to jest epidemia ?

- Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku.
Matka wychyla się z okna:
- Czego?!
- Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza...

Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani:
- Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się!
- Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'.
Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani:
- Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział!

Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego:
- Ma pani mózg?
- Nie.
- No i dlatego pani tak głupio wygląda!

Mama pyta się swego synka:
- Kaziu, jak się czujesz w szkole?
- Jak na komisariacie: ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem.

Po przyjeździe ze wczasów, mamusia sadza Jasia na stołeczek i pyta się go:
- Powiedz Jasiu. Co robił tatuś jak mamusia była na wczasach?
- No wiesz. Przychodziła tu taka ciocia.
- No i co, co?
- No wiesz. Tatuś ją sadzał na stołeczku, zdejmował jej płaszczyk, bluzeczkę.
- No i co jeszcze Jasiu, co? (Jasiu zaczyna się wiercić na stołeczku)
- Zdejmował jej majteczki, staniczek. I robili coś. Nie wiem jak to się nazywa, ale to co ty z wujkiem jak tatuś był na wczasach.

- Tato, dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka?
- Nie pyskuj smarkaczu, jedz co ci przygotowałem!

Rozmowa w przedszkolu:
- Skąd się wziąłeś na świecie?
- Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę.
- Aaa, to dlatego jesteś głąbem.

Pani pyta Jasia w szkole:
- Ile jest pięć plus pięć?
Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi:
- Jedenaście!

Mały Jasio pyta mamy:
- Mamo, po co ty się malujesz?
- Żeby ładnie wyglądać.
- A kiedy to zacznie działać?

Przychodzi Małgosia do babci z pytaniem:
- Babciu skąd się biorą dzieci?
Babcia zakłopotana:
- Małgosiu, Pan Bóg ma skrzyneczkę i kluczyk. Jeżeli rodzice chcą mieć dzieci to Bóg otwiera skrzyneczkę tym kluczykiem i wychodzą dzieci.
Za jakiś czas Małgosia zadowolona dzieli się sekretem:
- Babciu będę miała dzieci!
Na to babcia oburzona:
- Małgosiu tylko Pan Bóg ma kluczyk!
Małgosia na to:
- A Jaś ma wytrych!

- Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole?
- Bo musiałem iść z krową do byka.
- A nie mógł tego zrobić twój ojciec?
- Nie, to musiał zrobić byk!

- Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca.
- Bocian cię przyniósł.
- A ty skąd się wziąłeś?
- Mnie też bocian przyniósł.
- A babcię?
- Też.
Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie'. Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'.

Rozmawia dwóch przedszkolaków:
- Co to jest miłość francuska?
- To jest wtedy, gdy się całuje w te miejsca gdzie się robi siku.
- Aha, to znaczy w muszlę, czy w sedes?

Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki:
"Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila..."
Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw:
"Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!"

Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy:
- Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek.
- No to mów.
- Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło.

Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić.
- Dziękuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu...

Za komuny:
- Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę?
- Jaką, czerwoną? Nasrać!

Policjant do małego chłopca palącego papierosa:
- Wcześnie zacząłeś palić!
- E tam wcześnie, już jedenasta!

Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy:
- A mój tatuś kupił mi za granicą siostsyckę!
- Mój miał mało pieniązków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu.
- Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam!

Pani w szkole pyta się dzieci jakiej pasty do zębów używają. Małgosia:
- Ja używam Colgate.
- A dlaczego?
- Bo to numer 1 na świecie...
- A ty Joasiu?
- Colodent, bo popieram polskie produkty.
- Bardzo dobrze...., a ty Jasiu jakiej używasz??
- BlendaMed!
- A dlaczego?
- Bo po niej są twarde jaja!

- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie?
- Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź.

Pani pyta dzieci:
- Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A.
Jasio wstaje i mówi:
- A może to karp???
- Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B.
Jasio na to:
- Być może to karp???
- Jasiu za drzwi!!!
Jasio wychodzi.
- Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C.
Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi:
- Czyżby to był karp???

Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi:
- Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski???
Jasio zza firanki:
- Może potrzebna musztarda???

Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy:
- Dlaczego masz takie brudne ręce?
- Bo bawiłem się w piaskownicy!
- Ale dlaczego masz czyste palce?
- Bo gwizdałem na psa!

Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach:
- Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato.
- Wiem!
- Skąd?
- Mama mi mówiła...

Wchodzi pani do klasy i widzi, że Małgosia wychodzi zza firanki i poprawia sobie spódniczkę. Po chwili wychodzi Jasio i podciąga sobie rozporek. Pani pyta Jasia, co oni tam z Małgosią robili. Jasio:
- Nie wiem, jak to się nazywa, ale to będzie moje hobby do końca życia.

Pewna dziewczynka postanowiła zrobić babci prezent i nagrać jej na imieniny płytę z życzeniami. Stoi na ulicy i zatrzymuje samochody. Zatrzymuje się facet i pyta:
- A gdzie ty jedziesz dziewczynko?
- Jadę do miasta nagrać babci płytę z życzeniami.
Facet wziął dziewczynkę, ale spodobała mu się więc wjechał w krzaki, zdjął spodnie i mówi:
- No, to wiesz co masz robić?
A dziewczynka wzięła kuta*a do ręki, dmuchnęła na niego dwa razy i mówi:
- Kochana babciu....

Pani do dzieci w klasie:
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora:
- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije
- Taki mały, rudy?
- No, tak
- Ooo! ten to potrafi przyjebać..

Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie.
- No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę?
- Bawiliśmy się z tatą w Armię Czerwoną.....
- To bardzo ciekawe, a co robiliście?
- Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek.

- Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka.
- Nie
- A towarzysza Stalina?
- Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on na pewno ich powiesi - zapewnia Jasiu.

Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie.
Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz?
Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę...
Mama: Nie boisz się, że cię zabiją?
Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee??? A za co???

Pewna rodzina wynajęła sobie studenta do opieki nad synem Jasiem. Jasiu bardzo lubił studenta, a student Jasia. Jednak kiedy Jasiu skończył te (powiedzmy) 12 lat, rodzina postanowiła Jasia uświadomić. A któż się do tego lepiej nadaje niż student? Student oczywiście poprosił o rozmowę z Jasiem na osobności.
- Pamiętasz, Jasiu, co robimy z tymi dziwkami co weekend?
- Oczywiście, że pamietam!
- To od dzisiaj musisz wiedzieć, że pszczółki i motylki robią to samo.

Jasio krzyczy do ojca:
"Tato barometr spadł!!!"
"O ile?"
"O jakieś dwa metry..."

Do przedszkola dla dzieci katolików oraz protestantów w Irlandii przybył na rutynowe badania lekarz. Mały protestant Johnny zauważył swoją koleżankę - katoliczkę Anne rozebraną do naga, uważnie się jej przyjrzał, po czym skomentował:
- Nigdy bym nie przypuszczał, że różnice między protestantami a katolikami są aż tak wielkie.

Pani na lekcji biologii pyta:
- Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów.
- Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów.

- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza tez?
- Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!

- Tato daj mi tysiąc złotych!
- Na co?
- Idę na mszę i potrzebuję na napiwek dla księdza!

Zdenerwowana mama do córeczki:
- Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama.
- Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy.
Dumny ojciec do synka:
- Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć?
- Później - pokaż mi najpierw bociana.

- Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna.
- Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej!
- Już więcej się z nim nie baw!

- Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni?
- Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić...

- Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam?
- Tak, mamusiu!
- A co on ci proponował?
- Na przykład pytał:
"Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę?",
"Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek?"...

- Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka
- Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie.
- No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów?...

- Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas?
- Czas przeszły, proszę pani!

Mama kąpie się w wannie. Nagle wchodzi Wacuś i pyta:
- Mamusiu co to takiego?
Zakłopotana mama po krótkim namyśle odpowiada:
- Szczoteczka do zębów ; taka duża szczoteczka...
- E tam wcale nie duża. Tatuś to ma szczoteczkę i to na kiju! Widziałem, jak ciocia Lusia zęby nią czyściła.

Nela nosi na łańcuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie.
- Podoba ci się mój samolocik?
- Owszem, ale raczej podziwiam lotnisko.

- Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajna babka, i chętnie by cię zarżnął...
- Zerżnął synku, zerżnął...

Jaś z Małgosią spacerowali sobie po parku. Była piękna pogoda, po alejkach jeździły dzieci na rowerach, spacerowali zakochani. A że była wiosna i w ogóle, nabrali ochoty na małe bara-bara... Znaleźli odpowiednie miejsce, Małgosia położyła się więc na trawie, na niej Jasio... Nagle Małgocha:
- Aaaaaaachhh!!!
- Tak ci dobrze Małgosiu?
- Nie, ale mi jakiś rower przejechał po szyi...

- Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie?
- Nie mam pojęcia, syneczku.
- A ja wiem! Od telewizora do kanapy!

Pani w szkole do Jasia:
- Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoly!!
Jasio na to (spokojnie):
- Ja nie mam ojca.
- A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- Walec go przejechał.
- No to niech przyjdzie matka.
- Matkę też przejechał walec.
- A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia.
- Nie.
- Czy jego też przejechał walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie.
- Tak.
- A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi.
- Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylabą) Jasiu.
- Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocie którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży.
- Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec.
- Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka.
- Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem.

Idą sobie Jaś i Małgosia przez las na mszę. A że czasu mieli dużo, więc się (khm.. khm..) na chwilkę zatrzymali. Wreszcie doszli i w te pędy do konfesjonału.
Jaś się spowiada:
- Raz zgrzeszyłem z Małgosią, jak szliśmy przez las...
Małgosia się spowiada (była druga w kolejce):
- Zgrzeszyłam z Jasiem dwa razy...
Ksiądz:
- ????? dwa ? on mówił, że raz...
Małgosia:
- Ale on zapomniał, że my jeszcze będziemy wracać...

Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ...
- COCA COLE poproszę!
Ale chłopczyku co ty rob....
- Za wsze COCACOLA! intonuje Jasio.....

- Jasiu kim jest twój ojciec?
- On jest chory.
- Ale co on robi?
- Kaszle.

- Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ????
- Przygotowuje KINDER-Niespodzianki

Pani na lekcji biologii do dzieci:
- Z czego składa się serce?
Jasiu:
- Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek.
- Jasiu, serduszko ma nóżki???!
- Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki!

Jaś z Małgosią idą przez las. Nagle zauważyli w krzakach kochającą się pare.
- Jasiu, co on jej robi? - pyta Małgosia.
- Mierzy jej temperaturkę... - odpowiada Jaś.
Idą dalej i widzą drugą parkę, trzecią, czwartą... Doszli do polany.
- Jasiu, a może i ty zmierzysz mi temperaturkę? - proponuje zalotnie Małgosia.
- No nareszcie, bo już mi rtęć po nodze cieknie...

Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody pyta nauczyciela:
- Co to jest proszę pana?
- Czarne jagody Jasiu.
- A dlaczego one są czerwone?
- Bo są jeszcze zielone!

Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży.
Przybiega do matki z płaczem:
- Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę!
- A kto to był, chłopiec czy dziewczynka?
- Nie wiem, bo było gołe!

Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła:
- Dostałem piątkę z matmy!
Aparat:
- Piiip!
Mama strofuje synka:
- Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki!
Aparat:
- Piiip!
Ojciec dodaje:
- Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły...
Aparat:
- Piiip!

Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta:
- Czy był tu mój tato?
- A o co chodzi?
- Czy skarżył, że rozdarłem spodnie?
Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem:
- Tak, twój tato był tutaj.
- W takim razie, ja panu tez coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy!

Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi:
- No Jasiu, a może posłuchamy twojego zdania?
Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać:
- Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę.

Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym.
I Jasiu napisał to tak:
'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!'
I wygrał.

Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu??
- Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna ..
- Bardzo ładnie..
W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta:
"Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła:
'Matka! Jest tylko jedna!'"

Jasiu miał napisać zdanie złożone, które zawierać będzie dwa wyrazy 'pięknie'. Myśli, myśli ......:
'Wieczorem Małgosia wróciła do domu i powiedziała że jest w ciąży, a ojciec na to: 'pięknie, ku**a, pięknie!'.

Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta:
- Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem.
Jasiu nic.
- No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice?
Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedz, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy?

Na lekcji matmy:
- Nowak, podaj liczbę dwucyfrową.
- 34.
- A jeśli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową.
- 18.
- A jeśli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Jasiu, podaj...
- 33.

Przychodzi ucieszony Jasiu do domu, i mówi:
- Mamuś, dostałem piątkę z polskiego!
- Co się cieszysz, i tak masz raka.

- Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem.
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna.

- Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.

- Mamusiu, dzieci w szkole mówią mi że mam duże okulary!!
- Jasiu, nie przejmuj się, zdejmij je w przedpokoju, umyj ręce i chodź na obiad.
Po jakimś czasie do domu wraca naprany ojciec i od progu woła:
- Cholera jasna, kto tu kolarzówkę w przedpokoju postawił!!!

Skarży się Jasiu mamie:
- Mamo, dzieci mówią że jestem wampirem.
- Nie przejmuj się i jedz szybciej ten barszczyk bo ci skrzepnie!

- Tato, wszyscy się śmieją że mam same dwóje.
- Pij, nie p*.*dol!

- Tato, daleko jest ta Ameryka?
- Nie godej tela, ino wiosłuj!

- Tato, dlaczego babcia biegnie zakosami?
- Podawaj naboje, nie p*.*dol!

- Tato, znalazłem babcię!
- Tyle razy Ci mówiłem żebyś nie kopał dołków w ogródku!

- Jasiu, nie obgryzaj paznokci - krzyczy mama.
- Jasiu, powtarzam nie obgryzaj paznokci.
- Jasiu, do cholery nie obgryzaj babci paznokci bo zamknę trumnę!!

- Jasiu dlaczego spóźniłeś się do szkoły?
- Bo pewnej pani zginęło 100 000 zł.
- I co? Pomagałeś szukać?
- Nie! Stałem na banknocie i czekałem aż odejdzie!!

Pewnego razu mały Jasio wszedł do pokoju rodziców i przyłapał ich na uprawianiu seksu. "Tatusiu, co robisz ?" - pyta Jasio.
"Ehm.. nooo... mamusia chciała mieć bobaska..." - mówi tatus.
Na to Jaś kładzie się obok mamusi i mówi: " no to ja chcę rowerek!"

Na lekcji nauczycielka pyta się dzieci kim chciałyby zostać w przyszłości. Padają różne zawody: stolarz, lekarz, rzeźbiarz, nauczyciel, itp.
Gdy padło na Jasia, powiedział tak:
- Chciałbym zostać specjalistą od dewiacji seksualnych.
Pani trochę się speszyła, ale chwilę potem mówi do Jasia:
- No to w takim razie powiedz nam Jasiu co to znaczy.
Jasio zastanawia się, myśli głęboko i zaraz potem mówi:
- Ja to pani wytłumaczę na przykładzie: tam oto na przystanku PKS stoją trzy kobiety i jedzą lody:
jedna gryzie, druga ssie, trzecia liże loda. Niech pani powie, która z nich jest mężatką?
Pani po głębszym zastanowieniu powiedziała, że ta, która ssie.
Na to Jasio:
- Nieprawda, bo ta, która gryzie, bo ma obraczkę.
A to o czym pani mówi to są właśnie dewiacje seksualne.

Pani poleciła dzieciom napisanie zdań, w których wyraz "pięknie" występowałby raz, dwa lub trzy razy. Następnego dnia pani egzekwuje pracę domową.
- Aniu?
- "Morze PIĘKNIE szumi..."
- Dobrze. Bożenko?
- "Morze PIĘKNIE szumi i ptaki PIĘKNIE śpiewają..."
- Doskonale. Jasiu? (przy Jasiu są zawsze jakieś jaja)
- Wczoraj moja siostra przychodzi wieczorem do domu i mówi do ojca:
"Tato, zaszłam w ciążę."
Na to ojciec:
"No to pięknie, pięknie, k...., pięknie..."

Nauczyciel polecił uczniom napisać wypracowanie na temat: "Jak trzeba się uczyć?". Jasio napisał:
-"Im więcej się człowiek uczy, tym więcej umie. Im więcej umie, tym więcej zapomina. Im więcej zapomina, tym mniej umie. Im mniej umie, tym mniej zapomina. Wiec po co się uczyć?!".

Jasio na lekcji religii z zakonnicą. Zakonnicą zadaje dzieciom taką zagadkę:
- Jest rude, ma puszysty ogon, skacze po drzewach i je orzechy. Co to?
Jasio się zgłasza i odpowiada:
- Na 99% jest to wiewiórka, ale jak znam siostrę, to może być Jezus...

- Jasiu - pyta się pani - biorąc pod uwagę twoje lenistwo, jakim zwierzęciem chciałbyś być?
- Weżem.
- A dlaczego?
- Bo leżę i idę....

- Proszę pani, ja się w pani chyba zakochałem - mówi dziesięcioletni Jasiu.
- Przykro mi Jasiu, ale ja nie lubię dzieci.
- A kto lubi, będziemy uważali.

- Powiedz mi, Jasiu - pytają małego chłopca - czy twoja matka jest chora, że leży w łóżku?
A Jaś na to:
- Nie, tylko się boi, żeby ojciec łóżka na wódkę nie sprzedał.

Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt. "Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta.
"Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..."

Lekcja biologii.
- Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach?
- Pyta się pani Jasia.
- Dźwiedź.
- Chyba niedźwiedź?
- Jeśli nie dźwiedź, to ja nie wiem.

W szkole na lekcji biologii, pani kazała dzieciom, aby dowiedziały się w domu, co to jest penis. Jasio przychodzi do taty i pyta się:
- Tato co to jest penis?
- Nie mogę ci powiedzieć, bo jesteś za młody.
- Ale pani w szkole kazała!
Tata chcąc nie chcąc wziął Jasia do pokoju, zdjął spodnie i mówi:
- Patrz, to jest właśnie penis.
Jasio uśmiechnął się i po odrobieniu lekcji poszedł na spotkanie z Małgosią.
Małgosia mówi:
- Nic nie mogłam z taty wyciągnąć. A ty Jasiu mógłbyś mi powiedzieć?
Jasio odparł, że chętnie, wziął ją za rękę i poszedł z nią w krzaki, zdjął spodnie i mówi:
- Patrz, to jest kutas, a penis jest to takie coś tylko że dwa razy większe.

- Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado.

Pani pyta dzieci, na czym śpią ich rodziny w domu. Dzieci odpowiadają różnie; jedni na wersalkach, inni na tapczanach, itd..
- A u was w domu Jasiu? - Pyta pani.
- No, ja to prose pani śpię na materacu, ale moi rodzice to chyba na snurku...
- Jak to na sznurku??? - Dziwi się pani.
- Dokładnie nie wiem - mówi Jasio - ale słysałem rano jak mamusia mówiła do tatusia: 'stary, spuszczaj się szybciej, bo nie zdążysz do roboty...'

Przychodzi mały (8 lat) Jaś do szkoły, ma całą opuchniętą i czerwoną twarz, pani się pyta:
- Co się stało Jasiu?
- Ooossss
- No co się stało....
- Ooooosssssaaaaa
- Co osa?? Ugryzła cię??
- Nie, tato łopatą zabił!

Dzieci miały przynieść do szkoły rożne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki.
- A ty co przyniosłeś? - Pyta nauczycielka Jasia.
- Aparat tlenowy!
- Tak...? A skąd go wziales?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeeech... cheeee....

Mały Jasio pyta nauczycielkę:
- Plose pani, cy dzieci mogą mieć dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Ależ Jasiu, co ty mówisz ?! To zupełnie niemożliwe!
Jaś odwraca głowę do Oli i mówi:
- No i cego się bois, głupia...

Jasio w sytuacji intymnej z Małgosią. Pięści ją i pięści, a tu nagle czuje coś wilgotnego i miękkiego. Pyta się:
- Co? okresik?
A na to Małgosia:
- Nie. Rozwolnionko.

Jasio został dyscyplinarnie wyrzucony z przedszkola. Trafił do innego. Pyta się tam znajomego:
- Można palić?
- Da się, spoko.
- Można pić wódę?
- Spoko, jak się podzielisz z wychowawcą to on nawet da szkło.
- A dziewice są?
- Czyś ty zgłupiał ? Co Ty ? W ŻŁOBKU jesteś?

Idzie babcia, Jasio i Małgosia przez park. Jaś pyta babcię:
- Babciu skąd się biorą dzieci?
Babcia: no, bociany je przynoszą.
Małgosia do Jasia: powiedz jej prawdę bo umrze i nie będzie wiedziała

Na lekcji polskiego w piątej klasie pan nauczyciel pyta się uczniów czy znają znaczenie słowa "rarytas".
- No dzieci, powiedzcie co dla was jest rarytasem?
- Banany, pomarańcze - mówi Hania.
- Bułka z masłem i z szynką - mówi Stasiu.
- Tyłeczek szesnastoletniej dziewczyny - mówi Jasiu.
Pan nauczyciel wyrzucił go z klasy i kazał na drugi dzień przyjść z ojcem. Na drugi dzień Jasiu przychodzi do klasy i siada w ostatniej ławce.
- Jasiu, dlaczego przyszedłeś bez ojca i dlaczego siadasz w ostatniej ławce?
- Bo tatuś powiedział, że jak dla pana tyłeczek szesnastoletniej dziewczyny nie jest rarytasem, to pan jest pedał i mam się od pana trzymać z daleka.

Pani do Jasia: powiedz wierszyk ..
Jasio:
Morze, polskie morze,
Stoi w tobie dziewczę hoże.
A w tym morzu świsty, gwizdy,
Woda sięga jej do kolan :)))
Pani:
Jasiu, gdzie tu rym ?
Jasio:
jak wody przybędzie
to i rym będzie...

- Dlaczego ciągle spóźniasz się do szkoły? - pyta nauczycielka Jasia.
- Bo nie mogę się obudzić na czas...
- Nie masz budzika?
- Mam, ale on dzwoni wtedy gdy śpię.

Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca:
- Tatusiu, czy mógłbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie?
- W domu nie ma ani kropli wódki.

- Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności.
- Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie.

Jasiu miał słabe oceny. Mama mówi więc do taty:
- Porozmawiaj z Jasiem po męsku, zobacz na jego oceny, przemów mu do rozumu.
Ojciec pomyślał, wziął flachę i puka do Jasia:
- Mogę wejść?
- Wejdź tato, proszę.
- Przyszedłem pogadać - dziobniemy po kieliszku?
- Dobra
Popili troszkę:
- Może zapalimy - mówi ojciec
Jasiu zdziwiony:
- Dobra - zapalimy
Po jakimś czasie ojciec:
- No to co? Może jakiś świerszczyk?
No i wyjął z rękawa świerszcza i oglądają, a Jasiu taki zaczerwieniony, podniecony (wpływ alkoholu, papierosów no i w ogóle z ojcem...)
- Tato, kto ma taaakie dziewczyny?
- PRYMUSI synu, prymusi.

W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju jest najcieplejsze klimat.
- W Rosji - odpowiada Jaś.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, proszę pani, do nas w styczniu znad Wołgi ciocia przyjechała w trampkach.

Dzwoni Małgosia do Jasia i mówi:
- Mam dla ciebie niespodziankę Jasiu.
- Tak? powiedz szybko co to.
- Wiesz jestem w ciąży.
- Bip bip bip nie ma takiego numeru, bip bip bip nie ma takiego numeru

Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ułożyły zdanie, w którym będzie nazwa ptaka. Zgłasza się Jaś:
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
- No, może być. Ale zdania z dwoma ptakami już nie ułożysz.
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i wyrżnął orła - przyjmuje wyzwanie Jaś.
- A z trzema ptakami?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła i puścił pawia.
- A z czterema ptakami, cwaniaczku?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa.
- A z pięcioma ptakami?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa i poszedł dalej pić na sępa.

W przedszkolu pani pokazuje dzieciom obrazek i pyta się Jasia co na nim widzi.
- Ogrodnik szczyna trawę.
- Ależ Jasiu. Nie mówi się szczyna trawę tylko ścina trawę poza tym poprawniej jest kosi trawę. Siadaj!
Po chwili kolega Jasia krzyczy:
- Proszę pani! Jasiu kosi pod ławkę!

- Słuchaj Jasiu, zadam Ci zagadkę. W którym miejscu jajka są najbardziej gorące? - pyta się kolega Jasia.
- Nie wiem.
- Na patelni, oczywiście!
- Eee, głupia zagadka.
- Dlaczego?
- Bo nie ma idioty, który by usiadł gołym tyłkiem na gorącą patelnię.

- Spieprzajcie! - woła Jasio na stado kaczek. Słyszy to katecheta i zwraca mu uwagę. Następnym razem Jasio już grzecznie zwraca się do kaczek:
- Idźcie sobie stąd kaczuszki!
Znów słyszy to katecheta i mówi:
- No i widzisz jak spieprzają!

- Dzieci, co to jest? - pyta się nauczycielka biologii trzymając w ręku wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada Jaś.
- Ależ Jasiu, nie mówi się ptok, tylko ptak. A może wiesz, jak ten ptak się nazywa?
- Sraka - odpowiada pojętny uczeń.

Małgosia po raz pierwszy dostała miesiączki. Przerażona biegnie do Jasia i mówi, że jej krew leci. Jasio sprawę potraktował poważnie.
- Rozbieraj się - mówi.
Obejrzał dokładnie.
- Ja tam ekspertem medycznym nie jestem, ale coś mi się widzi Małgocha, że ci jaja urwało!

Mama wybrała się z 7-letnim Jasiem na spacer.
- Zobacz synku, pająk je biedronkę.
- A co to jest dronka mamusiu?

Jaś zrobił nauczycielce kawał. Narysował na jej stoliku muchę. A zrobił to tak doskonale, że nauczycielka długo tłukła gazetą w blat zanim zorientowała się w czym rzecz. Rozzłoszczona kazała przyjść jego ojcu do szkoły. Ten wysłuchał w spokoju historii którą opowiedziała nauczycielka.
- Proszę pani to jeszcze nic. Jak w zeszłym tygodniu ten gówniarz narysował na płocie gołą babę, to jeszcze dzisiaj wyciągam drzazgi z przyrodzenia.

W szkole u Jasia było malowanie. Pani nauczycielka w ramach zajęć z plastyki chciała sprawdzić czy dzieci mają zmysł plastyczny. Więc pyta się dzieci jak by pomalowały klasę. Dzieci opowiadają swoje wizje klasy po malowaniu. Doszło do Jasia , więc mówi:
- W zasadzie to podoba mi się tak jak jest, tylko tu na środku ściany pierdolnąłbym szlaczek.
Po tych słowach nauczycielka złapała się za głowę i mówi do Jasia:
- Jasiu jutro widzę cię tu z ojcem.
Na drugi dzień Jasiu przychodzi do szkoły z ojcem. Nauczycielka zrelacjonowała mu więc treść wczorajszej lekcji:
".. i na końcu mówi, że na środku ściany pierdolnąłby szlaczek."
Ojciec popatrzył na Jasia i mówi:
- Ależ Jasiu, to by ch*.*owo wyglądało!

Pani na lekcji rysunków zadała temat do rysowania "Lenin w Polsce". Dzieci rysowały Lenina w Poroninie, Lenina przemawiającego do Górali, Lenina na wycieczce w Tatry itp. Jasia rysunek był inny i przedstawiał przód namiotu, z którego wystawały dwie rozłożone nogi damskie przykryte z góry dwoma nogami męskimi. Pani nauczycielka była wielce zgorszona takim rysunkiem ale po chwili refleksji zapytała:
- Jasiu, ta pani na dole to zapewne Nadieżda Krupska?
- Tak proszę pani, powiedział Jasiu.
- Zatem ten pan na górze to na pewno Lenin?
- Nie proszę pani, to nie Lenin a Feliks Dzierżynski.
- Jak to Jasiu, a gdzie Lenin?
- Lenin w Polsce proszę pani, czyż nie taki był temat rysunku?

Rodzinka je spokojnie obiadek, aż tu nagle wpada Jasiu i drze japę:
- Mamo, babciu, siostro, Tatuś się powiesił na poddaszu.
Wszyscy rzucają łyżki i talerze i pędza po schodach na górę, a Jasiu spokojnie:
- Prima apirilis...
No to wszyscy wielkie - UFFFFF -
A Jasiu kończy:
- ... bo w piwnicy.

Jaś mówi do Małgosi:
- Małgosiu chodź skoczymy na numerek
- Oj, nie Jasiu bo zajdę w ciążę
- Nie martw się ja coś zaradzę.
Skoczyli na numerek po czym Małgosia mówi:
- No to teraz radź.
Jasio wziął palnik acetylenowy wypalił Małgosi gdzie trzeba, polał kwasem, wywiercił wiertarką, wysadził dynamitem, polał ropą naftową i podpalił.
- Gotowe!
- A jak mimo tego zajdę?
- No to jak już się urodzi, to nazwiemy go Mac Gyver...

Tatuś wrócił z wywiadówki do domu. Jasiu, znając stan swoich ocen, spodziewał się najgorszego. Tymczasem tatuś poszedł do swojego pokoju i nic. Po chwili przyszedł do Jasia pokoju, wyciągnął pół litra i mówi:
- Dalej Jasiu, wypijemy po jednym.
Jasiu w szoku. Pierwszy raz widział takie zachowanie u ojca.
Po chwili tata wyciągnął papierosy i poczęstował syna. Jasiu kompletnie zdezorientowany. Co jest grane?
Po jakimś czasie tatuś wyciągnął PLAYBOYA i zaproponował wspólne obejrzenie. U Jasia dezorientacja sięga zenitu. Ogląda panienki i nie może wyjść z podziwu. W koncu pyta tatusia:
- Tata, ale dupy. Kto je pieprzy?
- Prymusi, Jasiu, prymusi.

Przychodzi siedmioletnia dziewczynka do ginekologa i mówi:
- Panie doktorze, mam kłopoty z seksem oralnym!
Doktor odpowiada:
- Ależ dziecko, ty masz jeszcze mleko pod nosem!
Dziewczynka:
- To nie mleko.....

Jasiu po wakacjach przychodzi do szkoły. Pani się pyta:
- No, Jasiu...
- Nie Jasiu, tylko John!
- Wiec dobrze, John, gdzie spędziłeś wakacje?
- W Ameryce :)))
- O, ładnie, a co ty tam robiłeś?
- Ano, leżałem na werandzie, szedłem na śniadanie, znowu leżałem na werandzie, szedłem na obiad...
- Ale to chyba było nudno?
- Ależ skąd?
- No dobrze......A może ty Małgosiu powiesz nam gdzie...
- No, no - Ja nie jestem Małgosia, tylko Veranda

Ida trzy dziewczyny przez podwórko, 12, 13 i 14-latka.
12-latka pokazuje na białą plamę na ziemi i mówi:
- Zobaczcie, ktoś rozlał mleko!
13-latka powąchała i mówi:
- To nie mleko, to sperma!
14-latka polizała i mówi:
- Na dodatek nie z naszego podwórka...

Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie rozmawiają ze sobą ze względu na to żeby nie robić przykrości synkowi który od urodzenia nic nie mówi.
W pewnej chwili synek zatrzymuje rękę z widelcem w pół drogi do ust i mówi:
- A gdzie kompocik?
W tym momencie rodzina znieruchomiała z zaskoczenia.
Po dłuższej chwili mamusia mówi przez łzy szczęścia:
- Synku! Odezwałeś się, przecież ty nic nie mówiłeś!
A synek:
- No ale zawsze był kompocik.

- To jest prawdziwy raj - zauważa matka podczas pikniku za miastem.
- To prawda - odzywa się synek - obok w krzakach widziałem nawet Adama i Ewę!

Skacowany sąsiad wraca do domu wieczorem. Żona nie chce go wpuścić, a że chce mu się strasznie pić, puka do drzwi sąsiadów. Otwiera mu ich mały synek, i mówi, że rodziców nie ma w domu. Skacowany sąsiad prosi o szklankę wody. Chłopczyk przynosi mu, a on wypija duszkiem. Prosi o następną. Malec przynosi, ale tylko pół.
- Dlaczego tylko pół? Prosiłem o całą szklankę - dziwi się sąsiad.
- Mały jestem. Do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.

- Tatusiu co to znaczy paranoja?
- Idź do kuchni i spytaj się siostry, mamy i babci, czy by się oddały, gdyby jakiś facet dawał im za to 100 dolarów.
Po chwili synek wraca z kuchni.
- Siostra powiedziała, że zrobiła by to bez wahania, mama, że za 200, a babcia to nawet za 50.
- Widzisz synu, mamy w domu 3 k*rwy, a brakuje nam pieniędzy. I to jest właśnie paranoja.

- Tatusiu, dlaczego babcia się trzęsie?
- Nie gadaj tyle, tylko zwiększaj napięcie!

Siedzi berbeć w piaskownicy, podchodzi do niego drugi:
- Ile mas lat?
-- Pięć.
- A palis?
-- Palę.
- A pijes?
-- Piję.
- A chodzis na dziewcynki?
-- Niee.
- To mas ctery!

Córka do mamy:
- Mamo dzieci przezywają mnie żyrafa.. czy to prawda że mam długą szyję?
- Ależ skąd.. ale zobacz przez tamten komin czy tata już nie wraca..

Przychodzi synek do domu ze świadectwem.
Ojciec ogląda i widzi same dwójki. Syn stoi uśmiechnięty i czeka.
"Czego się gówniarzu śmiejesz, przecież tu są SAME dwójki" - i wyjmuje pasek ze spodni.
Synek na to: "Spoko, ojciec, jeszcze tylko wp*.*dol i już wakacje."

Rodzice mieli ochotę na ...(takie tam)... ale nie chcieli żeby Małgosia widziała, więc wysłali ją na balkon i kazali mówić co widzi. Małgosia stoi na balkonie i opowiada:
- Jedzie pan na rowerze, idzie pani z zakupami, o jakaś dziewczynka stoi na balkonie, pewnie jej rodzice też się pie*.*olą.

- Ten rysunek jest bardzo dobry - mówi nauczycielka do ucznia. - Przyznaj się kto ci go zrobił - ojciec, czy matka?
- Nie wiem, ja już spałem.

- Co ty przyniosłeś w tym futerale na skrzypce? - dziwi się nauczycielka muzyki - Przecież to pistolet maszynowy!!!
- Ale heca, ojciec poszedł robić skok na bank ze skrzypcami...

- Tatusiu, dlaczego my tak późno przyszliśmy do tego sklepu na zakupy?
- Nie gadaj tyle, piłuj kłódkę......

- Tatusiu, czy mama na pewno wraca tym pociągiem?
- Nie gadaj tyle, tylko rozkręcaj szybciej szyny.

- Jasiu, gdzie twój tatuś?
- Wyjechał w ważnej sprawie służbowej na 6 miesięcy, ale jak będzie się dobrze sprawował, to wróci wcześniej.

Ojciec do syna:
- Pamiętaj synu, byś zawsze miał pieniądze, bo pieniądze oznaczają: 'seks', 'taxi', 'wino', 'piękne kobiety'.
- A brak pieniędzy tato?
- Ha, to już ponura proza życia. I to znaczy wówczas: 'tramwaj', 'adapter', 'Kufelek piwa na kredyt', 'masturbacja' ...No i nasza mama...

Ojciec do syna:
- Całowałeś się już z jakąś dziewczyną?
- Tak.
- I co mówiła?
- Nie słyszałem miałem zatkane uszy jej udami.

Idzie dwóch ludożerców (ojciec z synem) brzegiem morza i zobaczyli kobietę. Syn na to:
- Tato, zobacz, może ją zjemy?
- Nieee.. stara i żylasta.
Idą więc dalej, a tu pojawiła się młoda dziewczyna, zbudowana jak trzeba itd.
- Tato, zobacz, może tą zjemy?
A ojciec:
- Nie synku... Tą zabierzemy do domu a zjemy mamę!

Było sobie dziecko, ale niestety bez rączek, bez nóżek, bez tułowia, po prostu sama głowa.
Stoi sobie kiedyś ta głowa na kominku i przychodzi mama i mówi:
- Witaj synku, mam dla ciebie prezent!
- Ku*.*a, pewnie znowu kapelusz!!

Mama: Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie?
Balbinka: Stosunkujemy się.
Mama: A to dobrze, bo juz myślałam, że palicie papierosy.

- Tatusiu, dlaczego ty masz białą skórę, mama również ma białą skórę, a ja mam czarną?
- Synku, ciesz się, że nie szczekasz, taka była balanga!

- Mamusiu, czy diabeł jest mężczyzną?
- Nie, jest o wiele gorszy od mężczyzny.
- A więc jest kobietą...

Mały Kazio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o nalanie śmietany.
- Płacisz 10 tysięcy - mówi sprzedawczyni, podając pełny słoik.
- Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika...

- Mamusiu, czy to tatuś kupił to nowe futro?
- Syneczku, gdybym ja liczyła tylko na tatusia, to i ciebie by na świecie nie było...

Przychodzi córka do matki i mówi:
- Mamusiu jestem w ciąży.
- Dziecko, a gdzie ty miałaś głowę?
- Pod kierownicą mamusiu.

Pewna pani postawiła sobie za cel, że odpowie na wszystkie pytania swojego małego dzieciaka (jest taki wiek, że zadają ich dużo), nie dała jednak rady chociaż się bardzo starała i przylała dzieciakowi. Jak brzmiało pytanie po którym malec dostał lanie?
"Mamusiu dlaczego mamusia gryzie syfon?"

- Co trzeba zrobić, żeby iść do nieba? - Pyta ksiądz na lekcji religii.
Dzieci kolejno odpowiadają:
- Trzeba pomagać rodzicom!
- ... być dobrym!
- ... chodzić do kościoła!
A Kazio woła:
- Trzeba umrzeć!

- Wiesz, mamo, Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani go za karę wysłała do domu!
- I co pomogło?
- Tak, dzisiaj cała klasa przyszła brudna.

- Karolinko, czemu płaczesz?
- Aaaa, bo wujek spadł z drabiny i połamał szafkę i stłukł lustro....
- I co, żal Ci wujka? Stało się mu coś?
- Nieeee, ale mój brat to widział, a ja nieeeeeee.....

Lekcja religii w szkole:
- Kto był pierwszym człowiekiem na Ziemi?
- Blake! - odpowiada Grześ.
- Co ty opowiadasz! Pierwszym człowiekiem był Adam!
- No właśnie! Pamiętałem, że to ktoś z 'Dynastii'!

- Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie!
- To bardzo ładnie, a co powiedział?
- Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja - największym!

- Babciu, jak ci smakował cukierek?
- Bardzo dobry.
- Dziwne! Ania go wypluła, pies go wypluł, a tobie smakował...

Idzie facet z synkiem przez park. W pewnej chwili minęła ich kobieta ... taka wiecie :)8 i w ogóle ...
Facet mówi:
- Ale DUPA...
- Co powiedziałeś tatusiu?
- CO?! Dudek! Powiedziałem Dudek!
- A co to jest Dudek?
- Dudek to jest taki ptaszek. Tu ma taki dzióbek (pokazuje), a tu ma taki czubek (też pokazuje)
- A czy Dudki mogą mieć dzieci?
- Jasne, że mogą.
- A jak się nazywają te dzieci?
- No one nazywają się dudududeczki.
- Aaaaaaaaaa jak wyglądają teee dudududeczki?
- No tu mają takie dzióbki (pokazuje), a tu mają takie czubki (też)
- Aaaaa tatusiu czy te dudududeczki mogą mieć ... dzieci?
- Jasne, że mogą (lekko poddenerwowanym głosem).
- A jak się te dzieci nazywają?
- Naaaaaaazywajaaaaaa sieeee dudududeczki (dalej tym poddenerwoweanym)
- A jak wyglądają tatusiu?
- No tu mają takie czubki no! A tu mają takie dzióbki!!! (wściekłym głosem).
- A czy one mogą mieć ...
- DUPA, DUPA, Powiedziałem DUPA... (krzyczy tatuś).

Jaś do Magdy:
- Magda, chodź cię bzyknę!
- Nie mogę, mam okres.
- Ej Magda, ty ciągle z tą szkołą!

Mówi Jaś do tatusia:
- Czy mogę iść na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero będziesz mógł jak dorośniesz i będziesz miał do pępka.
Mija rok.
- Tatusiu. Czy mogę iść do kina na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero pójdziesz jak będziesz miał do pępka.
Za rok sytuacja powtarza się.
- Tatusiu. Czy mogę iść na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero jak będziesz miał do pępka.
Na to Jaś chwyta swoją męskość, przekłada przez ramię i próbuje dociągnąć do pępka..
- O kurde jeszcze mi trochę brakuje.

Tato, dlaczego ty masz 4 guziki przy rozporku, a ja tylko 2?
- Bo ty masz małego ptaszka, a ja większego.
Malec zobaczył księdza w sutannie i woła:
- Tato! Ksiądz to chyba ma orła!

Nauczyciel na lekcji polskiego pyta się Stasia:
- Jaki to czas? Ja się kąpię, ty się kąpiesz, on się kąpie...
- Sobota wieczór, panie profesorze.

- Mamo, mamo, ja już nie chcę braciszka!
- Zamknij się gówniarzu! Będziesz jadł co ci ugotuję!

Pani w szkole pyta dzieci jakie rzeczy można zjeść. Uczniowie wymieniają różne smakołyki: owoce, warzywa, słodycze itp. Pani pyta się w końcu Jasia:
- A ty Jasiu, co nam powiesz?
- Ja myślę, że można zjeść lampę.
- Co ty, jak to? Skąd ten pomysł?
- Bo kiedyś jak rodzice leżeli już w łóżku, mama powiedziała do taty: "Zgaś lampę, to wezmę do buzi"...

W czasie zjazdu absolwentów stary profesor pyta dawnego ucznia:
- A, ty Jasiu, ile masz dzieci?
- Ośmioro! - odpowiada z dumą były uczeń.
- No, tak - mruczy nauczyciel - W klasie też nigdy nie uważałeś.

Mały chłopiec płacze na ulicy.
- Co się stało, synku? - pyta starsza pani.
- Mama dała mi pieniądze na chleb i mleko, a ja je zgubiłem. Teraz na pewno dostanę lanie...
- Masz tu pieniądze na chleb i mleko i już nie płacz - starsza pani głaszcze chłopca po głowie i odchodzi.
Chłopiec biegnie na róg ulicy do dwóch koleżków i woła:
- Jeszcze trzy takie i możemy iść do kina!

Ojciec do dorastającej córki:
- Z kim całowałaś się dzisiaj w parku?
- W którym parku, tatusiu?

U dentysty mama prosi synka:
- A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie "aaa", żeby pan doktor mógł wyjąc palce z twojej buzi.

Przedszkolak opowiada koledze:
- Moja starsza siostra widzi w ciemnościach...
- Bujasz!
- Mówię prawdę! Wczoraj siedziała ze swoim chłopakiem w ciemnym pokoju i mówiła: "Jesteś nie ogolony!"

Tak to bywa w małżeństwie:

W nocy żona czule przytula się do męża i budzi go. - Czego chcesz? - pyta zaspany mąż. - Chłopa! - A skąd ja ci chłopa wezmę o trzeciej nad ranem?! 
Maż wraca z długiej podróży służbowej.
Żona rzuca mu się na szyję.
- Najdroższy, jak się cieszę, że wreszcie jestes! - woła.
Na to sasiad wali w scianę:
- Ciszej wreszcie! Mam dosc słuchania tego samego co wieczór!

Rozmawia dwóch kumpli:
- Wiesz Franek chyba rozwiodę się z żoną. Zrobiła się strasznie marudna i od 6 miesięcy zanudza mnie o to samo.
- O co?
- Żebym wyniósł choinkę na śmietnik.

Facet postanowił się upić. Wyszedł wcześnie z pracy i poszedł do baru. Tam siedział przez pół nocy, no i wyszedł nieźle wcięty. Przyszedł do domu i po cichu, żeby nie obudzić żony idzie do sypialni. Miał jednak pecha, bo źle policzył stopnie i spadł na plecy. Pech był jeszcze większy, bo w tylnych kieszeniach zatknął sobie parę butelek piwa na porannego kaca. Butelki się rozbiły, a o siedzeniu szkoda mówić... Ale facet nic nie czuł, bo pijanym niebiosa bólu oszczędzają. Idzie więc dalej na górę. Dotarł w końcu do sypialni. Zaczyna się rozbierać i widzi, że bielizna cała pokrwawiona. Przygląda się więc sobie uważniej w lustrze i starannie maskuje wszystkie swoje uszkodzenia tak, żeby nic nie było widać, a w szczególności, żeby żona nie poznała. W końcu stwierdził, że wszystko już jest OK i poszedł spać.
Rano budzi go żona z pytaniem, gdzie był przez całą noc. Facet tłumaczy się więc, że musiał do późna siedzieć w pracy itd...
- Od razu widać, że piłeś - mówi żona.
- A skąd wiesz kochanie, poczułaś alkohol?
- Nie, ale domyśliłam się od razu jak zobaczyłam, że całe lustro ktoś pooblepiał plastrami.

Dwóch młodych ludzi rozmawia w okopach.
- Jak się tutaj znalazłeś?
- Jestem kawalerem, lubię wojne więc poszedłem na ochotnika. A ty?
- Jestem żonaty, lubię spokój więc poszedłem na ochotnika.

Kowalska się uparła, żeby ją Kowalski zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu...
- Dzień dobry, panie Kowalski! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona. W sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle?
Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle? A dla pani?
Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej rozwiązać tasiemki.
- Ko-wal-ski! Ko-wal-ski! - skanduje sala.
Tego już Kowalskiej było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. Kowalski za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Kowalska całą drogę robi Kowalskiemu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi:
- Co, Kowalski, takiej pyskatej k... tośmy jeszcze nie wieźli.

Do kwiaciarni wchodzi mężczyzna:
- Proszę o bukiet róż. To dla mojej żony - dodaje - leży w szpitalu.
- Proszę. Dwieście tysięcy.
- O nie! Taka chora, to ona nie jest!

W kuchni u Kowalskich zepsuł się kran. Żona prosi Kowalskiego, żeby naprawił.
- A co to ja, hydraulik jestem? - wzrusza ramionami Kowalski.
Następnego dnia wraca z pracy, patrzy, kran naprawiony.
- Kto naprawił kran? - pyta żony.
- Poprosiłam sąsiada i naprawił.
- I nic za to nie chciał?
- A chciał, chciał! Powiedział, żebym się z nim przespała albo żebym mu zaśpiewała.
- No i co mu zaśpiewałaś?
- A co to ja, śpiewaczka jestem?

Jeśli mąż wysiada, żeby otworzyć drzwiczki od samochodu swojej żonie, to są dwie możliwości:
- albo to jest nowy samochód,
- albo to jest nowa żona.

Masztalski do Ecika:
- Lubisz głupie baby?
- Nie.
- A baby, które piją?
- Tyż nie.
- A takie, co nie umiom gotować?
- Dziepiero nie!
- To po jakiemu łazisz za moją starą?

- Macie widzenie - mówi strażnik więzienny do Masztalskiego.- Żona przyszła was odwiedzić.
- O Jezusie! Powiedzcie jej, że mnie nie ma.

Wzburzona pani domu oznajmia mężowi:
- Wyobraź sobie: na ulicy niespodziewanie wpadamy na siebie z Baśką...
- Te babskie sprawy i plotki nie obchodzą mnie - odpowiada mąż zza gazety.
- Jak uważasz, ale lakiernik mówił, że auto będzie gotowe nie wcześniej niż za tydzień.

- No i co mówiła wychowawczyni o postępach naszego Kazia?
- "Co mówiła?", "Co mówiła?". To jesteś cała ty, wysłałaś mnie na wywiadówkę i nawet nie powiedziałaś do której szkoły chodzi nasz syn....

- Co ty robisz w łóżku z tym Cyganem?!! - wrzeszczy mąż.
- A bo widzisz, on prosił aby mu dać coś zdartego po mężu.

- Wracasz do domu, zjadasz kolację i od razu rozkazujesz: "do łóżka!". A przecież najpierw trzeba porozmawiać o sztuce, o literaturze, o pięknie... - Poucza żona męża.
Następnego dnia po kolacji mąż pyta:
- Słuchaj, czy czytałaś Rembranta?
- Nie...
- No to do łóżka!

- Mam dla ciebie dobrą wiadomość - mówi żona od progu - od dziś w naszym garażu jest wjazd nie tylko od przodu, ale i z tyłu...

- Całymi dniami tylko słyszę: sukienki, garsonki, halki... Czy ty nie masz innych zainteresowań?
- A buciki, to co?

Kowalski przyszedł z pracy zupełnie załamany.
- Czy ty wiesz, że koledzy nazywają mnie królem rogaczy ? - mówi do żony.
- Jaki tam z ciebie król ...

Umiera Angielka. Na łożu śmierci mówi do męża:
- Oh Johny, kochałam cię bardzo, ale raz cię zdradziłam. Ten czarny Rolls-Royce, którym tak lubisz jeździć to właśnie od niego.
Umiera Francuzka. Na łożu śmierci mówi do męża:
- Oh Jean kochałam cię bardzo, ale jeden raz cię zdradziłam. Ta willa na Lazurowym Wybrzeżu, którą tak lubisz, to właśnie od niego.
Umiera Rosjanka. Na łożu śmierci mówi do męża:
- Oh Wania kochałam cię bardzo, ale jeden raz cię zdradziłam. Pamiętasz tą skórzaną pilotkę, którą tak bardzo lubiłeś nosić? To on ci ją wtedy ukradł.

Żona do męża:
- Kochanie, jakie lubisz kobiety, ładne czy inteligentne?
- Ani jedne, ani drugie, tylko ty mi się podobasz!

- Chciałabym kupić dla męża jakieś stylowe krzesło.
- Ludwik ?
- Nie, Czesław.

Na oddziale chirurgicznym leżą dwaj panowie, mocno poturbowani.
- Co się panu stało? - pyta jeden.
- Wie pan... kupiłem żonie samochód. A panu co się stało?
- U mnie było na odwrót. Ja odmówiłem żonie kupna samochodu.

Facet skarży się koledze:
- Ja to mam żonę, niechlujną, bałaganiarę, jaka pyskata. Nigdy nie sprząta. Budzę się, a tu brud, bałagan, nawet wysikać się nie można bo naczynia nieumyte leżą w zlewie.

Do szpitala dla umysłowo chorych wpada zdenerwowany mężczyzna:
- Czy nikt od was nie uciekł?
- Nie! A dlaczego pan pyta?
- Bo właśnie ktoś porwał moją żonę...

- Dowiedziono, że na ogół żony odchodzą od mężów alkoholików - mówi prelegent.
Głos z sali:
- A ile trzeba wypić?

- Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
- Ożeniłem się...
- Musisz być szczęśliwy?
- Muszę.

Mąż wraca z pracy i ma wielką ochotę przyłożyć swojej żonie. Szuka pretekstu.
- Zupa! - wydaje polecenie.
W tym samym momencie na stole pojawia się talerz gorącej, pachnącej zupy.
- Drugie danie!
W tym samym momencie na stół podane zostaje ulubione drugie danie męża. Ten jest wściekły, że żona mu utrudnia.
- Pod stół!
Potulna żona wskakuje pod stół.
- Szczekaj!
- Hau, hau - odzywa sie z pod stołu żona.
- Na swojego szczekasz...!!!

Zaczyna się noc poślubna. Mąż kładzie dłoń na brzuchu żony, pięści ją i mówi:
- Kocham Cię...
- Proszę, trochę niżej.
- "KOCHAM CIĘ" - powtarza mąż basem...

Karlik wraca z wczasów i żona go wypytuje:
- Mów, czy byłeś mi wierny?
- Oczywiście, tak jak i ty kochanie.
- Ostatni raz pojechałeś na wczasy!

- Aleś ty wczoraj był zalany! Nie wlepili ci przypadkiem mandatu za zakłócanie ciszy nocnej?
- Mnie nie, tylko mojej starej.

Mąż wyjechał na delegację i żona zaprosiła do domu kochanka. Spółkują i nagle słychać pukanie do drzwi. Kobieta mówi:
- To na pewno mój mąż, schowaj się w kuchni.
Okazuje się jednak, że to drugi kochanek. Zaczynają bara-bara, a tu znowu ktoś puka do drzwi. Niewierna żona ukrywa kochanka w łazience. Otwiera drzwi, a to trzeci kochanek. Zaczynają się więc zabawiać a tu znów ktoś puka.
- To mój mąż, ukryj się w... (kobita się zastanawia gdzie go schować bo kuchnia i łazienka już zajęte, zatrzymuje wzrok na stojącej w rogu zbroi) tej zbroi.
Okazuje się, że to naprawdę mąż szybciej wrócił. Zabiera się do żony i nagle z kuchni wychodzi facet i mówi:
- Z gazem jest już wszystko w porządku, biorę kasę i spadam.
Baraszkują dalej a z łazienki wychodzi kochanek2 i mówi:
- Spłuczka już nie przecieka. Biorę 5 zł i uciekam.
Gostkowi w zbroi jest już niewygodnie i myśli, jakby się stamtąd wydostać, bo nie zanosi się na krótki numerek. W końcu rusza się i wskazuje na drzwi:
- Na Grunwald tędy?

- Nie radzę panu palić, pić alkoholu i... kochać się. - mówi lekarz do pacjenta po ciężkiej chorobie.
Po dwóch miesiącach wstrzemięźliwości mężczyzna nie wytrzymał i zapalił papierosa.
- No tak, palić to możesz... - dogaduje żona.

Rozmawia dwóch kumpli:
- Co byś zrobił, gdyby żona porzuciła cię dla jakiegoś innego mężczyzny? Byłoby ci żal?
- Kogo? Jakiegoś obcego faceta?

Wraca mąż wcześniej do domu. Żona bierze wpycha kochanka do piwnicy i wrzuca za nim ubranie. Mąż zauważa jednak obce buty. Porywa siekierę i schodzi do piwnicy Pyta się:
- Kto tu?!
Ze stojącego w rogu, trzęsącego się worka dochodzi głos:
- Tto myy, bieeeednee kaartoffeelkiii...

- Twoja żona opowiada, że kupisz jej na imieniny futro z norek...
- Aaaa, niech sobie opowiada...

Małżonkowie wyjeżdżając na wczasy nad morze, chcąc uatrakcyjnić sobie pobyt uzgodnili, że będą mogli zdradzić się po dwa razy. W drodze powrotnej żona nie wytrzymuje i pyta męża:
- I co, zdradziłeś mnie?
- Tak, zgodnie z umową - dwa razy.
- Z kim?
- Raz z brunetką i raz z blondynką. A ty?
- Tez dwa razy. Raz z załogą statku i raz z jednostką wojskową!

- Czemu tak krzyczałeś w nocy?
- Miałem straszny sen. Śniło mi się, że muszę się ożenić!
- Z kim?
- Znów z tobą!!!

Rozmowa w pociągu:
- Ja, proszę pana, najmilsze godziny zawdzięczam filmom.
- Nie wiedziałem, że z pana taki kinoman.
- To nie ja chodzę do kina, ale moja żona.

Małżonek wraca cichaczem, późno do domu.
- Która godzina? -pyta zaspana żona.
- Dziesiąta - odpowiada mąż.
- Tak? Słyszę że właśnie bije pierwsza...?
- No przecież zera nie może wybić, kochanie...

- Słuchaj, czy patrzysz swojemu mężowi w oczy podczas stosunku?
- Hmm... Raz spojrzałam... Stał w drzwiach.

Podczas kłótni, żona żeby do żywego dopiec mężowi, mówi:
- Jak umrzesz, natychmiast wyjdę za mąż!
- No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczęście obcego człowieka?!

- Mąż mnie ostatnio zaniedbuje, co robić?!
- Powinna pani podzielać jego zainteresowania. Co męża najbardziej interesuje?
- Szczupłe blondynki!

Mąż wraca późną nocą do domu i żeby nie budzić żony rozbiera się już w przedpokoju i nago wślizguje się do sypialni. Żona jednak się budzi i widząc golasa zauważa:
- To dziś przepiłeś i ubranie?!

Mąż przychodzi do domu, żona całuje go na powitanie. On pyta:
- Właśnie zgoliłem wąsy, jak ci się podobam?
- To ty???

- Mój sąsiad usiłuje mnie objąć - skarży się żona mężowi podczas filmowego seansu.
- Nie przejmuj się, kiedy zapalą światło, na pewno da ci spokój...

Mąż oglądając mecz w telewizji, zasnął na kanapie. Żona go budzi:
- Wstawaj, już dziesiąta!
- Tak?! A kto ja strzelił?...

- Wczoraj pokłóciliśmy się z żoną po raz pierwszy od dnia ślubu!
- A o co poszło?
- Ona chciała na obiad zrobić pieczeń, a ja wolałem befsztyki!
- No i jak ci smakowała pieczeń?

- Wiesz, nasz sąsiad dwa miesiące temu ogłuchł!
- A jak to znosi jego żona?
- Jeszcze nie zauważyła...

- Coś ty najlepszego zrobił! - wita żona męża, wracającego z pracy. - Gosposia złożyła wymówienie, bo podobno ordynarnie nawymyślałeś jej przez telefon...
- A to nie byłaś ty?!?

- No i jak się skończyła twoja awantura z teściową?
- Aaa! Przyszła do mnie na kolanach!
- Tak? No i co powiedziala?
- Wyłaź spod łóżka, ty tchórzu!

W szpitalu:
- Dlaczego do tej pory nie odwiedziła pana żona?
- Bo ona tez leży w szpitalu.
- Tragedia rodzinna?
- Tak, ale ona pierwsza zaczęła.

Kowalska dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy, nie znajduje ani jednego kobiecego włoska i mówi:
- No tak! Ty już nawet łysej babie nie przepuścisz!!!

Mąż dzwoni do żony i pyta:
- Czy to ty kochanie?
- Tak, a kto mówi?

W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie...
- I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!

Mąż przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku.
- Co tu się dzieje?!? Kim pan, do diabła, jest?!?
- Mój mąż ma rację - mówi kobieta - jak się pan właściwie nazywa?

Przesłuchanie świadka w sądzie:
- Na jakiej podstawie świadek utrzymuje, że oskarżony był pijany?
- Bo wykrzykiwał, że nie boi się żony...

Powinienem zwolnić swojego kierowcę - mówi minister do żony. - Jeździ jak wariat, już piąty raz ledwo uszedłem z życiem...
- Daj mu jeszcze jedną szansę!

Kobieta pyta męża:
- Dlaczego nasz sąsiad tak klnie?
- Albo mu pies uciekł, albo żona wróciła...

Mąż rano patrzy w lustro i mówi do żony:
- Co sobie pomyślałaś wczoraj, jak przyszedłem pijany do domu z tym sincem?
- Jak przyszedłeś to go wcale nie miałeś.

Mąż do żony:
- Słyszałaś? Wynaleziono kosmetyk, który niezawodnie upiększa wszystkie kobiety.
- Nie tylko słyszałam, ale i używam go.
- No tak, od razu wiedziałem, że to jakaś lipa.

Przychodzi facet do domu, patrzy a tu żona kocha się z innym. Podchodzi i zaczyna żonie wypominać:
- Jaka ty jestes. Chciałaś futro - kupiłem Ci, chciałaś biżuterię - kupiłem Ci, chciałaś samochód - kupiłem Ci, chciałaś... Czy mógłby pan przestać kiedy ja mówię?

Gdy żona wszczęła kolejną awanturę, doprowadzony do ostateczności mąż krzyczy:
- Nooo, teraz powiem ci całą prawdę. Dziesięć lat temu zagwizdałem na taksówkę, nie na ciebie!

Na jednej z bram wiodących do raju widać napis: 'Dla pantoflarzy', na drugiej: 'Dla mężczyzn, którzy nie dali się zdominować przez kobiety'. Przed pierwszą bramą kłębi się tłum zmarłych, przed drugą stoi jedna samotna duszyczka. Podchodzi do niej święty Piotr:
- A ty co tu robisz?
- Ja nie wiem, żona kazała mi tu stanąć!

Pogrążony w smutku mąż mówi do żony:
- Rzuciłem papierosy, rzuciłem wódkę, teraz to już chyba kolej na ciebie...

Rozmowa dwóch kumpli:
- Powiedz Karol, kto cię poznał z twoją żoną?
- To był przypadek, nawet nie ma kogo winić.

Filip składał właśnie kolejny pocałunek na ustach pani Maryli, gdy ta nagle wskazując palcem okno, pisnęła przeraźliwie:
- Mój mąż!!
Uwodziciel spojrzał na przylepioną do szyby, wykrzywioną ze wściekłości twarz mężczyzny i mruknął:
- A to fujara ze mnie! Przecież on już od pół godziny sterczy nieruchomo morda w oknie, a ja myślałem, że to jakiś portret rodzinny ...

Skarży się mąż żonie:
- Nasz syn znów podbierał mi pieniądze z portfela.
- Dlaczego myślisz, że to nasz Kazio? Może to ja wzięłam pieniądze? - broni matka syna.
- To niemożliwe, w portfelu tym razem coś zostało...

- Panie Heniu, co pan sobie myśli? Ja wiem, że pan się niedawno ożenił, żona pana jest wcale, wcale, w dodatku z dobrej rodziny. Ale jak można się tak nieskromnie zachowywać.
- ???
- Mieszkasz pan na parterze, okien pan wieczorami nie zasłaniasz i takie chopki pan z żoną wyprawiasz po stole, wersalce, w całym mieszkaniu, że od paru dni ludzie się gromadzą przed pańskimi oknami. Nie wstyd panu?
- Panie Kazimierzu, jak ja panu coś powiem, to pan ze śmiechu pęknie.
- ???
- Ja dopiero dziś rano wróciłem z Gdańska.

Teściowa do zięcia:
- Nie zasłaniaj się gazetą! Nie udawaj, że czytasz. Dobrze wiem, że mnie słyszysz, bo widzę, że ci się kolana trzęsą...

Facet u kochanki (mąż w delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie.... Babka niewiele myśląc mówi mu:
- Stan na środku, tak jak jesteś - goły, a ja powiem staremu, że taką statuję kupiłam.
Mąż wchodzi rozgląda się, zauważa
: - A to co??
- No... kupiłam taką statuję, znajomi też mają, teraz taka moda...
Mąż machnął ręką i poszedł spać. Żona też. W środku nocy mąż wstaje, idzie do kuchni, wyciąga chleb, smaruje masełkiem, kładzie szyneczkę, serek, ogóreczka... podchodzi do statui i wręcza ze słowami:
- Posil się przyjacielu, ja tak trzy dni stałem, żeby choć q*a nakarmiła...

- Dlaczego - pyta żona swego męża - mówi się o kotach, że są okrutne i fałszywe?
- Ponieważ to jest prawda, mój kotku - odpowiada mąż.

Chwali się jeden biznesmen drugiemu:
- Wiesz, jaką sekretarkę zatrudniłem? Zrobiła mi porządek w biurze, o wszystkim pamięta, a w łóżku jest lepsza od mojej żony!
Minął pewien okres, ten drugi biznesmen planuje urlop, ale chce, żeby firma chodziła jak w zegarku. Mówi do kolegi:
- Stary. Pożycz mi tej swojej sekretarki ma miesiąc.
- No problem - mówi tamten.
Po miesiącu spotykają się.
- I jak?
- Miałeś rację. Przypilnowała wszystkiego. No, może w jednym się pomyliłeś: W łóżku NIE jest lepsza od twojej żony.

- Do kogo piszesz ten list? - pyta żona męża.
- Czemu pytasz?
- Oj, ty zawsze musisz wszystko wiedzieć! - odpowiada żona.

Kupiła sobie babka w IKEYA'i najnowszy szyk mody: szafa do samodzielnego składania. Ale, że mąż jeszcze nie wrócił z pracy więc postanowiła złożyć ją sama. Zrobiła wszystko jak należy. Nagle przejechał tramwaj za oknem i szafa się rozleciała. Spróbowała jeszcze raz, dokładnie z instrukcją. Szafa stoi jak malowana. Znowu przejechał tramwaj i szafa się rozsypała. Kobita myśli: może nie mam zdolności do majsterkowania, pójdę do sąsiada może on złoży lepiej. Sąsiad przyszedł popatrzył w instrukcję i mówi, że wszystkie części są. Raz dwa trzy poskładał. Przejechał tramwaj i szafa się rozpadła. Złożył jeszcze raz. Znowu tramwaj i znowu szafa w częściach. W końcu sąsiad mówi:
- Wie pani co, to złożymy ją jeszcze raz i ja wejdę do szafy i jak będzie przejeżdżał tramwaj to zobaczę co tam puszcza, że ta szafa się rozpada. Jak powiedział tak i zrobił. W tym momencie do domu przyszedł mąż. Patrzy i mówi:
- Jaka śliczna nowa szafa. Podchodzi, otwiera i widzi w środku schowanego sąsiada.
A sąsiad:
- Ja wiem, że to głupio brzmi, ale ja naprawdę czekam na tramwaj.

- Mija dziś 40 lat od naszego ślubu. Może zarżnąć kurę?
- A co ona winna?

Po powrocie z pracy mąż mówi do żony:
- Czy zauważyłaś, że w dzisiejszej gazecie piszą o nas i o naszym piętnastym dziecku?
- Tak zauważyłam, ale dlaczego oni piszą o nas w rubryce sportowej?

- Pani mąż wygląda w tym nowym ubraniu wyśmienicie!
- To nie jest nowe ubranie, to jest nowy mąż.

Pierwsza w nocy. Kobieta pyta małżonka:
- Kochany, czy kupisz mi futro?
- Kupię.
- Tak się cieszę!
- Nie ma z czego.
- Dlaczego?
- Bo ja mówię przez sen.

Na ulicy całuje się facet z babką. Podchodzi do nich gość i tak przez ramię zagląda. Raz zagląda, obchodzi w kółko i znowu zagląda i tak dłuższy czas. W końcu facet się zdenerwował i do gościa:
- Panie co pan zboczeniec jakiś?!!!
Gość:
- Nie, ale żona ma klucze...

W łóżku leży para. Nagle rozlega się odgłos otwieranych drzwi do domu:
- O Boże! - krzyczy kobieta - mój mąż.
On wyskakuje z łóżka, chwyta w pośpiechu ubranie i chowa się za kotarę. Po chwili wychodzi jednak z ukrycia i ze zdumieniem rzuca:
- Zaraz, chwileczkę! Przecież to ja jestem twoim mężem!

Do sypialni wpada mąż i woła do leżącej w łóżku żony:
- Ubieraj sie szybko! Pożar!!!
Z szafy przerażony męski głos:
- Meble! Ratujcie meble!

U wróżki:
- Karty mówią, że mąż panią zdradza!
- Oj, chyba rozłożyła pani karty odwrotnie.

- Panie doktorze, proszę przyjechać do mojej żony!
- A co jej dolega?
- Nie wiem, ale jest tak słaba, że musiałem ją zanieść do kuchni, żeby mi zrobiła śniadanie !

Młodzi małżonkowie zasiadają do pierwszego obiadu, który jest debiutem kulinarnym żony.
- A czym kochanie nadziewałaś tego pieczonego kurczaka?
- Niczym. On przecież nie był w środku pusty.....

- Jesteś głupia, podstępna, fałszywa, kłamiesz, zdradzasz mnie ...
- Mój drogi, przecież każdy człowiek ma jakieś drobne wady.

Żona miała kochanka i razem robili barabara podczas nieobecności męża, gdy nagle on pojawia się niespodziewanie wcześniej. Żona prędko wypędziła kochanka, który nawet się nie zdążył ubrać w pośpiechu, na balkon, po czym czule wita męża. Mija kilka chwil a kochanek w tym czasie już zamarza na balkonie ... i decyduje się zapukać do okna, puk puk.. Mąż wygląda za przez okno i widzi gołego człowieka, który mu się tłumaczy:
- Wiesz pan, byłem tam u sąsiadów na górze na imprezie (i kilka kitów tu wstawia) i .... Dałby mi pan coś abym mógł się ubrać...
Mąż dał biedakowi palto, bo myśli sobie po co człowiek ma tam marznąć, a do żony mówi:
- Albo nam piętro dobudowali, albo ty kurw*!

Żona do męża:
- Ktoś chodzi po naszym domu...
- To co mam robić?!!!
- Idź obudź psa..

Rozmawiają sobie trzy małżonki. Pierwsza mówi:
- Mój się tak ugania za spódniczkami że jak widzę dzieci na ulicy to zawsze zastanawiam się czy to nie jego.
Druga żona:
- Mój tak rzadko sypia w domu że się zastanawiam czy on jest ojcem moich dzieci.
Trzecia żona:
- Ja to dopiero mam problem. Mój mąż mnie tyle razy oszukał że ja nie jestem pewna czy naprawdę jestem matką moich dzieci.

- Dokąd tak pędzisz stary?
- Do domu, muszę zrobić obiad.
- A co, żona chora?
- Nie, głodna

Mosiek budzi się w nocy i widzi, że z jego łoża wystają TRZY pary nóg.
Jeszcze trochę zaspany liczy dla pewności:
- Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi???
Powtarza:
- Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi???
Wyskakuje z łóżka i jeszcze raz liczy:
- Moje nogi, Salci nogi... a ja się głupi denerwował!

Mosiek wpada do mieszkania i przyłapuje swoją żonę na gorącym uczynku.
Żona Mośka nie traci głowy i pyta ze zdumieniem:
- Mosiek, ty tutaj? To z kim ja leżę w łóżku?

Po powrocie z sanatorium podczas pierwszej nocy mąż przez sen ciągle powtarza: "Basiu, Basiu, Baaaasiuuu".
Rano żona żąda wyjaśnień.
- Koło sanatorium było gospodarstwo rolne, a tam w zagrodzie stała piękna klacz o tym imieniu. Chodziłem ją karmić chlebem. Widocznie ona mi się przyśniła - tłumaczy się mąż.
Minęło kilka dni, mąż wraca z pracy i widzi, że na stole leży list w rozerwanej kopercie.
- Od kogo ? - pyta się mąż.
- Ta klacz do ciebie napisała.

- Czy pani mąż tez co wieczór wychodzi na spacer dla zdrowia ?
- Nie, mój pije w domu.

- W domu czuję się jak mucha!
- Taki jesteś słaby?
- Nie, tylko jak gdzieś przysiądę, to zaraz żona mnie przegania!

Każdej nocy pod okno kobiety, której mąż pracuje na trzecią zmianę, przychodzi mężczyzna, puka w szybę, a kiedy ona podchodzi do okna, to pyta:
- Czy pani ma dupę?
Kobieta nie odpowiada, tylko zdenerwowana zamyka okno. Wreszcie poskarżyła się mężowi, żeby choć raz został na noc w domu. On zostaje. Późnym wieczorem zjawia się pod oknem mężczyzna i jak zwykle pyta:
- Czy pani ma dupę?
- Odpowiedz "mam" - szepcze mąż - a ja go walnę w głowę.
- Mam! - odpowiada żona.
- To niech pani spyta swego męża, czemu w takim razie chodzi do mojej żony?

- Kochanie - mówi zaspanym głosem mąż - wyłącz telewizor, zapal światło i podaj mi herbatę...
- To nie możliwe - jesteśmy w kinie.

Wieczorna rozmowa małżeństwa w łożu:
- Bądź miły i powiedz mi przed snem coś czułego, na przykład "kocham cię!"...
- Kocham cię!
- Powiedz jeszcze "Mój najdroższy skarbie!"...
- Mój najdroższy skarbie!
- I dodaj coś od siebie...
- Dobranoc!

Mąż z żoną śpią w łóżku, a w barku stoi butelka wódki. W pewnym momencie on wstaje, chce iść do barku. Żona chwyta go za ramię, powala spowrotem na łóżko i mówi.
- Jak stoi niech stoi. Może ktoś przyjdzie, może ja do kogoś pójdę...
Po pewnym czasie w środku nocy ona zajmuje się mężem. Jemu się naprężył, ona zaczyna się na niego gramolić. On ją za ramię i spowrotem powala na łóżko i mówi:
- Jak stoi niech stoi. Może ktoś przyjdzie, może ja do kogoś pójdę ...

W kinie młodzi ludzie całują się z wielkim animuszem. Starsza pani za nimi mówi z przekąsem:
- A nie moglibyście państwo robić tego w domu?
- Skądże znowu! - oburza się młody mężczyzna. - Moja żona nigdy by do tego nie dopuściła!

Przychodzi mąż po wypłacie, na gazie, wali pięścią w stół i pyta się:
- Kto tu rządzi?
Na to żona:
- Ja, czyli Twoja żona, i moja matka, czyli Twoja teściowa...
- Taaaak? No to się rządźcie, bo właśnie przepiłem całą wypłatę...

Rozgniewana żona robi wyrzuty mężowi:
- Znam już na pamięć wszystkie twoje wykręty, kiedy wracasz do domu późno w nocy. Ciekawe co wymyślisz dzisiaj.
- Nic.
- I ty chcesz, żebym w to uwierzyła?

Przyprowadza jeden pijak drugiego do siebie do domu. Żona i teściowa skaczą koło nich - może wódeczki, może coś z zakąsek itd - a ten drugi się dziwi:
- Ty, jak ty to zrobiłeś, że tak koło ciebie skaczą?
- Bo widzisz: miałem takiego owczarka, co na mnie szczekał. Więc go ostrzygłem. Ale szczekał na mnie dalej, więc ostrzygłem go drugi raz. A że szczekał na mnie dalej - to go zabiłem.
- No i co z tego?
- One są po drugim strzyżeniu.

Małżeństwo wybrało się do ZOO. Przed klatką z dorodnym gorylem żona mówi:
- Przyjrzyj mu się! Tak właśnie powinien wyglądać prawdziwy mężczyzna - te bicepsy, ten dziki wzrok, ta postura...
W tym momencie goryl wyciąga łapę, wciąga kobietę do klatki i wykazuje jednoznaczne zamiary. Żona woła do męża:
- Ratuj mnie! Na co czekasz?
- A powiedz mu teraz, że cię boli głowa...

Żona ustaliła z mężem, że jeżeli przyjdzie mu ochota, żeby się z nią p*.*yc, to delikatnie np. przy dzieciach, zapyta 'Czy pralka działa?'.
Pierwszego dnia mąż pyta:
- Czy, pralka działa?
- Nie, pralka zepsuta.
Następnego dnia...
- Pralka działa?
- Nie, dziś też nie działa.
Trzeciego dnia:
- Pralka działa?
- Nie, zepsuta.
No to się stary wkurzył, poszedł do pokoju i się zamknął (w pokoju).
Przychodzi żona.
- Przepraszam... Pralka już działa...
- Nie trzeba, zrobiłem pranie ręczne.

Rozmowa małżeńska w Hollywood:
Pijany mąż wraca do domu:
- Gdzie się podziało honorarium? - pyta żona.
- "Przeminęło z wiatrem"...
- Kiedy to się stało?
- "W samo południe"...
- Kto cię tak urządził?
- "Ostatni Mohikanin"...
- A co na to policja?
- "Milczenie owiec"...

Mąż wraca z pracy, zastaje swoją żonę w łóżku z kochankiem. Staje jak wryty.
- Jurek - mówi żona - ty się nie gap, ty się ucz!

Mąż do żony:
- Co to ma znaczyć? Znalazłem w twojej torebce list z biura matrymonialnego, że będą mieli propozycje na twoją ofertę?
- Och nie gniewaj się, to stare dzieje.
- ????
- No, wtedy kiedy byłeś tak ciężko chory...

Pewne małżeństwo ma "ciche dni". Wieczorem mąż pisze kartkę do żony:
'Stara, obudź mnie o piątej.'
Nazajutrz mąż budzi się o siódmej i spostrzega na stole kartkę:
'Stary wstawaj, już piąta...!'

Małżonka Mietka wraca z wczasów z Bułgarii.. Mąż pyta jadowicie:
- Ile tym razem zarobiłaś??
Ta odpowiada rezolutnie:
- Tysiąc dolarów!!
- Ja za ciebie nie dałbym nawet dolara..
- A ja i więcej nie brałam!!

W drodze do nieba spotykają się dusze dwóch facetów i zaczynają rozmowę:
- Ja zmarłem przez zimno. No wiesz niska temperatura, organizm nie wytrzymał..
- Ja zmarłem ze zdziwienia..
- Jak to ze zdziwienia?
- Wracam wcześniej z pracy, widzę gołą żonę w łóżku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod łóżkiem, za szafą, w szafie, na balkonie, w łazience, w kuchni, jednym słowem wszędzie i nie mogę go znaleźć. I z tego zdziwienia umarłem.
- Oj, żebyś ty wtedy zajrzał do lodówki, to obaj byśmy żyli.

- Wyobraź sobie: wracam wczoraj niespodziewanie do domu i zastaję moją żonę w łóżku z jakimś Francuzem..
- I co powiedziałeś??
- A co miałem powiedzieć?? Przecież wiesz, że nie znam francuskiego..

- O co tak się wczoraj twoja żona awanturowała?
- To z powodu listu.
- Zapomniałeś wysłać?
- Nie, zapomniałem zniszczyć.

Żona w czasie stosunku pyta się męża:
- A jeśli urodzi się nam dziecko to jak damy mu na imię ?
Mąż bierze prezerwatywę i robi jeden supełek, drugi, trzeci, po dwudziestym mówi:
- Jesli się stąd wydostanie to nazwiemy go MacGaywer.

Wielkie sympozjum nt. "Czy mężczyzna powinien mieć żonę, czy kochankę?"
Lekarz stwierdza, że przede wszystkim żonę bo to zdrowie seksualne...
Psycholog, że kochankę, bo wtedy jest uprzejmy, elegancki i w ogóle się stara..
Naukowiec dowodzi, że i żonę i kochankę, bo żona myśli, że jest u kochanki, kochanka, że u żony, a on tup tup tup i do biblioteki....

Pan Władek wraca po alkoholowym przyjęciu do domu. Puka do drzwi.
- To ty Władek? - pyta się przez drzwi żona.
Odpowiada jej milczenie, więc wraca do łóżka. Po chwili znowu słyszy pukanie.
- Władek, czy to ty pukasz?
Cisza, więc żona na dobre udaje się na spoczynek. Rano otwiera drzwi i widzi swojego męża siedzącego na wycieraczce i trzęsącego się z zimna.
- Władziu, to ty pukałeś w nocy?
- Ja...
- To dlaczego nie odpowiadałeś na moje pytania?
- Jak to nie odpowiadałem, kiwałem głową...

- Chodź! - woła namiętnie żona z sypialni.
Mąż wstaje i zaczyna kręcić się po pokoju.
- Chodź szybciej!
- No przecież chodzę... - denerwuje się mąż.

Podczas nocy poślubnej młody małżonek po wejściu do łóżka odwrócił się tyłem do żony i ułożył do snu.
- Wiesz - mówi żona - a moja mama to mnie zawsze przed snem trochę popieściła...
- No, przecież nie będę w środku nocy po twoją mamę leciał...

Siedzi mąż w WC i próbuje zrobić kupę. Ciężko mu idzie bo ma zatwardzenie, postękuje cicho jak to w takich przypadkach.
Obok drzwi przechodzi żona i widząc, że w WC świeci się światło gasi je bez zastanowienia. I wtedy nagle ze środka dobiega głośne wycie:
- AAAAaaaaaaa... OjOjOj.....oooooooOOOoooo AjAjaaaajAAAA...!!
Na to wystraszona żona zapala światło i zagląda do środka przestraszona. Mąż siedzi z wytrzeszczonymi oczami ale już nie drze się. Popatrzył na swoją starą i powiedział:
- A to ty, a już myślałem, że mi oczy pękły!

Młoda żona do męża przy sniadaniu:
- Wiesz, kochanie, dzisiejszej nocy śniło mi się...
Mąż wzdycha, wstaje od stołu i pyta:
- Ile ci na to potrzeba?

- Mężu, usmażyć ci jajka? - pyta żona.
- Cycki se usmaż! - pada odpowiedź.

- Do czego można porównać narzeczoną?
- Do butelki dobrego wina.
- A żonę?
- Do butelki po winie...

- Kochana, dlaczego do naszej sypialni wstawiłaś ten duży wieszak? - pyta mąż żonę.
- Bo chciałam, aby w naszej sypialni wreszcie coś stało...

W 25-tą rocznicę ślubu para spożywa uroczysty obiad w milczeniu. W pewnej chwili żona mówi do męża:
- Wiesz. Jak pomyślę sobie że to już 25 lat to mi się ciepło robi koło serca.
- Nie truj. Po prostu biust ci wpadł do zupy.

Seksuologa wychodzącego z gabinetu zatrzymuje mężczyzna.
- Panie doktorze, już rok temu wzięliśmy ślub i bardzo chcielibyśmy mieć dzieci, ale nie wiemy, jak to się robi...
- Bardzo się śpieszę i nie wiem, jak to panu wytłumaczyć... Widzi pan te dwa psy na trawniku? To właśnie tak się robi dzieci!
Po trzech miesiącach lekarza odwiedza ten sam mężczyzna.
- Będziemy mieli dziecko!
- Wspaniale! A nie mieliście z tym żadnych kłopotów?
- Owszem, na początku żona nie chciała tego robić na trawniku.

Rozmowa dwóch kolegów:
- Słyszałem, że są w sprzedaży takie szkła, przez które wszystko wydaje się piękniejsze, nawet własna żona...
- Znam je już od lat. Są dobre, tylko stale trzeba je napełniać...

Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi:
- Chciałabym mieć takie futro...
Na co mąż zza gazety:
- To żryj whiskas.

- Kto ci podbił oko?
- Wyciągałem dziewczynę z wody...
- I ona cię tak urządziła?
- Nie, akurat wtedy żona weszła do łazienki.

Podczas przyjęcia pani domu nalewając gościom alkohol nieustannie omija kieliszek jednego z gości. Wreszcie ten nie wytrzymuje i pyta:
- A dlaczego mi pani nie nalewa?
- To pan nie jest abstynentem?
- Nie, ja jestem impotentem.
- No właśnie, mąż mi mówił, że panu to nie warto dawać...

- Kochanie, czy nie krępuje cię gdy musisz się rozbierać do naga w czasie wizyty u ginekologa? - pyta się mąż żony.
- Dlaczego bym się miała krępować, przecież to taki sam mężczyzna jak wszyscy inni.

Żona podaje z groźną miną kartkę mężowi. On czyta:
- Kochany Stasiu, pamiętasz ostatnie wakacje? Ten zachód słońca, który razem podziwialiśmy? Wyobraź sobie, że wtedy nie tylko słonce zaszło....

Mąż do żony:
- Kochanie, usiądź. Mam dla ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą.
- Powiedz mi najpierw tą złą - mówi żona.
- No więc... Jestem kobietą uwięzioną w męskim ciele - wyznaje zażenowany mąż.
- O Boże ! - żona rozpacza - No a ta dobra wiadomość?
- Jestem lesbijką.

Jaka żona może dać ci szczęscie?
Cudza!

Zmęczony górnik wraca z pracy do domu. Żonie żebrało się na amory.
- Wybacz kochanie ale dzisiaj nie mam głowy do dupczenia.

Wraca z pracy zmęczony, głodny mąż. Troskliwa żona pyta się:
- Pewnie jesteś głodny? Może otworzę ci puszkę?
- Cipuszkę później, najpierw daj coś jeść.

Pewna facetka chciała się przypodobać mężowi, więc poszła do fryzjera i "strzeliła" sobie extra fryz. Przychodzi do domu .. a mąż nic.. czyta gazetę nawet nie zauważył żadnej zmiany.. Na następny dzień myśli: "Trzeba sobie zrobić porządny makijaż to na pewno zauważy.." Tak też zrobiła. Przychodzi do domu a mąż nic nie zauważył.
Facetka na trzeci dzień poszła kupić jakieś wdzianko. Ale mąż nic dalej nie zauwazył. Więc sobie myśli: 'On mnie w ogóle nie zauważa. Jutro założę maskę przeciwgazową..'
Nazajutrz siedzą sobie przy obiadku. Mąż spogląda znad gazety, patrzy, patrzy i mówi:
- A coś ty sobie ku..a brwi ogoliła???!?

Pani Kowalska, czy pani wie, ze mój mąż to 300 procentowy impotent ?
- 300 procentowy ?
- Ano tak, do wczoraj to on był 100 procentowy, ale wczoraj spadł z drabiny, złamał sobie palec i zębami odgryzł język...

Mąż po dwóch latach wraca z wojska:
- Chodź, Hanuś, pokochamy się.
- Nie mogę, mam okres...
- To od dołu!
- Mam hemoroidy...
- Tak?! To może powiesz jeszcze, że cię żeby bolą?

Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dać jej ostatnią szansę i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient.....

Spotkały się dwie przyjaciółki:
- Podobno wyszłaś za mąż?
- Tak i nie żałuję tego kroku.
- Ja nie wyszłam za mąż, ale też kroku nie żałuję...

On i ona siedzą (blisko siebie) na kanapce. Dzwoni telefon. Ona odbiera.
- Kto dzwonił?
- Moj mąż.
- O! Co mowił?
- Że spóźni się do domu, bo gra z tobą w brydża...

Młoda małżonka skarży się, że mąż nie chce z nią współżyć:
- Wiesz moja droga, musisz zadbać o siebie, o swoja higienę osobistą. Wykąp się, kup dobre perfumy, ładną bieliznę - radzi koleżanka.
Niechciana małżonka kupiła cały flakon wody brzozowej, dokładnie się nią wysmarowała i w nocy zaczyna dobierać się do męża. Ten wcale nie przejawia ochoty na miłosne igraszki. Zawiedziona małżonka pyta:
- Nie czujesz jak pachne?
Mąż przez chwilę skupia uwagę na zapachu żony, po czym mówi:
- Wiesz, pachniesz tak, jak gdyby kto się zesrał w lasku brzozowym...

Rozmawiają dwie młode małżonki:
- Wyobraź sobie, jaką wczoraj strzeliłam gafę. Podałam mężowi na śniadanie płatki mydlane zamiast owsianych.
- I co on na to?
- Strasznie się spienił...

- Czy ty wiesz kochana, że mój mąż ma granatowego malucha?
- Tak? Kupił?
- Nie, przytrzasnął drzwiami...

Mąż dzwoni do z pracy do domu.
- Kochanie, wrócę dzisiaj nieco później. Wiesz, przyjechała dzisiaj do nas zagraniczna delegacja. Będziemy z nimi omawiać szczegóły kontraktu...
- Akurat, ja cię dobrze znam. Wrócisz o czwartej nad ranem, pijany w sztok i bez pieniędzy.
Po 22-giej mąż znowu dzwoni do domu i nieco "zmęczonym" głosem mówi:
- Kochanie, już za godzinę będę w domu. Te negocjacje nieco się przedłużyły, ale niedługo koniec.
- Akurat, ja cię dobrze znam. Wrócisz o czwartej nad ranem pijany w sztok i bez pieniędzy.
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu. Jest pijany w sztok i bez pieniędzy. Kiwa się nad wycieraczką i mruczy:
- No i wykrakała...

- Dlaczego pozwana podrapała męża? Czyżby nie wiedziała, że mąż to głowa rodziny?
- To już nie wolno podrapać się po głowie?

Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli:
- Boże, jaki ze mnie idiota! A po ch*j mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło!
Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy.

Napie*.*lony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąc za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę.
- Gdzieś ty był?! - wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?!
- Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli.
A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem:
- No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą!

W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążył się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej".
- Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona.
- Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraź sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'.
- Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdźmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobraźmy sobie taką sytuacje, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'?
- Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić!

Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi.
- To mąż wrócił! - mówi żona.
Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zawiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść...
- Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca.
- Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek.
- No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczyć, bo zamiatać podwórka nie mogę.

- Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu?
- Moja druga żona.
- A co się stało z pierwszą?
- Została w domu.

- Moje dzieci są mało uzdolnione.
- To przestań sypiać ze swoją żoną.

- Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies.

Żona do kochanka w łóżku:
- Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy.

Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza.
- No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka!

Rozmawiają dwie żony biznesmenów:
- Słyszałam, że oprócz męża masz jeszcze kochanka?
- Co się tak dziwisz? Pieniądze to nie wszystko. Muszę mieć trochę przyjemności.

Jakaś parka uprawia seks. W pewnym momencie rozlega się dzwonek do drzwi.
Kobieta krzyczy do faceta:
- Uciekaj, to mój mąż!
Facet w popłochu ucieka na żyrandol.
Wchodzi mąż i pyta się kobiety:
- Dlaczego leżysz nago w łóżku ?
Kobieta odpowiada:
- Aaa, właśnie spałam..
Mąż:
- A ten facet ?
Kobieta:
- A to malarz, przyszedł malować sufit!
Mąż:
- Tak, właśnie widzę. Jeszcze mu farba z pędzla kapie....

Młode małżeństwo spaceruje po parku. Patrzą na dwa pływające i tulące się do siebie łabędzie.
- Zosiu, a może byśmy zrobili to samo, co one...?
- Oszalałeś ?! Dla twojej przyjemności nie będę tyłka w wodzie moczyć!

- Gdzie byłeś? - pyta się żona swojego męża, który wrócił do domu nad ranem.
- U kolegi.
- Ty pedale!

- Weź mnie - namiętnie mruczy żona.
- Oszalałaś? Przecież ja nigdzie nie wychodzę!

W poradni seksuologicznej przeprowadzono ankietę wśród par małżeńskich zgłaszających się po poradę. Na pytanie: "Co robią mężowie po odbytym stosunku?" otrzymano następujące odpowiedzi:
- 5% mężczyzn odwraca się na drugi bok i zasypia,
- 5% wychodzi do łazienki,
- 90% ubiera się i ...wraca do domu.

Żona wyrzuca mężowi:
- Dziwny jesteś. Pół roku zastanawiasz się jaki model samochodu kupić, a mnie zaproponowałeś małżeństwo już po dwóch tygodniach znajomości.
- Co ty chcesz? Samochód to poważna sprawa!

O milicjantach

Dwaj policjanci wybrali się w podróż służbową. W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem 24. Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi:
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj mundurowi patrzą na siebie i mówią:
- Dwadzieścia trzy.
- Dwadzieścia cztery.

Policjant pojechał na wczasy do Zakopanego.
- No i jak? Ładnie tam? -- pytają się go koledzy po powrocie.
- Trudno powiedzieć - mówi policjant - góry wszystko zasłaniają.

- Dlaczego nie byliście w pracy?
- Miałem zapalenie ucha środkowego...
- Nie bujajcie, kapralu, przecież ucho jest lewe i prawe.

Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta:
- I co ci powiedział?
- Eee tam, to jakiś jąkała.

- Niektórzy z was używają słów których nie rozumieją i potem ludzie się z nas śmieją, a o policji wciąż krążą dowcipy - mówi komisarz na odprawie.
- Czy to alibi do mnie? - pyta jeden z podwładnych.

Policjant w księgarni:
- Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.
- Może Kafkę?
- Dziękuję, już piłem.

Na balu milicjantów:
- Czemu pan tak się szybko kręci? Przecież to wolny taniec!
- Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane "33 obroty na minutę"!

Akcja MO.
- Jak mogliście do tego dopuścić, żeby ten przestępca wam się wymknął!!! Przecież wyraźnie mówiłem, żebyście obstawili wszystkie wyjścia!!!
- Ale on widocznie wymknął się wejściem!

Wchodzi policjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta się:
- Co, deszcz pada ?

Dlaczego policjanci noszą szpilkę w klapie?
- Co dwie głowy to nie jedna!

Żona wysyła męża-policjanta do sklepu po zapałki:
- Tylko kup dobre zapałki, żeby się dobrze paliły - dodaje.
Po kwadransie policjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi zadowolony:
- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się palą.

W czasach, gdy mieliśmy jeszcze milicję, a nie policję, pewien milicjant przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który na wypowiedziane kłamstwo reagował dźwiękiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega synek i mówi:
- Dostałem dzisiaj piątkę z matematyki!
- Piiii! - reaguje wykrywacz.
- No i czego kłamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawałam w szkole same piątki.
- Piiii!
- No niech będzie - czwórki.
- Piiii!
- No dobra - trójki.
- Piiii!
- No cicho już, przynosiłam same dwóje - odpowiada zrezygnowna matka.
A na to wyrywa się ojciec:
- A jak ja chodziłem do szkoły....
- Piiii!

Idzie policjant się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały osikany.
- Co się stało? - pyta się kumpel.
- Wyjąłem nie tą pałę.

Dwaj policjanci spotykają leżącego na chodniku pijaka. Pijak:
- Tu Radio Wolna Europa, tu Radio Wolna Europa ...
Błyskawicznie sprawdzają w instrukcji, co należy zrobić w takiej sytuacji. Po chwili kładą się obok niego i mówią:
- Bzzzzzzzzzzzz Zagłuszamy.

Idzie sobie policjant i spotyka swojego kolegę, który kopie dół.
- Co robisz ?
- Kopię dołek, bo potrzebne mi zdjęcie od pasa.
Po pewnym czasie wraca i widzi, że tamten wykopał 5 dołków.
- Po co ci aż pięć dołków?
- Bo potrzebuję 5 zdjęć.

Egzamin w Wyższej szkole policyjnej w Warszawie:
- Jakiego koloru jest biały maluch?
Policjant (kandydat) nie wie.
- No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi:
- Biały!!!
- Bardzo dobrze, widać że się Pan dużo uczył!, a teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód?
Policjant myśli, myśli, myśli, i wola uradowany:
- Biały!!!

Policjant rozkłada metr krawiecki na jezdni. Kolega pyta się co robi:
- Niektórzy przyjeżdżają do pracy metrem, ale jak do cholery to robią?

Policjant zamknął się w komórce i przez kilka dni rozbierał swój nowo kupiony samochód na części.
Żona się pyta:
- Po co to robisz?
- Poprzedni właściciel powiedział mi, że włożył w niego 5 milionów!!

Policjant składa raport:
- Panie komisarzu, podczas dzisiejszej służby nic się nie wydarzyło, no.. może ta naga kobieta w parku.
- Zignorowaliście ją?
- Tak, ja raz, a kolega dwa razy!

Dwaj policjanci obserwują helikopter:
- Te Franek, dlaczego ten helikopter od 15 minut wisi nieruchomo w powietrzu??
- Może skończyło mu się paliwo...

Jak 3 policjantów otwiera konserwę?
Siadają wokół stołu, jeden puka w puszkę i mówi:
- Policja! Otwierać. Jesteście otoczeni!

Dwaj policjanci przed pomnikiem Chopina w Łazienkach.
- Spójrz, Chopin!
- Eee, co ty to przecież Intervizjon.

Idzie policjant z psem, a z naprzeciwka jakiś pijaczek:
- Co to za świnię prowadzisz na smyczy???
- To nie świnia, to pies - poprawia policjant.
- Nnnie do ciebie mówię...

Policjant do policjanta:
- Ty, czy lotnia to ptak drapieżny?
- Nie wiem. A co?
- No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił człowieka.

W księgarni zomowiec prosi o cos lekkiego do czytania.
- No... (zastanawia się sprzedawca) - Mamy "W pustyni i w puszczy"...
- Dobra. Wezmę "W puszczy".

W nocy w koszarach zomowców słychać straszne jęki. Po błyskawiczym śledztwie wykryto w toalecie zomowca, który usiłował sobie wcisnąć do tyłka bułkę z kiełbasą.
- Człowieku, co ty robisz? - pyta się dowódca.
- A co ja poradzę, że dentysta wyrwał mi ząb i kazał jeść drugą stroną...

Milicjanci znaleźli w lesie borowika:
- Gadaj gdzie twoi kumple!
Nie chciał powiedzieć to go spałowali. Przynoszą resztki grzyba na komendę:
- Pocoście go pałowali? - pyta komendant.
- My!?? pałowali?!? On spadł ze schodów!!!

Policjant wybrał się z kolegą do teatru. Kolega, przeglądając program, zauważa:
- Wiesz, drugi akt tej sztuki rozgrywa się po pięciu latach...
- Ale bilety zachowują ważność?

Jedzie sobie ksiądz (K) samochodem. Zatrzymują go dwaj policianci (P):
- P: Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- P: Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- P: Co ksiądz wozi?
- K: Bojler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę:
- Ty! Co to jest bojler do zakrystii?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię

Chłopaki z policji chcieli napić się wódki, ale mieli tylko pięć tysięcy. Postanowili dodać zero z tyłu. Ale to było jeszcze mało. Dodali więc jedynkę na początku. W ten sposób mieli sto pięćdziesiąt tysięcy w jednym banknocie. Ale powstał problem - mogą nie chcieć przyjąć takiego banknotu.
Postanowili rozmienić. Ale gdzie? Jeden z nich poszedł do komendanta. Po chwili wraca zadowolony i mówi:
- Komendant rozmienił na połowę!!!

W areszcie śledczym oficer przesłuchuje zatrzymanego:
- Siedzieliście kiedyś w więzieniu?
- Tak, panie oficerze.
- Ile lat?
- Pięć, panie oficerze.
- Za co siedzieliście?
- Za nic.
- Kłamiecie! Za nic siedzi się 10 lat.

Pod koniec lat siedemdziesiątych (historia AUTENTYCZNA) na Bramie Portowej nowy Fiat 125p kierowany przez kobietę, która go prowadziła, jakby nie wiedziała, co to jest prawo jazdy nie mógł ruszyć z czerwonego światła. Akurat milicyjna nyska stała niedaleko i z głośników zaczął wydobywać się oficjalny i urzędowy ton: Obywatelko, proszę wcisnąć sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej, następnie ciągle trzymając wciśnięte sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej chwycić ręką prawą za gałkę skrzyni biegów, pociągnąć ją do siebie a następnie popchnąć do przodu, a po wrzuceniu biegu objawiającego się zaskoczeniem dźwigni we właściwej pozycji nacisnąć pedał gazu czyli pierwszy pedał nożny z prawej i powoli zwiększać na niego nacisk równocześnie powoli puszczając sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej aż do momentu ruszenia samochodu. Po kilku nieskutecznych próbach z gasnącym silnikiem i samochodem podrywanym to w przód, to w tył babinka w końcu uderzyła w stojące za nią auto. Wówczas z głośników wydobył się okrzyk:
- Kurw*, mówiłem ci, że ta głupia pi*da przypierdoli w tę skarpetę co stoi za nią!

- Franek! Sprawdź czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi milicjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa...

Siedzi dwóch policjantów nad brzegiem rzeki i się opala, podjeżdża chłop traktorem i pyta:
- Panie władz przejadę tędy?
- A pewnie że pan przejedziesz - odpowiada policjant.
Chłop wjeżdża do rzeki i się topi. Na to jeden policjant mówi ze zdziwieniem do drugiego:
- Ty patrz on się utopił, a kaczce do brzucha sięgało...

Idzie dwóch policjantów ulicą. Zobaczyli leżącą głowę. Jeden z nich pochyla się, patrzy i mówi do drugiego:
- Ty zobacz, to Heniek.
Drugi na to:
- Co ty! Heniek był wyższy!

Był wypadek na ulicy, policjanci spisują raport. Jeden z nich pisze:
- ... głowa leżała na chodni... hodni...
Kopnął głowę i pisze dalej:
- ...na ulicy.

Dziecko idące ulicą zobaczyło leżącą na chodniku obok stojącego tam policjanta pałkę. Podniosło ją i pyta:
- Przepraszam, czy to Pana pałka?
Policjant odruchowo sięga do paska, gdzie powinna znajdować się pałka i odpowiada:
- Nie, ja swoją zgubiłem!

Spotkał milicjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu opowiedział kawał:
- W którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ???
- W dziewiątym, che, che, che.
Milicjantowi się spodobało, idzie na komendę i opowiada:
- Wiecie w którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ????
- We wrześniu.

Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, że jestem policjantem, choć jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i też chcieli kupić ten kaloryfer.

Policjant zatrzymał do kontroli kierowcę. Trzymając w ręce prawo jazdy stwierdził:
- Tu jest napisane, że pan musi prowadzić w okularach!
- Tak panie sierżancie, ale ja mam kontakty!
- Mnie tam, proszę pana, nie interesuje kogo pan zna, skoro łamie pan prawo.....

Policjant zapisał się do biblioteki i na początek wypożyczył książkę telefoniczną. Przy zwrocie bibliotekarka pyta:
- A ciekawa chociaż była?
- Akcja nie specjalnie, ale ilu bohaterów!

Policjant zatrzymuje pijanego kierowcę:
- Dmuchnij pan!!!
- A gdzie boli???

Zezowaty policjant zatrzymuje trzech pijanych mężczyzn.
- Nazwisko! - zwraca się do pierwszego, patrząc na drugiego.
- Jan Kowalski - odpowiada drugi.
- Was nie pytałem - mówi policjant do drugiego, patrząc na trzeciego.
- Ja nic nie mówiłem - odpowiada trzeci.

Pijak przechodząc nocą przez cmentarz wpadł do świeżo wykopanego grobu. Ponieważ nie mógł się wydostać ułożył się wygodnie i usnął. Rano przybył na miejsce policjant. Stanął nad grobem i zaczął przyglądać się śpiącemu, który zmarzł i usiłował się okryć marynarką. W końcu pyta:
- Zimno? To po coś się rozkopywał?

Policjant zatrzymuje samochód.
- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą.
Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mówi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku.

Wpada policjant do cukierni i mówi:
- Poprosze tort!
- Pokroić na sześć kawałków, czy na dwanaście?
- Na sześć, bo dwunastu nie zjemy...

W kosmos wysłano małpę i policjanta. Pierwsza kopertę z zadaniami otworzyła małpa: "Nacisnąć przycisk, włączyć akumulatory, przeprowadzić badania".
Po chwili kopertę przeznaczoną dla siebie otworzył policjant:
"Nakarmić małpę, położyć się spać".

Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:
- Normalny? - pyta kasjerka.
- A co, wyglądam na idiotę?

Do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego wchodzi policjant.
- Chciałbym tamten niebieski odkurzacz.
- Dobry wybór! Żonie na pewno się spodoba.
- Tak pani myśli? To proszę jeszcze trzy.

Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi policjant.
- Co pan robi na tej ławce?
- Kontempluję.
- Jak ci przyłożę w mordę, to zaraz będziesz prosto pluł!

Policjant chwali się narzeczonej:
- A poza tym czytam bardzo dużo książek.
- Naprawdę? Czytałeś Norwida?
- Nie. A kto to napisał?

Stojącego na przystanku autobusowym Murzyna otacza grupka wyrostków, skandujących:
- Małpa, małpa, małpa!
Po chwili zjawia się policjant. Murzyn pyta go:
- Nie zareaguje pan?
Policjant zaskoczony:
- O! W dodatku mówi!

Dwóch policjantów idzie z aresztowanymi do lekarza. Lekarz pyta pierwszego aresztowanego:
- Jak się pan nazywa?
- Wieslaw Maj.
- A pan? - zwraca się drugiego.
- Zygmunt Maj.
- A wy co? - lekarz pyta policjantów.
- Policjanci z Majami.

Żona do policjanta:
- Czemu chodzisz nagi po pokoju?
- Przecież i tak nikt dziś do nas nie przyjdzie.
- Więc dlaczego masz na głowie czapkę policyjną?
- Bo a nuż ktoś do nas wpadnie...

Komendant policji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym. I tak 99 procent tych dowcipów jest niezrozumiałych.

Policjant wchodzi do sklepu i prosi o dwa sznurowadła.
- Jakie?
- Jedno lewe, drugie prawe!

Wieczorem żona pyta policjanta:
- Wziąłeś prysznic?
- No tak! Ile razy coś zginie, zawsze jest na mnie!

Policjanci zastanawiają się co kupić swojemu szefowi na jego urodziny.
- Może książkę?
- Eeee. Książkę to on już ma.

Do zataczającego się jegomościa podchodzą dwaj policjanci.
- Dokumenty proszę - mówi pierwszy.
- Nie mam.
- No to idziemy - mówi drugi.
- No to idzcie.

Policjant zatrzymuje przechodnia.
- Proszę się wylegimi... wylemigi... wyligi... A zresztą, niech pan idzie do domu, mam dziś dobry humor!

Sierżant pokazuje przyszłym policjantom pistolet maszynowy.
- To jest automat.
- Automat? - dziwi się jeden z aspirantów - A gdzie jest otwór na monetę?

Dlaczego policjanci noszą pałki długie i krótkie ?
- Jeśli idzie dziesięciu policjantów i jeden NASZ to oni wyciągają te krótkie i GO biją. Jeśli natomiast idzie dziesięciu NASZYCH i jeden policjant to on wyciąga tą długa pałkę i ŚLEPEGO UDAJE.

Dwóch ZOMO'wców leje w lesie, nagle jeden mówi:
- Ej stary, co Ty tak bezszelestnie lejesz?
- Bo leję po spodniach.
- A nie szkoda Ci spodni?
- Nie, bo leję po Twoich.

Przychodzi policjant do domu, żona otwiera mu drzwi a on od razu ŁUP jej prawego sierpowego na twarz, potem poprawił lewym prostym, żona pobita pyta:
- Co wyście tam dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się boksu.
Na drugi dzień policjant wraca do domu, żona mu otwiera, a on znowu od razu kopie ją yoko w twarz potem seria ciosów prostych w przeponę, żona zmaltretowana pyta:
- Stary a coście dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się KARATE.
Trzeciego dnia policjant wraca do domu, żona ostrożnie otwiera mu drzwi, patrzy ... a policjant ma rękę na temblaku, twarz pokieraszowaną, nogą powłóczy, żona przerażona pyta:
- O boże ... a coście dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się jeść nożem i widelcem - odpowiada policjant.

- Z czego żyjecie? - pyta policjant jakiegoś podejrzanego typka.
- Z zakładów!
- Co to znaczy "z zakładów"?
- Normalnie. Zakładam się z kimś i wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to załóżmy się. Chciałbym się przekonać, czy mówicie prawdę.
- Mogę się założyć, że mam na dupie swastykę.
- Nie wierze - stwierdza policjant.
- Załóżmy się o dychę!
- W porządku.
Poszli do jakiegoś kąta. Mężczyzna ściągnął spodnie, wypiął tyłek, a policjant nachylił się nad nim i uważnie go ogląda. Wreszcie z triumfem woła.
- Wygrałem! Nie masz żadnej swastyki! Należy mi się dycha!
Mężczyzna płaci, a policjant zadowolony zauważa:
- No i co się tak chwaliliście, że wygrywacie każdy zakład?
- Bo wygrałem!
- Jak to?
- Widzi pan władza tych pięciu kolesiów po drugiej stronie ulicy?
- Widzę!
- Właśnie się z nimi założyłem o trzysta tysięcy, że mi pan władza do dupy zajrzy...

Idzie dwóch policjantów. Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi:
- O! moje zdjęcie!
Drugi bierze i mówi:
- No coś ty, to moje zdjęcie!
Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta, który postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spór. Spogląda i mówi:
- No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie?
*teraz rozszerzenie*
- A w ogóle, to po cholerę wam moje zdjęcie, co?
I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie.
Później córka go pyta:
- Tato, możesz mi dać trochę pieniedzy?
Komendant:
- A weź sobie ode mnie z kieszeni.
Córka poszła, i znalazła w kieszeni lusterko, i woła do matki:
- Mamoooo! widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski!
Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki:
- Coś ty, to jakaś stara rura!

Idzie dwóch milicjantów. Wyciągają kanapki, jeden w tym momencie przeszedł na druga stronę jezdni. Drugi idzie za nim i go pyta:
- Dlaczego przeszedłeś ? - Na to tamten :
- Bo dentysta kazał mi jeść drugą stroną.

Zatrzymuje milicjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę że nie pracujemy - mówi milicjant
- Niieee pracujemy - potwierdza student
- Opierdalamy się .. - mówi milicjant
- Opierdalamy się - potwierdza student
- O!? Studiujemy - rzecze policjant
- Nieeee, tylko ja studiuję .. -odpowiada student

- Płaci pani mandat - mówi dwóch policjantów, zatrzymując samochód, jadący z nadmierna prędkością.
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?
- Co to znaczy " w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci są majtki?
- Nie!
- Mnie tez nie...

- Panie komendancie - zwracają się posterunkowi - nie ma pracy, możemy pograć w brydża?
- Jak boisko jest wolne...

Stoi dwóch stójkowych na skrzyżowaniu. W pewnym momencie podjeżdża jakiś zagraniczny turysta i mówi coś do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta uśmiechnął się i próbuje po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia próbę, tym razem próbuje po francusku, później po hiszpańsku, nawet po rosyjsku - bez rezultatu. Dał więc za wygraną i odjechał.
Policjanci:
- Ty, Heniek, może zaczniemy się uczyć języków obcych???
- Po co?? Zobacz ile ten ich umiał i na co to mu się przydało?

Na środku parkowej alejki stoi młody policjant i płacze.
Przechodzień pyta go, czy może pomóc.
- Ach, proszę pana, zgubił się mój pies patrolowy.
- Nie ma się pan czym przejmować. Z pewnością znajdzie sobie drogę na posterunek.
- Tak. On na pewno, ale ja?

- Dlaczego w Wiśle utopiło się dwóch milicjantów?
- Bo zapalali motorówkę "na pych".

- Co robi milicjant gdy dostanie narty wodne?
- Szuka pochyłego jeziora.

- Dlaczego milicjanci mają guziki na rękawach?
- Żeby nie wycierali w nie nosów.
- A dlaczego te guziki się tak błyszczą?
- Bo wycierają.

- Dlaczego milicjanci nie jedzą ogórków konserwowych?
- Bo im się głowy w słoikach nie mieszczą!

Ponoć autentyczne: w pociągu ludzie opowiadają sobie dowcipy o milicjantach, w tym powyższy... Jakieś dziecko ze zdziwieniem woła do jadącego z nim rodzica: Tatusiu, ale ty jadłeś wczoraj ogórki... Ogólna konsternacja, w ciszy słychać głos ojca: Tak, synku, ale ja jadłem z beczki...

Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Czy ma pani coś Hemingwaya?
- Mam - odpowiada sprzedawczyni - "Stary człowiek i morze".
- To ja poproszę "Morze".

Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Czy jest Pan Tadeusz?
Sprzedawczyni woła na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana!...

Milicjant do bibliotekarki:
No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe poczytać.
Bibliotekarka: no to panu znajdę coś lżejszego...
Milicjant: eee, niekoniecznie, wozem jestem.

Dlaczego patrole milicyjne składają się z milicjanta i psa?
Co dwie głowy to nie jedna.

Dlaczego milicjanci chodzą trójkami?
Jeden umie czytać, drugi pisać, a trzeci pilnuje naukowców.

Milicjant leży z uchem przy chodniku. Przechodzień pyta:
- Co panu jest, panie władzo?
Milicjant:
- Płyt słucham.

Wieczorem pod latarnią stoi pijany gość i krzyczy:
- Otwieraj!
Podchodzi do niego milicjant i pyta o co chodzi. Na to gość:
- Żona mnie do domu nie chce wpuścić!! - i dalej się awanturuje.
Milicjant:
- Niech pan poczeka, ja to załatwię.
- Halo! Milicja! Proszę otworzyć!
cisza...
- Halo! Milicja! Otwierać!
cisza...
- Niech pani nie udaje! Przecież widzę, że się świeci!

Pijaczek szuka czegoś w nocy pod latarnią. Podchodzi milicjant i pyta się go, co robi.
- Szukam kluczy, które zgubiłem. - odpowiada pijak.
Szukają więc razem i nic. Pod dłuższej chwili milicjant pyta się:
- Czy jest pan pewien, że tutaj je pan zgubił?
- Nie, ale tu jest najjaśniej!

Zomowiec nad rzeką pałuje z zapałem żabę. Podchodzi do niego jakiś starszy facet i pyta:
- Co pan pałuje tą biedną żabę? Nic panu nie zrobiła!
A zomowiec na to:
- Nie dość że w moro, to jeszcze podskakuje! (i jebs żabę).

Idzie milicjant i mówi: "Myślę więc jestem"
I znikł...

W nagrodę za dzielną służbę pewien milicjant dostał puchar. Podczas drogi do domu nie zauważył jednak, że puchar przekręcił mu się dnem do góry. Postawił go na półce, ale kiedy podziwiał go wraz z żoną, zauważyli że w pucharze nie ma otworu. Za parę dni, podczas odwiedzin kolegi, innego milicjanta, poskarżył mu się że puchar jest wybrakowany ponieważ nie może włożyć do niego kwiatów. Milicjant długo oglądał puchar potwierdził obawy, a w końcu zajrzał od spodu i na to:
- Oho, faktycznie wybrakowany! Patrz i denka brakuje!

Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina policyjna.
Dwóch zomowców idzie ulicą. Spotykają przechodnia. Jeden z nich zaczyna go bić pałą i kopać.
Drugi pyta:
- Za co ty go własciwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży!

Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur* ! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu.

Przychodzi milicjant do sklepu i pyta:
- Czy są karty do gry?
- Sa.
- To poproszę ósemkę.

Milicjant zatrzymuje kobietę jadącą zbyt szybko samochodem.
- Nie widziała pani znaku ograniczenia prędkości ?!
Kobieta nachyla się, zagląda pod siedzenie, wyciąga białą laskę i mówi:
- Ja jestem niewidoma...
Milicjant:
- A to przepraszam bardzo..

Chodzi zomowiec dookoła latarni i raz po raz wali w nią pałą. Podchodzi do niego drugi i pyta:
- Dlaczego tak walisz w tą latarnię?
- No bo jeszcze jakieś 20 latarni i będę w domu.

Wpada zomowiec do domu, zagląda do lodówki i pałuje żonę. Żona przerażona następnego dnia wymyła lodówkę. Zomowiec wpada, zagląda do środka i znów pałuje żonę. Przez parę dni biedna żona próbowała wszystkich środków, żeby nie denerwować męża. Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie pomagało. Któregoś dnia kiedy mąż ją pałą okładał, zapłakana pyta o co mu w końcu chodzi?
A zomowiec na to: "Ja cię nauczę gasić światło w lodówce!"

Idzie milicjant w cywilu i widzi faceta jak coś kręci w garze;
- co robisz ? pyta faceta
- mieszam gówno z gliną.
- a po co ?
- bo robię milicjanta.
milicjant już chciał go aresztować ale że nie był w mundurze skoczył po kumpli, którzy mieli służbę.
podjeżdżają radiowozem i ten w cywilu mówi:
- powiedz co robisz ?
- zomowca.
- jak zomowca, powiedziałeś że robisz milicjanta?
- no tak, ale dodałem więcej gówna.

Milicjant (tak, milicjant nie policjant chociaż nie wiem czy teraz jest między nimi jakakolwiek różnica), patrolując ulice, spotyka swojego kolegę, który idzie trzymając za skrzydło pingwina.
- Skąd ty wytrząsnąłeś tego ptaka?
- A przyplątał się i nie wiem, co z nim zrobić.
- Jak to co? Zaprowadź go do ZOO.
Po kilku godzinach milicjant znowu widzi swego kolegę spacerującego z pingwinem.
- I co, nie byłeś z nim w ZOO?
- Byłem, teraz idziemy do kina.

Z czego składa się pies milicyjny?
- z milicjanta, smyczy i psa właściwego

Pewnego razu, jeden facet opowiedział drugiemu taki śmieszny dowcip, że on pękł ze śmiechu. No i toczy się rozprawa o nieumyślne morderstwo: Sędzia prosi oskarżonego, aby opowiedział ten dowcip. Facet się wzbrania, mówi, że nie chce dalszych nieszczęść. Na to sędzia wyznaczył delegację: adwokat, prokurator i milicjant. Zamknęli ich w dźwiękoszczelnej sali i facet opowiedział. Adwokat i prokurator pękli, a milicjant wyszedł i powiedział, że w tym kawale nic śmiesznego nie było. Faceta uniewinnili....
Po roku w prasie ukazała się notatka:
"Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn pękł milicjant..."

Ksiądz jedzie do chorego. Zatrzymuje go milicjant:
- bez świateł ? Mandat 50 złotych !
- Synu, jadę do chorego z Panem Bogiem...
- CO ?! we dwóch na rowerze ?! 100 złotych !
Ksiądz płaci, odjeżdża i myśli: "Jakie to szczęście, że nie wiedział, że Bóg jest w trzech osobach"

Rozmawiają żony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów. Ja czasem myślę, że jest w tym odrobina prawdy. Żeby pomóc mojemu staremu, kupiłam leksykon ...
- Ja też bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł.

- Policjant w nagrodę otrzymał wazon na kwiaty. Przynosi go do domu i stawia na stole do góry nogami i mówi do żony:
- Patrz, jaki bubel mi dali.
- Masz rację, oddaj im - mówi żona.
Następnego dnia policjant idzie do komendanta, stawia wazon otworem do blatu i mówi:
- Co to za nagroda? To bubel!
Komendant wziął wazon do ręki, obejrzał i mówi:
- Macie rację! Nie dość, że nie zrobili otworu do włożenia kwiatów, to jeszcze dno wycięli...

W przedziale kolejowym jedzie trzech facetów i policjant. Ponieważ tematy do rozmowy szybko się wyczerpały wszyscy po pewnym czasie zaczęli się nudzić. Jeden z pasażerów, chcąc przerwać niemrawy nastrój zadaje swoim towarzyszom podróży zagadkę:
- Co to jest? Zaczyna się na J i każdy z nas je posiada?
Wszyscy daremnie suszą sobie głowy.
- Jedna para butów! - Ogólny śmiech.
- A teraz uważajcie. Zaczyna sie na D i nie każdy z nas je posiada? - Znowu cisza.
- Dwie pary butów! - Znowu wszyscy leją i proszą o dalsze zagadki.
- Co to jest? Jest czerwonego koloru w żółte pasy, wisi nad drzewami i...
- Cha, cha, cha - przerywa mu policjant - To są trzy pary butów!

Dwóch policjantów wybrało się na polowanie. Wracają wcześnie bo nic nie upolowali. Jeden z nich mówi:
- Wiesz, albo te kaczki za wysoko latają, albo my za nisko psa podrzucamy.

- Dlaczego policjant kazał sobie postawić piec na samym środku pokoju?
- Żeby mieć centralne ogrzewanie.

- Dlaczego policjanci mają opaski na czapkach?
- Wskaźnik poziomu oleju...

Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi:
- Co jest, chyba nie jechałem za szybko?
- Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę.
- Dlaczego mam dmuchać?!
- Bo moje frytki w torbie są za gorące.

Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdża policja:
- Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant.
- A co, zgubił go pan?

- Co obecnie mówi policjant, kiedy łapie złodzieja na gorącym uczynku?
- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme!

Egzamin na policjantów. Wchodzi pierwszy. Pada pytanie:
"Co to jest: ma zelówki, sznurowadła i zaczyna się na B?"
Policjant wytęża umysł i po chwili pada odpowiedź:
"Buty!"
"Świetnie, znakomicie, zdał pan!"
Policjant wychodzi dumny, a koledzy nerwowo pytają:
"Zdałeś?"
"Zdałem!"
"A o co pytali?"
"O buty!"
Wchodzi następny i pada pytanie:
"Co to jest: ma wahadło, wskazówki i zaczyna się na Z?"
Policjant myśli, myśli, aż wreszcie uradowany woła:
"Wiem! ZANDAŁY!"

Oczywiście wszyscy wiedzą, dlaczego policjanci chodzą dwójkami. Dla tych, którzy jednak nie wiedzą przypominam, że jeden umie czytać, a drugi pisać. A teraz do ad remu :-)
Zachorował ten co umiał czytać i jego partner wyszedł sam na obchód. Patrzy idzie dwóch podejrzanych osobników. Zatrzymuje i mówi:
- Dokumenty proszę.
Bierze dowody i literuje:
- DOWÓD OSOBISTY.
Bierze drugi i czyta:
- DOWÓD OSOBISTY
- Aaaa, to Panowie BRACIA ?

Pijany facet załatwia się na moście. Podchodzi do niego policjant i zwraca mu uwagę.
- Panie, a tutaj można tak lać?
- A lej pan!

Policjant na posterunku pracowicie okłada pałką kasetę magnetofonową.
- Co robisz? - zainteresował się kolega.
- Komendant kazał mi ją przesłuchać...

Do śpiącego na parkowej ławce podchodzi policjant i potrząsa go za ramię:
- Panie, co to jest? Hotel?
- A co ja jestem informacja turystyczna?

Do sklepu wchodzi policjant i mówi:
- Poproszę episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Proszę pani, to ja podejmuję diecezję!
- Chyba decyzję?
- No tak... Wie pani, nigdy nie byłem prymasem...

Policjant zatrzymuje kierowcę jadącego pod prąd na jednokierunkowej drodze.
- Tą ulicą można jeździć tylko w jednym kierunku!
- A czy ja jeżdżę w dwóch?

Stoi policjant przy automacie z woda sodowa, wrzuca monetę, wypija szklankę wody, po czym znów wrzuca monetę i tak przez dłuższy czas. Za nim stoi zniecierpliwiony tłum.
- Panie, pospiesz się pan!
- Po co, przecież na razie cały czas wygrywam!

Podchodzi pijak do policjanta i pyta:
- przzzzepraszzzam pana... , czy... to miejs...ce... obok... pana jest wolne ?
- Tak.
- A mógłbym tu chwilecz...kę postać?
- Nie będzie stał palant obok sokoła!
- No to ja... od...latuję.

Zomowcy pojechali na biwak i spotkali tam drużynę harcerzy. Założyli się z nimi kto sprowadzi z lasu większe zwierzę. 
Harcerze na drugi dzień przyprowadzili na łańcuchu niedźwiedzia. A zomowcy - zajączka. Harcerze w śmiech. Zomowcy bez słowa chwycili pałki i dawaj lać zajączka po grzbiecie. Po 5 minutach zajączek wrzasnął:
- Dobra! Przyznaję się! Jestem żubrem!

Przychodzi ZOMOwiec do domu, wyciąga pałę i leje żonę. Ta w krzyk:
- Józek, nie przynoś mi nigdy roboty do domu!

Na przesłuchaniu policyjnym:
- Kto ci uciął język? Gadaj!!!

Dwóch gliniarzy ogląda mecz piłki nożnej. Jeden wychodzi do drugiego pokoju i słyszy krzyk kolegi "GOOOL!!", a po chwili "DRUGI GOOOL!". Wraca więc do pokoju i pyta:
- Kto strzelił?
- Pierwszego van Basten a drugiego Replay.

Idzie dwóch policjantów, patrzą, a tu flegma leży na chodniku. Jeden podchodzi i mówi do drugiego:
- Ty, patrz broszka!
Drugi bierze flegmę do ręki i pokazuje tamtemu:
- Zdawało ci się. To jest wisiorek!

Polslowka

Bajka do Jozi 
Bajka do Jurka 
Bankier w szalecie 
Bankier w szantazu 
Barwa na kurierze 
Bicze w plocie 
Blina w sluzie 
Boj w hucie 
Boj z hakami 
Boj z rakami 
Branie do sani 
Budki jak salony 
Cacane mycki 
Cala para 
Cale mycki 
Cegla na lipie 
Charczacy wuj 
Chart wuja 
Chata wuja Toma 
Chodzenie w plaszczach 
Chor wujow 
Chor zbojow 
Chroncie pana 
Chuchac banie 
Chudy roj 
Chybi roj 
Chyzy roj 
Cicha lipa 
Cicha pypcia 
Dab w zupie 
Damy z krupami 
Deszcz w lupie 
Dlon na Slupsku 
Do bitki ruszaja kupami 
Dojenie kupy 
Dolce w kupie 
Dolek w kupie 
Domki w Slupsku 
Dom z grupy 
Dowal do kupy 
Draby w kupie 
Draka w saniach 
Drazek w kupie 
Drewniaki w kupie 
Duch w Slupsku 
Duchy na ramie 
Duchy nie glupcy 
Dulki w kupie 
Duza kupa 
Dysk w pysk 
Dysk z zupy 
Gaj pod Rownem 
Galant sie pnie 
Galant w parku 
Glizda w parapecie 
Glod w parku 
Gra babka w salopie 
Grajacy sad 
Grajacy skrzypek 
Granie slupa 
Gra polslowek 
Gra w sali 
Grupa majora Ducha 
Gwalt w samochodzie 
Jak w raju 
Jazda bez gaj 
Jedyna kochanka baszy 
Jedyny basen rektora 
Jerzy rybak 
Jest faja 
Kaczka w piwie 
Kedy w mroku 
Klaszcze w mroku 
Kolonisci z pila 
Kot Londona 
Kraja sucharki 
Krew na bucie 
Krol ma sile 
Krowki w mroku 
Kule w bucie 
Kupa do walczyka 
Kupczac sie dasac 
Kupczmy z duma 
Kurzyl dziadek na urwisku 
Kuszacy Witas 
Larwa jak kuleczka 
Lupa damy 
Lupa w dokach 
Madra Jola 
Ma dyrektor sekretarke 
Maki bani 
Mala generala paczka 
Mala paniusia 
Mala sie nie piesci 
Mata na tamie 
Mijane pedy 
Milosna Zanetka 
Mistyczna planeta 
Moj Chajewski 
Moj chetny 
Nie bac sie jeleni 
Noc w fosie 
Ogier w laku 
Palto w Siczy 
Panienka w windzie 
Panna Ryta 
Pasaz maly 
Pedzi glizda 
Pieknie myta 
Pierwsza godzina 
Piety nad swiczka 
Pij w Szczawnicy 
Pila w kolku 
Piryt w dziczy 
Pokoj hutnika 
Prababka nie syta 
Prababka przy saniach 
Pradziadek pod saltem 
Pradziadek przy saniach 
Pranie bani 
Praszczur w salcie 
Prucie chalata 
Przod w windzie 
Pylek w tyle 
Pylki na zycie 
Roj Hektora 
Roj na haku 
Roj w chodzie 
Roj w hucie 
Rowno w godzinie 
Rowno z gorki 
Rozjechana bania 
Rozsierdzila sie baba przy praniu 
Rozsierdzony piewca 
Rycina w paczkach 
Rzad w niepokoju 
Sanie z dryfem 
Sanna w czasie prania 
Sekaty prom 
Serwus Niusia 
Silnik w promie 
Sliczna psina 
Sliczny pas 
Slupek w Doncu 
Slynna praczka 
Sodium do prania 
Sol bromu 
Sol w budkach 
Stasia praczka 
Stoj Halina 
Stoj huknal 
Sypac rowy 
Szal na kortach 
Szczypac sie w reke 
Szyper na trybie 
Szyper Trumana 
Tama na macie 
Tamuj chylkiem 
Tarcie w punkcie podparcia 
Tenis w porcie 
Tenis w pancerce 
Tenis w porcie 
Wal na klosach 
Wicek w cynie 
Wicek w cytrynie 
Wlac banki 
Wolne dasy 
Wracz z soda 
Wuja chusteczka 
Wuj hartuje 
Wuj na charcie 
Wuj w chacie 
Wycieto w pien 
Wyprany Staszek 
Wyrwa na kurku 
Zaminowana planeta 
Zart na strone 
Zupa z gebami dorsza 
prezent dla broncia
wygrac duza sume
rowno na gorze
moj w hordzie
W Suwalkach nie wolno
ramy po szczekach
mac na szczury
prom stasi
loj na hani
paczuszka z kitka
pacanie maly
kazanie w mroku
Jetke na hebanie
kolec na stolku
kolec w stawie
pole z meniskiem
mala sie piesci
pamietna nitka
krowki w mroku
domy w Slupsku
glupio nie plec na Mietka
butki jak sanie
roj juchasow
wujowy chlew
czlapiaca pika
stu je chaly na weselu
chor do boju
panie staly
panie ssaly
parne gwizdy
pieknie mala
wypiete galy
pinie w Szczawnicy
pyta sie Jerzy
zje banana calego
palacyk i latarenka
pytanie w formie
rynek sie sypie
pisarz w mazdzie
sypal ryczac bo mial przod na wale
nitka w pecie
tarcica na macy
Mala generala paczka
korekcja emisji
tajniki jurka
kolonista z pila
lipa w paczkach
sypie na reku
bajka jurka
bajka dla jasi
butki jak sanie
habba z wujami

Pytania i odpowiedzi

Co to jest: Białe, i jak spadnie na głowę to boli?
- Sufit

Jak nazywa się żona Herkulesa?
- Frau Kules

Dlaczego Robin Hood?
- Bo Jean Michel Jarre!

Jak Królewna Śnieżka budzi krasnoludki?
- Seven Up!

Co to znaczy, gdy ktoś znajdzie cztery podkowy?
- To znaczy, ze gdzieś koń biega na bosaka...

Czym się różnią dinozaury od krasnoludków?
- Dinozaury mają większe czapeczki.

Co to jest: Wisi na ścianie, chodzi i bije, a jak spadnie to do dupy z takim zegarem?

Dlaczego informatycy mylą Halloween z Bożym narodzeniem?
- Bo (25 Dec == 31 Oct)

Jak brzmi po czesku "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!"?
- Hole dupki, hop do kupki!

Jak się nazywa pomocnik laboranta?
- Kolaborant.

Święto na 'y'?
- Ymynyny!

Co jest napisane na dnie butelki z Coca-Cola produkowanej w Rosji?
- Otwierać z drugiej strony.

Dlaczego kogut pieje przez całe życie?
- Bo ma wiele żon i ani jednej teściowej.

Co to jest medycyna?
- Jest to nauka, która pomaga choremu znaleźć się na tamtym świecie...

Co to jest: tańczy, śpiewa, recytuje, daje d... i gotuje?
- Koło Gospodyń Wiejskich.

A wiecie jaki jest najlepszy środek na łysienie?
- Środek głowy...

Jaka choroba jest najbardziej niebezpieczna?
- Miłość, bo od razu kładzie do łóżka...

Jak można stracić na wadze?
- Kupić wagę za sto tysięcy, a sprzedać za pięćdziesiąt...

Jak się nazywa rosół z wielu kur?
- Rosół skurwielu !

Co robi homoseksualista w szpitalu dla wariatów?
- Rżnie głupa...

Wiecie jak się nazywa Ruski ksiądz?
- Pop.
A wiecie jak się nazywa Ruski organista?
- Pop music...

Dlaczego nauczycielka jest najlepszą kochanką na świecie?
- Ponieważ na początku stawia pałę, a potem pieprzy przez 45 minut.

Czym się różni Syrenka od krowy ?
- Jak Syrenka nawali to stoi, a jak krowa nawali to pójdzie.

Jaki mięsień najbardziej pracuje podczas stosunku płciowego?
- Mięsień odbytu - żeby nie zesrać się ze szczęścia.

Wiecie dlaczego B.G. nazwał swoją firmę microsoft?
- To wie tylko jego żona.

Co można ściągnąć z nagiej sekretarki?
- Nagiego dyrektora.

Jak się nazywa najnowszy gaz szlachetny?
- Dwupierdzian kapustny.

Co mówi kanapka do pijaka?
- Zaraz wrócę...

Co to jest dziewica?
- "Satyra na leniwych chłopów".

Co to jest "nic"?
- Pół litra na dwóch.

Ulubiony program dzieci?
- Doomowe przedszkole.

Po czym poznać rosyjskiego sportowca?
- Dłubie w nosie oszczepem...

Jak się nazywa Niemiec pod wodą?
- Peryszkop.

Jak zakończy się ostatni odcinek powieści radiowej "W Jezioranach"???
- Popatrz, Maryś, na niebo. Jaki wielki grzyb...

Jaka liczbę lesbijki lubią najbardziej?
- 69...

Z czego składa się węgiel?
- Z samochodu do piwnicy.

A skąd się bierze rtęć?
- Z rozbitych termometrów...

Jak się nazywa babcia klozetowa?
- Pisuardessa.
A jak dziadek klozetowy?
- Kałboj.

- Dlaczego Kinga została świętą ?
Bo Boleslaw był Wstydliwy!

- Co można z jednej strony lizać, a z drugiej przyklepywać ?
Znaczek !

Dlaczego dziewczyna spuszcza oczy, gdy chłopak mówi, że ją kocha?
- Bo chce zobaczyć, czy to prawda.

Jak się nazywa pół Niemca?
- Szkopół.

Dlaczego kobiety lubią podpaski ze skrzydełkami?
- Bo nawet w te trudne dni lubią mieć namiastkę jakiegoś ptaka miedzy nogami....

Wiecie co dostaje górnik po śmierci ?
- 3 dni urlopu, a potem z powrotem pod ziemię....

Dlaczego Robin Hood?
- Bo mało jadł.

Co mówi kat ustawiając skazańca pod szubienicą?
- Głowa do góry !

Co otrzymamy, gdy dodamy do wódki czystej płynu KOP ULTRA?
- Wódkę ULTRA CZYSTA.
A co otrzymamy, gdy do wódki dodamy wody z ogórków?
- Wódkę i zagrychę w jednym!

Wiecie, jak zaczynają się przepisy w szkockiej książce kucharkiej?
- Pożycz od sąsiada pół kilo mąki...

Po co słoń ma trąbę ?
- Żeby się tak GWAŁTOWNIE nie zaczynał...

Jak górale mówią na mgłę?
- Gówno widać!

Co to jest bigos na winie ?
- Co się nawinie to do bigosu!

Co to jest łopata ?
- Ręczny przenośnik materiałów sypkich.

Co otrzymamy, gdy skrzyżujemy ze sobą: krowę, konia, słonia, żyrafę, wilka, mrówkę, wronę i bociana?
- Kwadratowego zająca z marchewką w ręku.

Znacie dylemat zomowca w ubikacji?
- Lać, walić, czy puszczać gazy?

Jak się nazywa trzech facetów pod prysznicem?
- Wet Wet Wet.

Jak się nazywa katar z dwóch dziurek naraz?
- Bismarck.

Jak wygląda pozycja 'na żabę'?
- On leży, jemu leży, a ona rechocze...

Jak wygląda miłość w małżeństwie?
- To proste: on kocha ją za-żarcie, a ona jego za-wzięcie.

Czym się różni L.O. od domu wariatów?
- W domu wariatów przynajmniej personel jest normalny.

Która laska jest najbardziej aerodynamiczna?
- Ta, która nie stawia żadnego oporu.

Kto jest najlepszym matematykiem na świecie?
- Kobieta: dodaje sobie urody, odejmuje lat, mnoży dzieci, dzieli łoże.

A jaki jest najniebezpieczniejszy pocisk na świecie?
- Też kobieta: wpada w oko, rani serce, szarpie nerwy, dziurawi kieszeń i wychodzi bokiem.

Wiecie czym się różni sex od klocków Lego?
- Nie? To bawcie się dalej klockami!

Co to jest góra i w jaki sposób?
- Góra jest to ukształtowanie terenu w sposób wypukly.

Co to jest: gdacze i świeci?
- Kura po kijowsku.

Co powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej???
- Pozory mylą...

Kto był pierwszym stolarzem?
- Adam, bo rżnął Ewe.

Czym się różni grzech od żalu?
- Grzech włożyć, a żal wyjąć.

Na co umarł Stalin?
- Na szczęście!

Co to za zagadka? Czterech w pokoju, a jeden pracuje?
- Trzech urzędników pije kawę, a wentylator pracuje.

Co należy zrobić, gdy gołąb napaskudzi na głowę???
- Podziękować Bogu, że nie dał skrzydeł krowom...

Kiedy kobieta jest podobna do elektrowni?
- Kiedy ma kilo waty między nogami.

Co to jest, wisi na ścianie i płacze?
- Dupa, nie alpinista.

Co to jest: białe, pstryk, czerwone?
- Pudelek sąsiadki w sokowirówce.

Jak długo żyje mysz?
- To zależy od kota.

Wiecie, jak się nazywa wynalazca pisuarów?
- Ley_na_mour!

A wiesz kto wymyślił spodnie?
- Radziecki uczony I. Gołodupcew.

Co mają wspólnego 364 prezerwatywy z oponą?
- A good year.

Jaki okrzyk potrafi obudzić rekina z poobiedniej drzemki???
- Człowiek za burtą!!!!

Co powstanie z połączenia dwóch stonóg???
- Zamek błyskawiczny.

Najlepszy środek odchudzający dla kolorowych?
- AJAX. Usuwa tłuszcz, zachowuje kolory.

Jak najłatwiej zabić strusia?
- Przestraszyć go na betonie.

Czym się różni kobieta od słońca?
- Gdy słońce zachodzi to widać, a jak kobieta zachodzi to nie.

Do czego podobny jest mężczyzna?
- Do papieru toaletowego, bo się przykleja do każdej dupy.

Dlaczego psy australijskie są najszybszymi psami na świecie?
- Ponieważ w Australii odległości między drzewami są ogromne.

Dlaczego w Rzymie jest tak dużo kościołów?
- Żeby piesi mogli się pomodlić przed przejściem na drugą stronę ulicy.

Co ma dziesięć tysięcy kalorii?
- Pięć tysięcy Tic-taców.

Jak działają najnowsze ruskie spadochrony?
- Otwierają się przy uderzeniu.

Czy wiecie dlaczego pies liże sobie jaja???
- Bo może.

Jak poznać, czy pasztet zajęczy jest rzeczywiście z zająca?
- Dać komuś do spróbowania. Jak zajęczy, to nie zajęczy, a jak nie zajęczy, to zajęczy.

Czy wiesz, ze niedawno w Polsce zginął chłop pijąc mleko?
- Krowa się na niego przewróciła.

Czy można mieć stosunek płciowy z ptakiem?
- Tak. Na przykład można wyjebać orła na schodach...

Jaka jest największa anomalia fizjologiczno-polityczna?
- Członek z ramienia wysunięty na czoło.

Czy kobieta po 60-tce może mieć prostopadły do ciała biust?
- Tak, jak zmywa podłogę.

Co zrobił Sobieski po objęciu tronu ???
- Usiadł na nim !

Co to jest lufa armatnia ???
- Pręt powietrza oblany ołowiem.

Dlaczego w maluchach nie montują wyciszaczy?
- Bo jak się wsiada to się kolanami uszy zatyka.

Jak jest po japońsku "sedes" ?
- Nasikujtu.

- Co robi szklarz, gdy nie ma szkła ???
- Pije z gwinta....

Z kim wchodzi kotek na płotek ?
- Z mruga...

Co oznacza skrót mgr.inz. ??
- Można Gówno Robić I Nieźle Żyć

Jak się mówi kibel po chińsku ?
- Srajpantu !

Czym się różni słoń od parawanu ???
- Parawanem można zasłonić, a słoniem nie można zaparawanić...

Jaka jest definicja "wymiany opinii"?
- Kiedy idziesz do szefa ze swoją opinią, a wychodzisz z jego.

Które zwierzę jest najpożyteczniejsze ?
- Baran - bo z niego używa się nawet nazwy...

Jak się nazywają ludzie mieszkający ze zwierzątkami?
- Gucwińscy.

Państwo w Europie na K ?
- Kowalscy.

Co wspólnego ze sobą mają pijana kobieta i fiat 126P ?
- I jedno i drugie wstyd prowadzić.

Jaki znak symbolizuje obrączka?
- Zakaz ruchu na cudzym brzuchu.

Ile jaj może trzymać kobieta w jednej ręce?
- Cały wór!

Czy wiecie co to jest łóżko?
- Przedmiot do rozładowania energii jądrowej

Co to jest chodzi po ścianie i gra?
- Mucha z walkmanem na uszach.

- Co to jest? Najpierw bierze się do ręki, a potem do buzi?
- Papieros.

Co to jest autosugestia ?
- To jest sugerowanie sobie, że się ma auto.

Jak się nazywa kobieta (sławna) tańcząca w balecie ?
- Prima balerina !!
A facet ??
- Prima baleron !!!!

Jakie ciastka jedzą hydraulicy??
- Rurki

A górale ?
- Karpatki

A stare dziadki ?
- Pierniki

Czym się różni teściowa od Coca-coli?
- Niczym! Jedno i drugie dobre jak zimne.

A teściowa od PF 126p?
- Też niczym. Jak nie trzaśniesz, to się nie zamknie.

Co by było gdyby nie było kobiet?
- Człowiek udomowiłby inne zwierzątko.

Czy wiecie czym się różni komunizm od kolejki linowej w górach ???
- Niczym. I tu i tu widoki są piękne, rzygać się chce, a wysiąść nie można.

Co to jest: zielone, ogolone, leży pod drzewem i chrapie?
- Leśniczy po wypłacie

Do czego można porównać narzeczoną?
- Do butelki dobrego wina.
A żonę?
- Do butelki po winie...

- Dlaczego orkiestra nie gra na moście?
- Bo most to nie instrument!

Czym jest pocałunek?
- Pukaniem do drzwi na piętrze z pytaniem, czy parter jest do wynajęcia.

Gdzie są najtańsze dziewczyny ?
- W Rosji. Co druga to Tania.

Jak się nazywa mały Rosjanin?
- Mikrusek.

Dlaczego Św. Mikołaj nie ma dzieci?
- Bo spuszcza się przez komin.

Co mają wspólnego ze sobą spalony chleb i kobieta w ciąży?
- Za późno wyjęty...

Co to jest : zielone, ogolone i skacze?
- żołnierz na dyskotece

Dlaczego dziewice noszą czarne majtki?
- Żeby im się błona nie prześwietliła.

Kiedy żołnierz może używać broni ?
- Kiedy Bronia skończy 16 lat.

Czym się różni policjant od księdza?
- Ksiądz mówi "Pan z wami", a policjant "Pan z nami"

A co to jest krzyżówka krowy z żółwiem ?
- Ciele w kasku !

A krzyżówka węża z jeżem?
- Drut kolczasty

Co mówi dżem jak się go otwiera?
- "Dżem dobry"

Czym się różni saper od elekrtyka?
- Właściwie to niczym , bo i saper i elektryk myli się tylko raz... ale elektryk jeszcze przed śmiercią ZATANCZY !

Co by było, gdyby ziemia kręciła się 28 razy szybciej?
- Kobiety by krew zalała.

A czy akumulator może zabić człowieka ? (przypominam, napięcie 12V)
- zależy z jakiej spadnie wysokości hehe :)

Czym się różni ryba piła od człowieka?
- Tym, ze ryba piła a człowiek pił, pije i pić będzie!

Czym się różni węgiel kamienny od kamienia węgielnego..?
- Tym samym co picie w szczawnicy od szczania w piwnicy

Co to jest ? Piecze, pierze i się kręci ?
- Koło gospodyń wiejskich !!!!!

Kiedy kobieta jest podobna do słonecznika?
- Wtedy, gdy ma nasienie na twarzy...

Z czego składa się łyżka?
- Z drążka prowadzącego i komory zupnej!

Kto był pierwszym lotnikiem ???
- Adam. Pierwszy przeleciał Ewę.

Kto był pierwszym UB-kiem ???
- Oczywiście Ewa (tak, tak) : pierwsza chwyciła palę.

Kto był pierwszym odkrywcą ???
- Tego nikt nie będzie wiedział - ich pierwsze doświadczenia są wspólne.

Co to jest : wisi u sufitu i grozi?
- Żarówka firmy OSRAM!

Kiedy w Rumuni pies po raz ostatni widział kość?
- Jak miął otwarte złamanie!

Czy wiesz, dlaczego słonie trąbią?
- Bo mają trąby!
- A nie! Bo nie potrafią grać na fortepianie!

Wiecie dlaczego facet ma dwa jaja ?
- Bo z trzeciego wykluł się ptaszek.

Dlaczego plemniki maja witki?
- Oczywiście, żeby je było łatwo wyciągać z między zębów.

Co to jest : Małe, zielone i stoi pod latarnią?
- Kur* nie z tej ziemi!!!

Dlaczego niedźwiedź chodzi w futrze?
- Bo jak by wyglądał w płaszczu przeciwdeszczowym.

Co jest całkowitą niewygodą?
- Leżeć na samym dole w zbiorowej mogile.

Małe, białe, okrągłe i pędzi?
- tabletka przeczyszczająca...

Z czego składa się strzelec ?
Strzelec składa się z :
- strzelca właściwego, karabinu, okopu

Z czego składa się pies wojskowy ?
pies wojskowy składa się z :
- psa właściwego, smyczy łączącej, prowadzącego

Dlaczego życie na ziemi jest takie kosztowne?
- Bo w koszty te wliczony jest bilet na podróż dookoła słońca...

Co to są mieszane uczucia?
- Gdy teściowa spada w przepaść twoim samochodem.

Czy Ewa zdradzała Adama ?
- Tego dokładnie nikt nie stwierdził, ale niektórzy uczeni uważają, że człowiek pochodzi od małpy...

Co musi zrobić łysy, aby się podrapać po włosach ?
- Dziurę w kieszeni...

Jaka jest różnica pomiędzy wrześniem a slipami?
- Żadna. I tu koniec lata i tam koniec lata.

Jaka jest różnica między koniem i koniakiem?
- Taka sama jak między rumem i rumakiem.

Kiedy pomidor traci cnotę ?
- Kiedy się go pieprzy.

Czym się różni pomidor od dziewczyny ?
- Pomidora się soli, a dziewczynę pieprzy.

Czym się różni cytryna od dziewczyny ?
- Cytrynę najpierw się rżnie a potem wyciska, a dziewczynę na odwrót.

Wiecie co to jest komunizm warstwowy ?
- Warstwa piasku
- warstwa komunistów
- warstwa piasku
- warstwa komunistów ........

Co to jest kapitalizm ?
- wyzysk człowieka przez człowieka
A co to jest komunizm ?
- na odwrót

Co to jest apatia?
- Stosunek do stosunku po stosunku!

Dlaczego na wsi kobiety szyją mężom kalesony z folii?
- Bo pod folią szybciej rośnie.

Dlaczego Wedel nie miał dzieci?
- Bo miał czekoladowy interes.

Kto to jest ginekolog?
- To jest facet, który szuka problemów tam gdzie inni znajdują radość.

Jaki jest najlepszy środek antykoncepcyjny?
- Szklanka zimnej wody.
Przed czy po?
- Zamiast.

Jakie jest lekarstwo na miłość od pierwszego wejrzenia?
- Spojrzeć drugi raz...

Co to jest dziewica?
- Niemowlę płci żeńskiej.

Kto to jest mąż?
- Zastępca kochanka do spraw finansowo-gospodarczych.

Wiecie co to jest? Facet do góry nogami?
- Syfon!
A kobieta naga do góry nogami?
- Skarbonka!

Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką?
- Żadna. Obie czekają na pierwszego.

Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego?
- Żyrafa.

Co ma żołnierz pod łóżkiem ?
- żołnierz pod łóżkiem ma sprzątać .

Po co ma żołnierz płaszcz?
- po kolana

Jaka jest różnica między demokracja a demokracja socjalistyczną?
- taka jak miedzy krzesłem i krzesłem elektrycznym!

Czym się różni czerwona róża od czerwonych majtek?
- Zapachem.

Dlaczego bocian ma czerwony dziób?
- Bo go krew zalewa jak mu się wymawia że przynosi dzieci.

Czy biust kobiety jest ozdobą, czy ciężarem?
- Ani ozdoba ani ciężarem. Gdyby był ozdobą, toby go nosiła na wierzchu, a gdyby był ciężarem, toby go nosiła na plecach.

co to jest? Mało drzewa, dużo mięsa?
- Drzazga w dupie.
A co to jest? Dużo drzewa, mało mięsa?
- Dupa w lesie!

Gdzie kobieta ma wątrobę?
- do końca i na lewo.

Co to jest "nowa wersja programu"?
- Program, w którym poprawiono stare błędy i zrobiono nowe....

Co to jest czasoprzestrzeń?
- Gdy kopiesz rów od tego słupka do trzeciej po południu.

Jak brzmiało AUTENTYCZNE hasło reklamowe polskich prezerwatyw przed wojną?
- Prędzej pęknie Ci serce!!!

Dlaczego w morzu jest woda?
- Żeby statki nie kurzyły przy hamowaniu.

Jakie są dwa zwierzęta, które istnieją, ale nie żyją? 
- Koza z nosa i bąk z dupy. 

Czy kogut znosi jajka? 
- Tak, gdy schodzi po drabinie. 

Dlaczego Chińczycy są żółci? 
- Bo sikają pod wiatr! 

Zielone i ma kółka?
- Żaba - kółka były dla zmyły

Małe, czerwone i stoi na półce?
- zielony samochodzik...

Wiecie jakie wino jest najmocniejsze ?
- Mszalne - a dlaczego ?
- Bo jak jeden wypije to wszyscy śpiewają.

Czym się różni gołąb od zwłaszcza ?
- Gołąb siada na parapecie, a zwłaszcza na dachu !

Skąd wyjeżdża czołg ?
- Czołg wyjeżdża z nienacka.

Ile żołnierz ma par butów i z czego ?
- Żołnierz na dwie pary butów, z czego jedną w magazynie.

Dlaczego słoń ma pomarańczowe oczy ?
- Żeby go na jarzębinie nie było widać.
- A widziałeś kiedy słonia na jarzębinie ?
- Nie.
- A widzisz ! Tak dobrze się schował !

Co mówią jądra przy stosunku?
- Szef zapierdala, a my się obijamy.

Czy krokodyl jest bardziej długi czy zielony?
- Zielony, bo długi jest tylko od pyska do ogona a zielony jeszcze po bokach

Jak się mówi na to jak czarny robi TO z białą ?
- Wciska ciemnotę.

A jak biały z czarną ?
- Wali w ciemno.

Czym się różni dziewczyna od talerza?
- Talerz można wylizać do sucha...

Co mówi blondynka gdy budzi się rano pod krową?
- Co? Wy wszyscy czterej jeszcze tutaj?

Wiecie jaka jest różnica między kobietą mającą okres, a terrorysta ?
- Z terrorysta można negocjować.

co powinien wiedzieć student?
- student powinien wiedzieć wszystko

co powinien wiedzieć magister?
- magister powinien wiedzieć wszystko ze swojej dziedziny

co powinien wiedzieć doktor?
- doktor powinien wiedzieć wszystko ze swojej specjalizacji

co powinien wiedzieć dr. hab?
- dr. hab powinien wiedzieć w której książce co się znajduje

co powinien wiedzieć docent?
- docent powinien wiedzieć gdzie jest biblioteka

co powinien wiedzieć profesor?
- profesor powinien wiedzieć gdzie są docenci... ;-)

Co żołnierz je?
- Żołnierz je obrońcą (było : socjalistycznej) ojczyzny...

Co ma żołnierz?
- Żołnierz ma stać na straży obrony ....

Co ma żołnierz w plecaku?
- Żołnierz w plecaku ma nosić swoje rzeczy...

Co ma żołnierz w spodniach?
- Żołnierz w spodniach ma chodzić długo i oszczędnie...

Do czego służy żołnierzowi chlebak?
- Do noszenia granatów (żeby się nie chlebotały).

Jak wygląda gęś?
- Gęś wygląda oczami!

Od czego herbata jest słodka?
- Wiadomo - od mieszania.

Po co w takim razie sypie się cukier?
- Żeby było wiadomo jak długo mieszać.

A po co myje się szklanki?
- Żeby się zmieściło więcej herbaty.

Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa?
- z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia.

Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej?
- z przeddzidzia przeddzidzia, sróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia.

Czym się rożni wróbelek ?
- Że ma jedną nóżkę bardziej od drugiej.

Co to jest : zielone ..pstryk.. czerwone?
- żaba w sokowirówce!

Co to jest : małe, czarne, puka w okienko?
- dziecko w piekarniku!

Co to jest : małe, zielone i nie puka w okienko?
- to samo dziecko 2 tygodnie później!!

Czym się różni baba od stodoły ?
- Do stodoły wjeżdża się całym wozem , a do baby tylko dyszlem .

Co to jest : zarośnięte, spocone i lata między majtkami.... ?
- bosman, hi hi

Co maja wspólnego smoki i siedemnastoletnie dziewice?
- Oba gatunki wymarły...

Dlaczego dziewczyny jak się budzą to się przeciągają?
- Bo się po jajach nie mogą podrapać.

Czym się różnią damskie majtki od męskich?
- W męskie wsuwa się nogi, a w damskie ręce!
Lub na odwrót, jeśli ten kawał opowiada kobieta... :)

Wiecie ile rodzi się ludzi w Chinach?
- Miliard w środę, miliard w sobotę.

A wiesz, co to jest : lata po pokoju i robi yzb, yzb, yzb...
- Mucha na wstecznym biegu.

Dlaczego Ala ma kota ?
- Bo Sierotka ma Rysia !

Dlaczego Miś Uszatek śpi na podłodze ?
- Bo klapnięte łóżko ma !

Co Miś Uszatek je na kolację?
- Pora na dobranoc...

Duże czarne puka w szybkę?
- Ksiądz po kolędzie

Wiesz dlaczego Hitler się zastrzelił?
- Bo mu przysłali rachunek za gaz.

Jak się nazywa mały Niemiec?
- mikroszkop

Jak się nazywa mały Turek?
- miniaturek

Jak się nazywa syn optyka?
- synoptyk

Wiecie co to jest spódnica ?
- Jest to kurtyna pewnego teatrzyku w którym raz w miesiącu rozgrywa się krwawy dramat ;-)

Co to jest : żółte i kopie ?
- Koparka

Co to jest : czarne i kopie ?
- Cień koparki

Czym się różnią szminki od inżynierów?
- Szminki mamy do ust a inżynierów do d**y

Wiecie jaka jest różnica między kaczką a kobietą?
- Kaczka może Ci zafajdać całe podwórko, a kobieta całe życie

Czym się różni kura od studenta?
- Kura znosi jaja, a student musi znosić wszystko

A wiesz co ma Klucz francuski do dźwigu?
- Nic, bo i tym i tym nie można się uczesać!!! :))

Czym się różni mężczyzna od kobiety?
- Zasadniczo niczym. Z tyłu to samo, a z przodu też wszystko pasuje.

Jaka powinna być idealna kobieta?
- Jak szpital : czysta, ogólnodostępna, bezpłatna i czynna 24 godziny na dobę...

Jak się nazywa emeryt pod prysznicem???
- Wapno gaszone

Dlaczego mrówki tak szybko się rozmnażają?
- Bo jeszcze nikt nie wymyślił takich małych prezerwatyw!

Jak się robi małe dziewczynki ?
- A jak się robi małe deski ? Bierze się dużą deskę i się rżnie...

Co to jest : Małe, białe, stoi na telewizorze?
- Pchła w koszuli nocnej.

Wiesz dlaczego wrona leci do lasu?
- Bo las nie przyleci do niej!

Co to jest Młotek?
- impulsownik pneumatyczny z naprowadzaniem trzonkowym.

Jak się po polsku nazywa Compact Disk?
- płaskokrążek lustronumeryczny

Co to jest : leży w trawie i nie dycha ?
- Dwie dychy.

Co to jest : wisi na ścianie i śmierdzi ?
- Zegar ze zdechłą kukułką.

Nie jędzą, nie piją a rosną?
- Ceny.

Jak się nazywa żona popa?
- Poparzona.

Dlaczego chirurg zawsze operuje w maseczce?
- Żeby nie oblizywał skalpela.

Co robi blondyna jak wstaje rano?
- Przedstawia się, myje zęby i idzie do domu.

Jak wygląda picie wódki po afrykańsku ?
- Dwóch pije, trzecim zakąszają.

Ilu potrzeba programistów do wkręcenia żarówki ?
- Ani jednego, bo to sprawa hardware'u...

Co to jest :
Jak idzie to śpiewa a jak stoi to śmieci ??
- Pielgrzymka..

Dlaczego wygoniono garbatego z basenu?
- Bo straszył ludzi udając rekina.

Jaki jest najlepszy środek antykoncepcyjny?
- Powiesić sobie nad łóżkiem hasło : "I ty możesz spłodzić Urbana!".

Jaka jest różnica między wiejskim pogrzebem a wiejskim weselem?
- Na wiejskim pogrzebie jest o jednego pijanego mniej!

Dlaczego Rosjanie tak dobrze grają w hokeja?
- Bo po zwycięstwie rewolucji październikowej Lenin zostawił ich na lodzie!

Ilu prawdziwych mężczyzn potrzeba do wkręcenia żarówki.
- Ani jednego, prawdziwy mężczyzna nie boi się ciemności.

Czym się różnią między sobą : Żaba i Najbardzieja ??
- Żaba jest cała zielona a najbardziej na twarzy !

Do czego służy chlebak ??
- Chlebak ( jak sama nazwa wskazuje ) służy do noszenia granatów, gdyż jak żołnierz chodzi to granaty chleboczą!

Co w wojsku jest niemożliwe? - W wojsku niemożliwe są tylko dwie rzeczy :
- Okopać się w wodzie i przewrócić hełm na lewą stronę!

Czym się rożni długopis od trumny?
- Wkładem.

O studentach i nie tylko.

W knajpie rozmawiają studenci:
- A byłeś na liście Schindlera?
- To Schindler puścił listę?? P...isz, kiedy??!

Podczas jednego z wykładów na jednym z wydziałów PW odbywał się remont rur doprowadzających wodę do kranu przy katedrze, a wewnątrz tego wielkiego stołu siedziało właśnie dwóch robotników, przeprowadzających remont. Jednocześnie jeden z wkładowców prowadził właśnie wykład (dokładnie nie wiem na jaki temat). Wykładowca wyprowadzał skomplikowany wzór, kiedy nagle usłyszał:
- Co ty do k*.* nędzy robisz? (Oczywiście powiedział to jeden robotnik do drugiego).
Wykładowca speszony odszedł od katedry na znaczną odległość, spojżał na tablicę i stwierdził:
- Nie, wszystko jest w porządku.

Kumpel z polibudy opowiadał, jak profesor chciał zlecić dodatkową pracę studentce z roku - a ona mu odpowiedziała:
- ...może nie ja, bo mam okres na głowie i kupę do zrobienia...

- Co powinien wiedzieć student?
- Wszystko!
- Co powinien wiedzieć asystent?
- Prawie to wszystko, co student.
- A adiunkt?
- W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
- Docent?
- Gdzie jest ta książka.
- A co powinien wiedzieć profesor?
- Gdzie jest docent...

Na egzaminie na uczelnię o profilu informatycznym pytają się nowego kandydata jakie zna komendy jakiegoś języka programowania.
- Góra, dół, lewo, prawo i fajer....

Student zdaje egzamin. Profesor chce odesłać go na inny termin z pałą. Delikwent prosi o ostatnią szansę:
- Jeśli przejdę po ścianie i suficie, dostanę trójkę?
Profesor z niedowierzaniem zgadza się. Student przechodzi po ścianie i suficie. Słowo się rzekło, już chce wpisywać 3 ale student dalej marudzi:
- Jeśli zacznę fruwać po pokoju, dostanę 4?
Profesor z zaciekawieniem zgadza się. Student zaczyna fruwać po pokoju. Profesor już chce wpisywać 4 ale student wciąż nie daje mu spokoju:
- Jeśli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostanę 5?
Profesor z jeszcze większym zaciekawieniem zgadza się. Student staje na biurku i sika na profesora. Ten krzyczy cały mokry:
- Panie, co pan???!!!
- Dobra, niech będzie 4.

Uniwersytet Warszawski Wydział Matematyki Informatyki i Mechaniki. Ustny z rachunku prawdopodobieństwa. Biedna studentka zagłębia się coraz bardziej... W końcu profesor, próbując ją ratować pyta:
- Proszę mi powiedzieć jakie jest prawdopodobieństwo wypadnięcia jedynki na kostce sześciennej?
Studentka prawie bez namysłu odpowiada:
- Jeden!!!
- Eeeechem... jest pani zupełnie pewna?
- Tak! jeden!
- Dobrze, proszę wziąć kostkę i spróbować - daje jej kostkę, ona rzuca, wypada: jeden !!!
Dziewczyna rzuca jeszcze raz: znowu jeden.
Profesor robi wielkie oczy, sam bierze kostkę i rzuca: wypada jedynka.
- Poproszę indeks - mówi - ma pani tróję, dowidzenia.

Uniwersytet Warszawski, wydział biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi już prawie godzinę i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowił mu dać ostatnią szansę:
- No wiec zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trójkę, jak nie to pan oblał. No więc niech pan mi powie ile jest liści na tym drzewie? - powiedział prof. wskazując za okno.
Student myśli... patrzy na drzewo... znowu myśli, wreszcie mówi:
- Pięć tysięcy osiemset czterdzieści dwa!
- A skąd pan to wie!? - pyta profesor.
- Aaaaa, to już jest drugie pytanie...

Po roku studiów przyjeżdża do domu studentka i od progu woła:
- Mamo, mam chłopaka!
- Świetnie córeczko, a gdzie studiuje?
- Ależ mamo, on ma dopiero dwa miesiące!

Na egzaminie z chemii profesor pyta studenta:
- Może opisze mi pan rtęć?
- Rtęć ogrzewana do wysokich temperatur rozkłada się. Z Hg powstaje atomowy wodór H który jako bardzo lekki unosi się do wyższych partii atmosfery...
- A co w takim razie pozostaje?
- A... a pozostaje 'g' i 'g' to jest... eeee... Wiem! Stała grawitacji i wynosi ona około 9.8...

Na medycynie odbywały się ćwiczenia z mikroskopem. Studenci mieli obserwować próbki własnej śliny. Dowcipnisie podmienili jakiejś dziewczynie ślinę na próbkę spermy. Panienka gdy spojrzała przez mikroskop zgłupiała i zawołała profesora. Profesor przyłożył oko do mikroskopu i zapytał:
- Czy myła pani dzisiaj zęby?

Profesor biologii mówi do studentów:
- Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
- A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już jadłem...

Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora:
- Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy?
- Pan profesor po zastanowieniu odpowiada:
- Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to też by pani buczała.

W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny wymęczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewą rękę przewieszony płaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:
- Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie że zrobił mi pan miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada. Nie jest panu słabo?
- Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin, a całą noc się uczyłem bo mam średnią 4,6 i chcę ją utrzymać.
- No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
- A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnią 5.0.

Rozmawiają dwie studentki:
- Którego wolisz: Pawła, czy Karola ?
- A który przyszedł?

Na jednej z uczelni student podchodził do egzaminu w sesji zerowej. Bardzo mu zależało na wcześniejszym terminie, ale też nie przygotował się jak należy. Profesor, zdegustowany stanem wiedzy młodego człowieka, otworzył drzwi i zwrócił się do oczekujących na egzamin:
- Przynieście siano dla osła.
- A dla mnie herbaty! - dodał egzaminowany.

W trakcie egzaminu jeden ze studentów poprosił o otwarcie okna (upał). Profesor stwierdził:
- "Okno można otworzyć, orłów tu nie ma, nie wyfruną" (właśnie złapał kilku na ściąganiu).
Po egzaminie, gdy już wszyscy wychodzili, ten sam student spytał:
- "Ooo!?, pan Profesor też drzwiami?"

- Gdybyśmy przed baranem postawili wiadra: z wodą i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody! - odkrzykują słuchacze.
- Tak! A dlaczego?!
- Bo baran!

Na egzaminie na akademii rolniczej, zdaje jakiś Arab.
- Proszę mi podąć skład kiszonki - zadano mu pytanie
Na to Arab zrobił wielkie oczy, szczęką uderzył ze zdziwienia w stół, chwycił się za kieszeń przy koszuli i zapytał:
- KISZONKI ??????

Kolokwium z fizyki. W grupie było dwóch czarnych studentów, słabo znających polski. Prowadzący dyktuje zadanie:
- Walec owinięty nitką stacza się bez tarcia po desce nachylonej.. itd.. itd...
A na koniec pyta:
- Są jakieś pytania?
(aby być szczerym to trzeba przyznać że zadanie nie było proste)
Na to nasz kolega pyta:
- A co to jest deska ??????

Jedna studentka pierwszego roku chemii na proseminarium:
- Na co dysocjuje Hg?
- Na H i na g, czyli na wodór i grawitację.

Gdzie kojarzą się dobrane pary?
W akademiku! Przed pierwszym każdego miesiąca studentka jest goła, student ma długi.

Profesor uwielbiający zagadki pyta się studentki w czasie egzaminu:
- Proszę powiedzieć, jaka jest różnica pomiędzy studentem uniwersytetu, studentem politechniki, a tramwajem?
- Pomiędzy studentami, to nie ma żadnej różnicy, a pod tramwajem, to jeszcze nie leżałam.

Studentom biologii na egzaminie pokazują szkielety kobiety i mężczyzny.
- Co to jest?
- Szkielety
- Ale dokładniej?
- Szkielety ludzi
- Dokładniej
- Eeeee...
- A czego was uczyli przez te pięć lat?
- Nie możet byt' - Marks i Engels?!!

Dzwoni jegomość do akademika:
- Czy można z Maryśką?
- Z nimi wszystkimi można.

Profesor przerywa wykład i zwraca się do studentów siedzących w ostatnim rzędzie:
- Kategorycznie zabraniam rozwiązywania krzyżówek podczas moich wykładów!!
Na to ktoś z sali:
- Czy na tle rebusów ma pan podobne kompleksy?

W auli wykładowej siedzi dwóch studentów. Nie daleko siadła ekstra panienka. Jeden z nich postanowił ją poderwać. Napisał na kartce : "Masz ładną nogę" i rzucił do niej. Panienka się uśmiechnęła i odpisała : "Drugą też mam ładną". Koleś zaraz napisał "To może się umówimy między pierwszą a drugą?". Rzucił i w trzy minuty później wyszedł z panienką z auli.
Student który został, też upatrzył sobie niezłą kobiałkę i dawaj ten sam numer:
"Ładną masz nogę"
"Drugą też mam ładną"
"To może się umówimy między trzecią a czwartą"
Panienka się oburzyła, coś napisała, rzuciła i wyszła.
Facuś czyta: "Między trzecią a czwartą to ty się umów z krową!"

Na egzaminie z logiki profesor słucha studenta i słucha. W końcu, po jakiejś chwili kładzie się na podłodze.
- Wie pan, co ja robię? - pyta studenta.
- Nie.
- Zniżam się do pańskiego poziomu.

Na egzamin z logiki studentka przyszła bardzo wydekoltowana i w mini (podobno miała dziewczyna warunki). Myślała, że pójdzie jej jak z płatka. Weszła do sali, profesor zadał jej kolejno trzy pytania, na które nie znała oczywiście odpowiedzi. Wdzięczyła się za to strasznie, więc w końcu zdenerwowany profesor wpisał jej dwóję i wywalił za drzwi.
Na korytarzu kumple od razu pytają jak poszło. Ona na to:
- Ten alfons wpisał mi dwóję!!!
Profesor usłyszał to przez uchylone drzwi, wybiegł na korytarz i poprosił ją o indeks. Przepisał ocenę na trzy i powiedział:
- Może i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.

Studentka zdawała egzamin na AM u Poznaniu z układu kostnego. Pan podał jej miednicę i poprosił o zidentyfikowanie płci dawnego właściciela. Po namyśle dziewczyna mówi:
- To był mężczyzna.
- A dlaczego Pani tak uważa?
- Bo tytaj był kiedyś członek.
- Oj był, i to wiele razy.

Kawał dla studentów zdających sesję (może znany, nie wiem):
Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi:
- Proszę TRZY pokwitować.
A profesor na to:
- Dwie biorę.

Na egzaminie zaliczeniowym na biologii zdają student i studentka. Pytanie:
- Jaki narząd u człowieka może powiększyć swoją średnicę dwukrotnie?
Student:
- Źrenica
Studentka:
- Penis
Profesor:
- Panu gratuluje zdanego egzaminu, a pani wspaniałego chłopaka.

Studenty się wybrały na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się więc zaczęli się bawić indeksami. Tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwilę indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator:
- Piątka za odwagę!

A znacie to jak student poszedł do profesora i zdaje..
Że nic nie umiał i profesor nie wiedział jaka ocenę mu dać, bo niższej już nie było to wpisał temu gostkowi do indexu "Osioł", student tak się patrzy i mówi:
- No dobrze panie prefesorze, podpis już jest a gdzie ocena?

Na egzaminie końcowym z anatomii w akademii medycznej profesor zadaje studentce wydziału lekarskiego pytanie:
- Jaki narząd, proszę pani, jest u człowieka symbolem miłości?
- U mężczyzny czy u kobiety? - usiłuje zyskać na czasie studentka.
- Mój Boże! - wzdycha profesor i w zadumie kiwa sędziwą głową. - Za moich czasów było to po prostu serce.

Dzień przed egzaminem kilkoro studentów dało sobie nieźle w "gardło". Następnego dnia, na salę egzaminacyjną wchodzi dwóch studentów, ledwie się na nogach trzymają, i bełkotliwym (z przepicia) głosem się pytają:
- panie profesorze, czy będzie pan egzaminował pijanego?
na to profesor:
- nie, nie mogę.
- ale panie profesorze, bardzo pana prosimy...
- no dobrze - zgodził się w końcu profesor
na to studenci odwrócili się do drzwi i krzyczą:
- chłopaki, jest ok. prof. się zgodził, wniesie zbyszka.

Student poszedł zdawać egzamin, ale niewiele umiał. W końcu zniecierpliwiony profesor zadał pytanie:
- Ile żarówek jest w tym pokoju?
- 10 - odpowiedział po chwili zdezorientowany student.
- Niestety, 11 - powiedział profesor wyciągając żarówkę z kieszeni i wpisał do indeksu bańkę.
Student poszedł zdawać drugi raz. Gdy padło pytanie o żarówki, po chwili zastanowienia odpowiedział:
- 11.
Na co profesor:
- Ja nie mam w kieszeni żarówki.
- Ale ja mam, panie profesorze...

Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.

Autentyk:
Objaśnienie: Inglot - wykładowca z probalibistyki z Polibudy Wrocławskiej.
----
Inglot męczy na egzaminie studenta z prawdopodobieństwa. Student nie kumaty, więc Inglot chce się zlitować nad studentem i pyta się:
- Jakie jest prawdopodobieństwo wyrzucenia 6 w kostce do gry?
Student: - 1.
Inglot: - Ale niech Pan się zastanowi. Przecież kostka ma 6 ścian.
Student: - 1.
Ingot ( wnerwiony podając kostkę do gry ): Masz pan. Rzucaj !
Student wyrzuca 6.
Inglot ( zdumiony ): - Niech Pan jeszcze raz rzuca !
Student wyrzuca 6.
Inglot: - Poproszę indeks ! ( i wpisał mu tróję! ).

Student zdaje egzamin u I., lecz odpowiedzi studenta są poniżej krytyki. W końcu Inglot, dosyć wściekły, mówi:
- Dam panu 3, jeżeli powie pan ile jest żarówek w tej sali.
Student zaskoczony szybko policzył i odpowiada:
- Trzydzieści.
Inglot:
- Nieprawda.
Po czym wyjął jedną żarówkę z szuflady biurka.
Za rok ten sam student podszedł do egzaminu i sytuacja się powtórzyła. Na pytanie Inglota o ilość żarówek odpowiedział, że 31. Na co Inglot z uśmiechem: - Nieprawda. Nie mam żarówki w szufladzie.
- Ale ja mam - odparł student wyciągając żarówkę z marynarki.
Dostał troję.

Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
- No przecież mówię, że kiełbasa.
- Proszę wyjąć.
Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!

Na egzaminie z informatyki profesor z widocznym niesmakiem słucha niedorzecznych odpowiedzi studenta. W pewnym momencie zwraca się do swego psa leżącego pod biurkiem:
- Azor! Wyjdź, bo zgłupiejesz!

Dwie panienki lekkich obyczajów starają się o pracę w domu publicznym. Właścicielka urządziła egzamin wstępny. Po chwili jedna z wychodzi z sali egzaminacyjnej.
- No i jak ci poszło?
- Oblałam z ustnego.

Gość poszedł na egzamin, niewiele powiedział, dostał 2.
Wychodzi z kumplem do ubikacji i tam zaczyna wyzywać:
- A ten ku*** pie****, a ten popie***** jak on mnie mógł tak upier**lić... Nagle otwierają się drzwi kabiny, wychodzi z nich profesor:
- A bo żeś chu** nic nie umiał!

Pan Buszek (woźny w domu studenckim "Żaczek" w Krakowie) mawiał co nastepuje:
---
Studentki zgłosiły zepsute umywalki. Pan Buszek przez radiowęzeł:
- Panie które mają zatkane, niech zejdą na dół. Ten facet już czeka.

Jego żona zajmowała się zmienianiem pościeli:
- Moja żona Eulalia (autentyk!), niejednokrotnie dziewica, nie będzie zmieniać pościeli, bo się studenci analizują i ona się wstydzi.

Student filologii polskiej zaprosił koleżankę z roku do swego pokoju w akademiku.
- Czytałaś Kanta?
- Tak.
- A Joyce'a?
- Tak?
- No to kładź się!

Pewien profesor mówi do studentów:
- Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentów:
- Co się stanie jeśli stane obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji. Czy pojadę jak tramwaj?

Na sali wykładowej:
Wykładowca pisze na tablicy, w pewnej chwili zabrakło miejsca. Łapie więc gąbkę i ściera, ale niestety zaczął ścierać to co przed chwilą napisał. Jeden z studentów, który nie zdążył tego przepisać nie wytrzymał i na całą salę: O kur... !! Wykładowca popatrzył się na niego dzikim wzrokiem i .... napisał jeszcze raz to co starł . :))

Przed restauracją, opodal bramy universytetu, stoją dwie prostytutki i czekają na klientów. Z bramy universytetu wychodzi studentka i wyciągnąwszy papierosa, pyta:
- Koleżanki, czy macie ognia?
Panienki bez słów przypaliły jej papierosa, po czym komentują:
- Słyszałaś?!
- No! Raz przespała się z jakimś studencikiem i już "koleżanka"!

Pewien profesor oblewał zawsze tych co nie chodzili na wykłady.
Wchodzi jeden student, profesor mówi, że go nie widział na wykładach i stawia mu pałę, ale sprytny student powiedział, że na wykłady chodził, tyle że zawsze siedział za filarem. Dostał 3. Kilku następnych studentów powiedziało to samo, dostając 3. W końcu jednak profesor się zdenerwował i na drzwiach wywiesił:
"Wszystkie filary są już zajęte"

Szczyty

Szczyt pijaństwa:
Spić tak ślimaka, żeby do domu nie trafił.

Szczyt optymizmu:
Dwaj homoseksualiści kupujący wózek dziecięcy

Szczyt zręczności:
Złapać komara za lewe jajo prawą ręką nad lewym uchem w rękawicach bokserskich.

Szczyt paniki:
Założyć hełm na lewą stronę... (czyli wywinąć go...)

Szczyt ciemnoty:
Zapalić jedną zapałkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.

Szczyt cierpliwości:
Puścić pawia przez słomkę.

Szczyt pornografii:
Fidel jedzący banana.

Szczyt odwagi:
Zjechać z dziesiątego piętra gołą dupą na brzytwie i jajami hamować na zakrętach

Szczyt precyzji:
W rękawicy bokserskiej złapać w locie komara za lewe jajo.

Szczyt szybkości:
Zamknąć tak szybko szufladę na klucz, żeby go jeszcze do niej schować.

Szczyt ignorancji:
Prezerwatywy robione na drutach.

Szczyt nieufności:
Wiercić w rurociąg Przyjazni i patrzyć w którą stronę ropa płynie.

Szczyt Szczytów:
Pik Komunizma

Szczyt pecha:
Zostać zabitym przez meteoryt ze złota.

Szczyt roztargnienia:
Założyć hełm na lewą stronę.

Szczyt niemożliwości:
Połaskotać tak żarówkę, aby ci w elektrowni się śmiali.

Szczyt siły:
Tak zgiąć złotówkę, żeby się orzełek zesrał.

Szczyt elegancji:
Wyskoczyć z okna na ostatnim piętrze, a widząc w locie sąsiadkę poprawić krawat.

Szczyt bezczelności:
Zapytać się powodzianina:
- Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa?

Szczyt sadyzmu:
Przestraszyć strusia na betonie.

Szczyt szybkości:
Biegać tak dokoła słupa żeby z przodu była dupa.

Szczyt szybkości:
Wystawić dupę przez okno na 10 piętrze i zbiec po schodach tak szybko, by ją jeszcze zobaczyć.

Szczyt masochizmu:
Zjechać gołą dupą po nieheblowanej desce do wanny pełnej spirytusu.

Szczyt skąpstwa:
Znaleźć plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejsze.

Szczyt lenistwa:
Położyć się na dziewczynie i czekać na trzęsienie ziemi.

Szczyt dmuchania:
Tak dmuchać baranowi w tyłek żeby mu się rogi wyprostowały

Szczyt złośliwości:
Zepchnąć teściową ze schodów i zapytać "dokąd się mamusia tak spieszy?".

Szczyt fantazji:
Położyć się w kałuży, wsadzić pióro w tyłek i udawać żaglowkę

Szczyt szybkości:
Wysrać się na dziesiątym piętrze, zejść na dół i zobaczyć własną dupę !

Szczyt chamstwa:
Narobić komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier, a potem powiedzieć, że szorstki.

Szczyt hałasu:
Dwa kościotrupy pier*.* się na blaszanym dachu.

Szczyt techniki:
Żreć trociny i srać deskami.

Szczyt bezpłodności:
30 lat stosunków z ZSRR

Szczyt bezczelności:
Zesrać się pod drzwiami rektora, zadzwonić, poprosić o papier toaletowy i o wpis do indeksu...

Szczyt rasizmu:
Pić Wiski Black & White w dwóch oddzielnych szklankach.

Szczyt patologii ideologicznej:
Członek z ramienia wysunięty na czoło.

Szczyt skąpstwa:
Oddawać kondom do wulkanizacji

Szczyt marzeń Polaków lat 70-tych:
Wdowa po Jaroszewiczu mówi do żony konającego Jabłońskiego, że Gierek zginął, jadąc na pogrzeb Breżniewa...

Szczyt sadyzmu:
Dąć dziecku żyletkę, powiedzieć mu że to harmonijka ustna i patrzeć jak mu się uśmiech poszerza...

Szczyt nicości:
Kiedy kobieta zamiast piersi ma dwa piegi.

Szczyt rozrzutności:
Kiedy na te piegi zakłada biustonosz.

Szczyt rozczarowania kobiecego:
Kiedy partnerka u swego partnera pod listkiem figowym znajdzie figę.

Szczyt bezrobocia:
Pajęczyna między nogami prostytutki

Szczyt głupoty:
Kupić portfel za ostatnie pieniądze

Szczyt grzeczności:
Wyskoczyć z okna zamykając je za sobą

Szczyt pijaństwa:
Tak się upić, aby policyjny balonik po nadmuchaniu świecił

Szczyt prostytucji:
Puszczać się na Saharze za garść piasku

Szczyt suszy:
Kiedy drzewa chodzą za psami

Szczyt szczytów:
Gówno na Mont Everest

Szczyt wytrzymałości:
Nalać sobie wody do ust, wsadzić tam jajko, usiąść gołą dupą na gorącej blasze i czekać, aż się jajko ugotuje

Zbiorek dowcipów o Wąchocku

- W Wąchocku powstała fabryka filiżanek dla leworęcznych.
- Mają uszko z lewej strony.

- Dlaczego w wąchockim lesie jest szeroka przesieka?
- Bo jak się las palił, to strażacy biegnący do pożaru drabinę w poprzek ciągnęli.

- Dlaczego mieszkańcy Wąchocka jedzą ziemię?
- Dlatego, że grunt to zdrowie!!!

- Dlaczego w Wąchocku mają stale świeże gazety?
- Bo jak im się uda kupić to zaraz je pakują do zamrażarki...

- Co jest napisane na dnie basenu w Wąchocku?
- "Tutaj się nie pali".

- Dlaczego ludzie w Wąchocku wychodzą w pole z łukami?
- Bo "Bizony" się pojawiły.

- Dlaczego sołtys trzyma pustą butelkę w lodówce?
- Dla gości, którym nie chce się pić.

- Dlaczego w Wąchocku nie odbył się pochód dziewic?
- Bo jedna zachorowała, a druga powiedziała, że sama nie pójdzie.

- Jak niska pszenica rośnie w Wąchocku?
- Tak niska, że jak wróbel chciał spróbować, to musiał przyklęknąć...

- Dlaczego sołtys kupił żonie samochód bez silnika?
- Bo uważa, że miejsce kobiety jest w domu!

- Dlaczego sołtys otworzył nowe konto w banku?
- Bo stare było już puste.

- Jak wąskie są korytarze u sołtysa w domu?
- Tak, że pies może tylko pionowo ogonem merdać.

- Dlaczego nikt w Wąchocku już nie ogląda telewizji?
- Bo sołtys sobie założył żaluzje.

- Dlaczego Wąchock w nocy wygląda z lotu ptaka jak Nowy Jork?
- Bo pchły w Wąchocku chodzą z latarkami...

- Dlaczego w Wąchocku nie je się kawioru w tubkach?
- Bo nikt nie może włożyć głowy do tubki!

- Dlaczego sołtys w Wąchocka o mało co się nie utopiłbr> - Wrzucił peta do rzeki i chciał przydeptać, bo lubi porządek...

- Dlaczego w Wąchocku do dzisiaj chodzi pochód pierwszomajowy?
- Na rondo trafili...

- Wiecie jak bija zegary w Wąchocku?
- bim-ber-bim-ber...

- Jakie znane rzeczy wynaleziono w Wąchocku?
- Wodoszczelna gąbka, latarka na baterie słoneczne, szynka w aerozolu (spray), urządzenie do zapalania zapałek od słońca.

- Dlaczego w Wąchocku jest most?
- Bo mieszkańcy w czynie społecznym rów na rzekę wykopali.

- Dlaczego w Wąchocku kury chodzą w kapciach?
- Żeby asfaltu nie porysowały!

- Dlaczego w Wąchocku rozłożono siatkę pod linią wysokiego napięcia?
- Żeby napięcie nie spadło.

- Czy wiecie dlaczego w tym roku w Wąchocku były łatwiejsze tematy maturalne?
- Ponieważ zdawała córka sołtysa.

- A wiecie dlaczego w przyszłym roku będą jeszcze łatwiejsze?
- Bo nie zdała.

- A czy wiecie, że sołtys z Wąchocka zginął śmiercią tragiczną?
- Mieszał herbatę i lej go wciągnął... Do tej pory ciała nie znaleźli...

- Dlaczego mieszkańcy Wąchocka trzymają żarówki w zębach?
- Żeby wyrażać się jasno!

- Dlaczego w Wąchocku na dyskotece tańczą na bosaka ?
- Bo słuchają muzyki w sąsiedniej wsi.

- Dlaczego ludzie z Wąchocka wysiadają z PKS-u tylko środkowymi drzwiami?
- Bo przednie i tylne są już poza miastem...

- Czemu w Wąchocku, w kościele są takie dziury w posadzce?
- Ksiądz im kazał szukać korzeni wiary.

- Dlaczego w Wąchocku zamknięto bibliotekę?
- Bo ukradli tę jedną książkę...

- Dlaczego mieszkańcy Wąchocka posmarowali sobie szyby naftą?
- Bo usłyszeli, że na szybach naftowych można zbić duży interes!

- Dlaczego w Wąchocku wybudowali dwupasmową autostradę ?
- Bo budowali z dwóch stron i się nie zeszli...

- Dlaczego sołtysowa kupiła sobie trzecią pralkę automatyczną?
- Bo na dwóch jej się balia chwiała...

- Podobno sołtys w Wąchocku odkrył lochy...
- Dwie.

- Wiecie czemu sołtys w Wąchocku pomalował sobie dom na biało?
- Bo usłyszał, że po wojnie atomowej ocaleje tylko Biały Dom.

- Dlaczego w Wąchocku powiesiły się dwa konie?
- Bo im Sołtys powiedział "Wiśta!"

- A dlaczego powiesił się jeden koń?
- Bo go Sołtys przywiązał do szlabanu.

- Dlaczego orzeł, który latając nad Polską ma rozpiętość skrzydeł 2 metry, przelatując nad Wąchockiem ma tylko 1.5 m?
- Ano jakoś musi zasłonić oczy i zatkać nozdrza.

- Czy wiecie jak duży nos ma córka sołtysa?
- Może spokojnie palić papierosa pod prysznicem nie martwiąc się, że jej zgaśnie.

- Dlaczego w Wąchocku rozkręcono tory kolejowe?
- Bo lekarz przepisał sołtysowi żelazo.

- Dlaczego wrony nad Wąchockiem latają do góry brzuchem?
- Żeby Wąchocka nie widziały.

- Dlaczego w Wąchocku pchły nie świecą?
- Bo jakby świeciły, to Wąchock byłby lepiej oświetlony od Nowego Jorku.

- Dlaczego koło kościoła w Wąchocku jest dół głęboki na ok. 20 m?
- Bo o tyle za długi był sznur, który kupiono do dzwonu.

- Dlaczego przed domem sołtysa w Wąchocku jest wielki dól?
- Bo sołtys robił sobie zdjęcia do pasa.

- Dlaczego w Wąchocku wykopano przed kościołem wielki dól?
- Żeby pogłębiać wiarę.

- Dlaczego w kościele w Wąchocku wszyscy leżą w czasie mszy?
- Bo ksiądz ma niski głos.

- Dlaczego ludzie w Wąchocku chodzą na msze z drabinami?
- Bo ksiądz wygłasza kazania na wysokim poziomie.

- Jak niskie są stropy w kościele w Wąchocku?
- Myszy są garbate.

- Dlaczego w Wąchocku wszyscy chodzą w kaskach?
- Bo urwał się sznur w dzwonnicy i kościelny rzuca kamieniami.
- Bo sołtys wjechał pługiem na minę, sołtys już spadł, pług jeszcze nie.
- Bo wczoraj w telewizji podali że ciśnienie spadnie.

- Dlaczego w Wąchocku podwyższono dzwonnice w kościele?
- Bo sznur był za długi.

- Dlaczego w kościele w Wąchocku wierni nie klęczą?
- Bo kradną zelówki.

- Dlaczego w Wąchocku sołtys już nie chodzi w niedziele do kościoła?
- Kupił sobie samochód...

- Dlaczego w Wąchocku są 4 mosty?
- Bo dopiero za czwartym razem trafiono na rzekę.

- Gdzie jest najdłuższy most w Polsce?
- W Wąchocku, budowali wzdłuż rzeki.

- A gdzie w Wąchocku jest kryta pływalnia?
- Pod mostem.

- Jakie są zakręty na rzece w Wąchocku?
- Takie, ża ryby na wirażach wypadają...

- A jak szeroka jest ta rzeka?
- Ano taka, że jak dwie ryby chcą się wyminąć, to jedna musi wyskoczyć na brzeg.

- Jakie są wiry na rzece w Wąchocku?
- Takie, że jak koń sołtysa pił wodę to mu łeb ukręciło...

- Dlaczego w Wąchocku zbudowano mury na brzegach rzeki?
- Żeby rekiny pastwisk nie wyżeraly

- Dlaczego sołtys w Wąchocku już nie jeździ czołgiem?
- Bo mu gąsienice pozdychały.

- Dlaczego pies sołtysa zabił się o budę?
- Bo dowiedział się, że sołtys zapisał się do Związku Kynologicznego.
- j.w. ale Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt.
- j.w. ale do LOP.
- Bo sołtys zamiast łańcucha założył gumę.
- A dlaczego pies sąsiada sołtysa nie zabił się o budę, mimo że miał łańcuch z gumy?
- Bo miał budę na wrotkach...

- Dlaczego koń sołtysa powiesił się na lejcach?
- Bo sołtys dokupił 2 ha pola.

- Dlaczego w Wąchocku sołtys orze pole w kółko?
- Bo kupił sobie konia z cyrku.

- Dlaczego w Wąchocku krowy na pastwiskach chodzą w kaskach?
- Bo codziennie rano sołtys odwozi je na pastwisko na swoim motorze.

- Gdzie był najostrzejszy pies w Polsce?
- U sołtysa w Wąchocku, jak zdechł to łańcuch jeszcze trzy dni szczekał.

- Dlaczego świnie w Wąchocku mają na końcach ogonków supełek?
- Żeby się nie mogły przecisnąć między sztachetami płotu...

- Jak wygląda najdłuższa świnia świata, wyhodowana w Wąchocku?
- Ma 4 metry! (1m świni i 3m ogona)
- Jak ja wyhodowano ?
- Przywiązano za ogon i codziennie oddalano jej koryto o 0.5 m.

- Dlaczego w Wąchocku wiąże się świnie w pęczki?
- Żeby jastrząb ich nie porwał.
- Aby nie pouciekały przez dziury między sztachetami.

- Dlaczego w Wąchocku nie ma płotów?
- Bo wróżka przepowiedziała sołtysowi ze zdechnie jak pies pod płotem.

- Dlaczego w Wąchocku otwarto Pewex?
- Bo sołtys centa znalazł.
- A dlaczego zamknięto?
- Bo zgubił...
- A dlaczego zabrakło grzebieni w całym Wąchocku?
- Bo przeczesują okoliczne lasy w poszukiwaniu tego centa.

- Dlaczego w nocy do Wąchocka nie można niczym dojechać?
- Bo sołtys zwija asfalt na noc.

- Dlaczego sołtys zwija asfalt na noc?
- Żeby kury nie rozdziobały...

- Dlaczego w Wąchocku samochody maja opony bez bieżników?
- Bo ulica jest bieżnikowana !

- Dlaczego nie można dojechać do Wąchocka pociągiem?
- Bo lekarz miejscowym zalecił dużo żelaza i szyny rozkręcili.

- Dlaczego pasażerowie pociągu do Wąchocka zbierają się w jednym przedziale?
- Bo jak pociąg ma 3 wagony, to pierwszy staje już za Wąchockiem, ostatni przed, i tylko środkowy trafia...

- Dlaczego autobus jeżdżący do Wąchocka jest szerszy niż dłuższy?
- Bo wszyscy chcą przy kierowcy siedzieć.
- A dlaczego jest dłuższy niż szerszy?
- Bo się ludzie do kolejek przyzwyczaili.

- Dlaczego do Wąchocka jeździ szklany autobus?
- Bo każdy chce siedzieć przy oknie!

- Jakie są zakręty na drodze do Wąchocka?
- Takie ze kierowca PKSu widzi jego tył!

- Dlaczego kiedy uruchamiano linię do Wąchocka, to autobus przyjechał w piątek, a odjechał w poniedziałek?
- Bo sołtys uczył chamstwo jak się wsiada i wysiada.

- Gdzie leży Wąchock?
- Trzy rzuty beretem od Starachowic.

- Dlaczego w Starachowicach nie ma domów wyższych niż dwa piętra?
- Z trzeciego piętra Wąchock widać.

- Dlaczego w Wąchocku na dyskotece tańczy się w kapciach?
- Żeby nie zagłuszać muzyki z sąsiedniej wsi.

- Jakich płyt słucha się w Wąchocku?
- Chodnikowych!

- Co "leci" w Wąchocku w kinie?
- Tynki ze ścian!
- Ćmy do projektora...

- Dlaczego już nie ma balów przebierańców w Wąchocku?
- Bo raz córka sołtysa przebrała się za akumulator i ją całą noc ładowali...

- Dlaczego zimą w Wąchocku ludzie chodzą w białych kaloszach?
- Żeby nie zostawiać śladów na śniegu...

- Dlaczego ostatnio wszyscy w Wąchocku byli ubrani odświętnie?
- Bo w nocy była burza z błyskawicami i myśleli, że przyjedzie fotograf.

- Dlaczego w Wąchocku jest teraz świeże powietrze?
- Bo nie otwierają okien...

- Dlaczego mieszkańcy Wąchocka leżą do góry d...?
- Bo pokazują gdzie mają resztę kraju!

- Dlaczego ostatnio w całym Wąchocku nie ma szyb w oknach?
- Bo sołtys buduje szybowiec.

- Dlaczego w szkole w Wąchocku zamurowano okna?
- Bo sołtys robił wieczorówkę...

- Dlaczego sołtys w Wąchocku ma ostatnio obie nogi w gipsie?
- Bo jak mgła opadła, to mu je przytłukła!

- Jak gęsta jest mgła w Wąchocku?
- Tak gęsta, że krowa sołtysa się udusiła...

- Dlaczego w rzece w Wąchocku wyzdychały ryby?
- Bo sołtys uprał skarpety!

- Dlaczego ostatnio ludzie w Wąchocku chodzą w maskach przeciwgazowych?
- Sołtys suszy bieliznę...

- Dlaczego wzdłuż drogi w Wąchocku są metrowej głębokości rowy?
- Bo sołtys jak idzie, to lubi machać rękami.

- Dlaczego sołtys polonezem jechał do Kielc godzinę a z powrotem trzy?
- Bo polonez ma tylko jeden wsteczny bieg.

- Dlaczego ostatnio oczy sołtysa wiszą na dębie?
- Bo mu sąsiad powiedział "oczywiście"

- Dlaczego domy w Wąchocku są okrągłe?
- Bo sołtysowi zagrozili, ze go zastrzelą zza węgła.
- Bo córka sołtysa chodziła na róg.
- ... a dlaczego są znowu kwadratowe ?
- Bo córka sołtysa puszczała się na okrągło.

- Dlaczego sołtys postawił przed bramą latarnię?
- Żeby córka miała blisko do pracy.

- Jakiego zeza ma córka sołtysa w Wąchocku?
- Takiego że jak płacze, to jej łzy po plecach ciekną!

- Dlaczego w Wąchocku są gumowe drzewa?
- Bo córka sołtysa uczy się prowadzić traktor.
- Żeby się na wietrze nie łamały.

- Dlaczego w Wąchocku nie ma latarni?
- Bo sołtysowa uczy się jeździć samochodem !

- A dlaczego w lesie koło Wąchocka jest dziura o głębokości półtora metra?
- Bo córka sołtysa potrzebowała fotografię do paszportu.
- A dlaczego obok jest jeszcze 9 takich dziur?
- Bo od razu zrobiła 10 sztuk.

- Ilu pralek używa żona sołtysa w Wąchocku?
- Trzech: w jednej pierze, a na dwóch stawia kocioł do gotowania

- Dlaczego żona sołtysa w Wąchocku kupiła sobie pralkę automatyczną?
- Na czymś tą balię trzeba postawić, no nie?

- Dlaczego w Wąchocku ludzie smarują telewizory musztardą?
- Żeby poprawić ostrość.

- Dlaczego w Wąchocku brak CBerów?
- Bo sołtys cały czas chce oglądać telewizję hi...

- Dlaczego sołtys w Wąchocku chce sobie zainstalować PACKET RADIO ?
- Bo chce znać wszystkie kawały o Wąchocku...
- Bo chce aby Wąchock nie był zacofany.

- Dlaczego w Wąchocku jeszcze długo nie będzie BBSa ?
- Bo nie ma chętnych aby zrobić składkę...

O zajączku i innych zwierzętach

Przychodzi żaba do fotografa i mówi:
- Czy mógłby pan zrobić mi zdjęcie... ale chciałabym mieć taki wąski zgrabny uśmiech.
- Proszę bardzo, ale jak będę robić zdjęcie, proszę powiedzieć "konfitury".
Więc żaba ustawia się przed obiektywem i w momencie gdy fotograf robi zdjęcie mówi:
- Marmelada...

Misiu z zajączkiem siedzą w jednej celi. Misiu siedzi w kącie, a zajączek cały czas biega.
- Misiu uciekajmy stąd, oni nas zabiją!
- Zajączku usiądź sobie, jesteś ze mną, nic ci nie zrobią.
Zajączek jednak po chwili wstaje i znów chodzi.
- Misiu uciekajmy oni nas zabiją!
- Zajączku uspokój się i siadaj.
Zajączek siada. Otwierają się drzwi do celi i wchodzi wielbłąd. A zajączek:
- Misiu uciekajmy, zobacz co oni zrobili z tym koniem!

Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował:
- OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi na około studni, 50 okrążeń.
- Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody.
- Dobra, ale wiesz co, ja znam teren, daję ci pół okrążenia forów.
Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakaś ręka chwyta młodego koguta za szyję, na pieniek odrąbuje głowę i słychać:
- Qrwa to już czwarty pedał w tym miesiącu.

Słoń i mrówka wloką się przez pustynię. Skwar, żar i ani kropli wody.
- Już nie mogę - jęczy słoń - Umrę z pragnienia!
- Weź się w garść, słoniku! - pociesza go mrówka. - Na najbliższym postoju dam ci łyk wody z mojej manierki...

Idzie zajączek przez las i zobaczył maleńką dziurkę w ziemi. Podchodzi i woła:
- uuuuuuhuuuuu
Coś mu odpisnęło "uuuuuhuuuuu" i wyskoczyła myszka.
Zajączek idzie dalej i zobaczył większą dziurkę, podchodzi i woła:
- uuuuhuuuu
Coś mu odpowiedziało "uuuuhuuuu" i wyskoczył króliczek.
Zajączek idzie dalej i zobaczył jeszcze większą dziurę, podchodzi i woła:
- uuuuuhuuuu
Coś mu odpowiedziało "uuuuhuuuu" i wyskoczył lis, więc zajączek dał nogę.
Idzie dalej a tam jeszcze większa dziura, podchodzi i woła:
- uuuuhuuuu
Coś mu odpowiedziało "uuuuuuhuuuu" i wyskoczył niedźwiedź.
Zajączek idzie dalej i widzi ogromną dziurę w ziemi. Podchodzi i woła:
- uuuuuuuuuhuuuuuu
Coś mu odpowiedziało "uuuuuuuhuuuuuuuu" i przejechał go pociąg.

Jadą dwie mrówki na motorze. Nagle jedna mówi:
- Chyba mucha do oka mi wpadła!

Idzie stary byku po łące z młodym byczkiem. W pewnym momencie młody woła do starego na widok stadka jałówek:
- Chodź podbiegniemy szybciutko i przelecimy parę.
Na co stary:
- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie parę tylko wszystkie.

Przychodzi zajączek do burdelu i pyta:
- Niedźwiedzica jest ?
- Nie ma.
- A wilczyca jest ?
- Nie ma.
- To może chociaż lisica jest ?
- Nie ma.
- A która jest ?
- Jest pytonica.
- No dobra, może być.
Poszedł zając na górę, ale gdy tylko wszedł do pokoju pytonica go połknęła. Ale zaczyna się zastanawiać:
- Zaraz... śniadanie jadłam, obiad też już był, a do kolacji jeszcze 3 godziny, więc to pewnie klient...
I wypluła zająca. Na to zając, doprowadzając futerko do ładu:
- Jak bierzesz do buzi, to mogłabyś uważać!

Siedzi zajączek i coś pisze. Podchodzi wilk:
- Zajączku, co piszesz?
- Doktorat o wyższości zajączków nad wilkami!
- Ja ci zaraz!
I za zającem w krzaki. Zakotłowało się i wychodzi potargany wilk. Za nim niedźwiedź:
- Trzeba się było zapytać, kto jest promotorem!

Przychodzi zajączek do lisicy.
- Lisico chcesz zarobić 100$?
- Chcę.
- To daj mi całusa.
Lisica myśli "lisa nie ma w domu a 100$ piechotą nie chodzi". Dała więc zającowi całusa.
A zając:
- Chcesz zarobić jeszcze 100$?
- Chcę.
- To się rozbierz.
Lisica się rozebrała. A zając:
- A jeszcze 100$ to chcesz?
- Chcę.
- No to chodź wykręcimy numerek!
No i wykręcili taki numer że aż zając się spocił. Gdy skończyli zając się ubrał i poszedł do domu. Po jakimś czasie do domu lisicy wpada jej mąż i pyta:
- Był zając?
- No bybybybyl - mówi lisica przerażona.
- A oddał 300$ ??

Niedźwiedź miał w lesie sklep i wszystkie zwierzęta robiły u niego zakupy. Pewnego dnia przyszedł do niedźwiedzia zajączek i mówi:
- Wiesz niedźwiedziu, chcę otworzyć sobie sklep i przychodzę do ciebie spytać czy nie masz nic przeciwko.
Niedźwiedź chwilę pomyślał i mówi:
- Dobra zając ale jak przyjdę do ciebie na zakupy i czegoś nie będziesz miał to powybijam ci zęby, uszy przybiję do podłogi i zamknę ci ten interes.
Zając zgodził się na te warunki i niedługo po tym sklep był otwarty. Pewnego dnia niedźwiedź wybrał się do zajączka na zakupy:
- Zając! Kilogram ziemniaków.
A zając na to:
- Dużych, małych, jaki gatunek....
Niedźwiedź zdębiał, wziął ziemniaki i wrócił do swojego sklepu.
Zajączkowi coraz lepiej się wiodło i coraz więcej zwierząt przychodziło do niego zamiast do niedźwiedzia więc przyszedł czas na następną wizytację u zajączka. Tym razem niedźwiedź chciał 20 gwoździ i znów miał do wyboru duże, małe, cienkie, grube, z małym łebkiem, z dużym łebkiem itd. W końcu się zdenerwował, przychodzi do sklepu zająca i mówi:
- Zając, daj mi kanapkę z prądem.
Zajączek posmutniał, ale że był sprytny przyrządził mu kanapkę z masłem i włożył w nią baterię. Niedźwiedź wyszedł totalnie wqrwiony. Wkrótce już prawie wszystkie zwierzęta robiły zakupy u zajączka więc niedźwiedź musiał wymyśleć jakiś podstęp. Poszedł do zajączka i mówi:
- Zajac, dwa kilo ni ch**a!
Zając zbladł i myśli: "Powybijane zęby, uszy przybite do podłogi, zamknięty interes. Muszę coś wymyśleć!"
Po chwili namysłu zajączek zabiera niedźwiedzia do piwnicy i jak niedźwiedź wchodzi, zając gasi światło i pyta:
- Niedźwiedź, widzisz coś?
Niedźwiedź:
- Ni ch**a!
Zajączek na to:
- To bierz dwa kilo i spier*.*

Lew, król zwierząt postanowił znać wagę wszystkich zwierząt. Wydał rozporządzenie, że wszystkie zwierzaki mają się zważyć, później przyjść do niego i podąć mu swój ciężar. Przychodzi sarenka:
- Ile ważysz? - pyta lew.
- 50 kilogramów - mówi sarenka.
- W porządku.
Przychodzi wiewiórka.
- Ważę 2 kg - powiada wiewiórka.
- Dobrze, zanotowałem - mówi lew.
Przyszło dużo zwierząt. W końcu przybył zając.
- Ile ważysz zajączku? - pyta lew.
- 60 kg.
- Bez żartów zajączku !!! - krzyczy lew.
- 60 kg.
- Zajączku, nie żartuj, ile naprawdę ważysz?
- 60 kg. - Zajączku, bez jaj!!! Ile ważysz?
- A ...bez jaj to 2 kg

Dzwoni telefon. Pies odbiera i mówi:
- Hau!
- Halo?
- Hau!
- Nic nie rozumiem.
- Hau!
- Proszę mówić wyraźniej!
- H jak Henryk, A jak Agnieszka, U jak Urszula : Hau !!!

Siedzą dwie muchy przy gównie. Jedna pierdnęła, na to druga:
- No wiesz, przy jedzeniu!!!

Niedźwiedź zakazał w lesie się załatwiać. Ale pewnego dnia zajączek był w samym jego środku i nagle mu się strasznie zachciało. Nie wie co zrobić ale jednak musiał, więc się załatwił. Ale słychać, że niedźwiedź idzie. Więc wiele nie myśląc wziął i ukrył gówno w łapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta:
- Ej, Zajączek, a co ty tam trzymasz w tych łapkach?
- Nic takiego, motylka...
- Pokaż go tu. - mówi niedźwiedź.
Zajączek otwiera łapki i powiada:
- Ale świnia, jak się zesrał!!!

Wraca nawalona wrona z imprezy. Leci i kracze:
- Krrra, Krrra itd.
Nagle (było już ciemnawo) walnęła w drzewo. Spadła. Po chwili podnosi się, otrzepuje z kurzu i próbuje:
- Hau, miau - cholera jak to było?

Miś otworzył sklep wielobranżowy. Można w nim znaleźć wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiście pierwszej jakości). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Na to miś:
- W tym sklepie jest tylko świeży towar, nie ma nic starego, ani zgniłego.
Zając poszedł. Jednak następnego dnia przychodzi znów i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Miś się wkurzył opieprzył zajączka i wywalił ze sklepu. Jednak myśli sobie: "ten zając nie da mi spokoju dopóki nie załatwię mu tych marchewek".
Następnego dnia zając znów przychodzi i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Na to miś:
- Wiesz zając to w zasadzie jest porządny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie załatwiłem kilka. Tak, są zgnite marchewki.
A zajączek na to wyjmuje legitymacje i mówi:
- Kontrola, Sanepid.

Jedzie zajączek z niedźwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedźwiedź schował zajączka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet.
Kanar się pyta:
- A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki?
Niedźwiedź uderza się w pierś (tu powinien być taki zamaszysty gest), wyciąga spłaszczonego zajączka i mówi:
- Zdjęcie kolegi.

Idzie zając z magnetowidem przez las, spotyka niedźwiedzia. Ten się pyta:
- Zając, a skąd masz widelca?
- A, dostałem od lisicy.
- E, jak to, od lisicy? Przecież ona taka chytra...
- No tak, zaprosiła mnie na kolację, postawiła winko, potem się rozebrała, zgasiła światło i mówi: "Bierz, co mam najlepszego". No to wziąłem video i poszedłem. Niedźwiedź się śmieje rozbawiony:
- Och, głupiutki Zajączku, trzeba było mnie zawołać, wzięlibyśmy lodówkę!

Pewnego razu w lesie biegnie sobie wiewiórka z kasetą video. Nagle tak sobie spacerując spotyka zajączka. Zajączek na to :
- Co tam masz wiewiórko?
- Film porno - odpowiada wiewiórka.
- Oooo!!! Biegnijmy więc szybko oglądać - mówi zajączek.
Wiewiórka zgodziła się zabrać ze sobą zajączka i zaprosiła go do swej dziupli. Po drodze spotykają konia, który z zaciekawieniem pyta:
- Co tam macie kochani?
- Film porno - odpowiada napalony zajączek.
Koń na to:
- Proszę weźcie mnie ze sobą...
Niestety wiewiórka odmówiła gdyż koń nie mógłby się zmieścić w jej malutkiej dziupli. Koń zasmucony, postanowił, że będzie ich śledzić.
Gdy wiewiórka z zajączkiem rozkoszowali się filmem koń postanowił po kryjomu wejść na drzewo aby lepiej mógł widzieć (film).
Kiedy film się skończył (bardzo napalony) zajączek mówi do wiewiórki:
- Chodź zwalimy konia!!!
Na to koń siedzący na drzewie:
- Nie nie nie, to ja już sam zejdę!

- Zajączku, dlaczego masz takie krótkie uszy?
- Bo jestem romantyczny.
- Nie rozumiem.
- Wczoraj siedziałem na łące i słuchałem śpiewu słowika. Tak się zasłuchałem, że nie usłyszałem kosiarki...

Niedźwiedź był strasznym pijakiem i wszystkie pieniądze przepijał. Natomiast zajączek był prawym zwierzakiem. Pewnego razu niedźwiedź widzi zajączka jadącego Fiatem 126 i pyta:
- Skąd to masz?
- Jak się oszczędza to się ma!
Na drugi dzień zajączek jedzie Polonezem Caro i mijając zalanego niedźwiedzia woła:
- Jak się oszczędza to się ma!
Na trzeci dzień zajączek idzie do sklepu, przechodzi przez ulicę, a tu wprost na niego jedzie Ferrari F40. Samochód hamuje z piskiem opon, wysiada zalany, jak zwykle, niedźwiedź i mówi:
- Jak się sprzeda butelki to się ma!

Synek wielbłąda pyta tatę:
- Tato, po co nam są potrzebne te garby?
- Widzisz synku kiedy przemierzamy pustynie przechowujemy w nich wodę która jest nam potrzebna na długą wędrówkę.
- A po co nam takie szerokie kopyta?
- Żeby nam łatwiej było iść po piasku.
- A po co nam tak gęsta sierść?
- W dzień chroni nas ona przed palącym słońcem, a nocą przed chłodem na pustyni.
- Tato a po co nam to wszystko skoro my mieszkamy w ZOO?

Przychodzi żółw do jeża-fryzjera i mówi:
- Poproszę na jeża.
Jeż na to:
- No to wskakuj!

Pies wyszedł pewnego dnia na spacer i widzi nadchodzącego z przeciwka konia. Kiedy zbliżyli się do siebie, koń zapytał:
- Cześć, która godzina ?
- 20 po drugiej - pies na to.
Koń poszedł swoją drogą, a pies idzie dalej rozmyślając :
- ...hm....dziwne......koń, a mówi....

Wpada koń do baru, siada na jednym z wysokich stołków i mówi:
- Barman !!! Małe jasne proszę !!
Barman podał mu piwo, koń wypił, zapłacił i poszedł.
Podchmielony facet ze stołka obok zbliża głowę do barmana i mówi pół-szeptem :
- Dziwne, nie....?
A barman:
- Dziwne..... zawsze pił duże jasne.....

Przychodzi mrówka do krawca i mówi:
- Jest nitka?
- Jest!
- Całe dwa cm proszę!
- Zapakować???
- Nie! Powieszę się na miejscu!

Siedzi zając i koń na gałęzi, na drzewie. Przechodzi krowa i też chce sobie tak posiedzieć. Wdrapuje się na drzewo i mówi do zająca:
- Ty zając, posuń się.
A na to zając:
- Nie mogę bo musiałbym konia zwalić.

Mrówek ucieka z lasu i nagle na swej drodze spotyka leśniczego:
- Co się stało ? - pyta leśniczy
- Ktoś zgwałcił słonicę. Wszyscy są podejrzani.

Dzwonek do państwa słoni. Otwiera słoń, nikogo nie ma. Tuż po zamknięciu drzwi kolejny dzwonek. Słoń pomyślał, że może się włącznik zepsuł. Otworzył drzwi, spojrzał, a na pstryczku siedzi mrówek i odzywa się grubym głosem:
- Dobry wieczór, czy jest słonica?
- Nie ma.
- To proszę przekazać, że był Ryszard.

Przylatuje mucha do WC Donald's i mówi:
- Kupę proszę.
- Z cebulą?
- Nie, bez cebuli. Po cebuli to z gęby śmierdzi

Zajączka goni wkurzony niedźwiadek. Zajączek gna co sił przez las, nagle wpada na odsłoniętą polanę. Na polanie opala się lisica. Zajączek podbiega do niej i ledwo żywy mówi:
- Lisiczko, schowaj mnie gdzieś. Misio jak mnie dopadnie to ze mnie mokra plamka zostanie.
- Zajączku, gdzie cię schowam. Na polanie ani krzaczka, tylko ja tu leżę na ręczniczku.
- Lisiczko, a może ja bym ci wskoczył do dziurki między nogi, co?
- Wiesz zając, lubię cię. Schowaj się tam.
Na polanę wpada niedźwiadek rzucając przekleństwami. Podchodzi do lisicy:
- Ty, lisica, widziałaś tu zajączka?
- No co ty, niedźwiedź, gdzie by się schował. Sama tu jestem.
- A olać zająca. Podobasz mi się i cię przelecę.
- Oj miśku, nie lubię cię i nie dam ci się.
- Jestem silniejszy i cię zgwałcę!
Niedźwiadek rozchylił nogi lisicy, a w dziurce widać dwa przerażone oczka. Zdziwiony miś pyta:
- A co to?
Na to zajączek piskliwym głosikiem:
- Aids, aids, aids!!!

Są sobie dwa koty, jeden stary drugi młody. No i stary lubi sobie od czasu do czasu na kotki pochodzić. Młody też by chciał, ale stary go zbywa, że wpierw musi dorosnąć. Ale młody nudzi i nudzi, aż w końcu stary zgodził się wziąć go ze sobą na ruchanie kotek. Idą sobie po dachu i widzą, że niedaleko na balkonie seksowna kotka się wygrzewa. Stary mówi do młodego:
- Rób to co ja.
Bierze rozbieg i skacze. Niestety rozbieg był za krótki, i stary kot zawisł łapkami na krawędzi balkonu. Młody stwierdził, że widocznie tak trzeba i tez skoczył i zawisł obok starego. Wiszą i wiszą i wiszą... W końcu stary mówi:
- Ja juz dłużej nie mogę. Spadam!
I spada. A młody na to:
- A ja jeszcze sobie trochę porucham.

Idzie sobie zając po torach, aż tu nagle przejechał pociąg i obciął mu dupę. Dupa potoczyła się kilkanaście metrów dalej, na inne tory. Zajączek za nią pobiegł, schyla się i już ma ją podnieść gdy... przejechał drugi pociąg i obciął mu głowę.
Jaki z tego morał?
Nigdy nie trać głowy dla głupiej dupy. (inny morał: Nie lataj za dupą, bo stracisz głowę.)

W rodzinie wilków urodził się mały wilczek.
Tata wilk podchodzi do kołyski i mówi:
- Jakie masz ładne oczy. Jaką masz błyszczącą sierść, jakie masz duże nogi, jakie masz wielkie uszy.
- Oż ty kur*.*a zającu jeden.

Miś, zajączek, wilk i lis grają w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedźwiedź wstaje i mówi:
- Ktoś tu oszukuje! Nie będę pokazywał palcem, ale jak strzelę w ten rudy pysk ....

Przychodzi zajączek do sklepu i mówi:
- Dzień dobry, przepraszam pana bardzo po ile jest makowiec?
- Po 3,8zł za kilogram, zajączku?
- Hmmmm, drogo, a po ile są okruszki?
- Okruszki (mówi sprzedawca śmiejąc się), okruszki są za darmo.
Na to zajączek uradowany:
- To poproszę 2 kilo okruszków
*************************************
Jest jeszcze taki sam z kropelką benzyny, wiem o tym :)))

Idzie zajączek przez las, patrzy, a tu się myśliwy zdrzemnął i zostawił fuzję. No to zajączek łaps i ma flintę.
" No." - myśli sobie. - "Teraz się odbiję za wszystkie zniewagi."
Idzie, patrzy lisica. Schował fuzję za siebie i pewnym krokiem podchodzi do niej i mówi:
- Lisico, strzel se kupkę.
Ta wielce oburzona dawaj z łapami na niego, a ten wyciąga flintę i mówi:
- Mówię poważnie. Rób kupsko.
Lisica wystraszyła się flinty, więc męczy i męczy i wyprodukowała.
Teraz zając mówi:
- A teraz to zjedz.
Lisicy oczy wylazły na wierzch, a zając machnął jej flintą przed oczami.
No to zabrała się do konsumpcji.
Zadowolony zajączek pokicał dalej. Patrzy, wilk. Podbiega do niego i znowu:
- Wilk, walnij kloca.
Ten oczywiście wysuwa kły, a zając - flinta przed nos wilka.
- No! Rób!
Wilk volens nolens ciśnie.
- A teraz to zjedz.
Wilk patrzy na zająca i pyta:
- Te zając, a na pewno ta flinta jest naładowana?
Zając patrzy na flintę i mówi:
- Wiesz co, czekaj, ja to zjem.

Idzie zajączek przez las, patrzy leży pół litra.
"O! Jak fajnie - pół litra!" pomyślał, zabrał i poszedł dalej.
Przechodząca obok lisica zauważyła go i myśli:
"O! Jak fajnie - pół litra i zagrycha!"
I poszła w ślad za zajączkiem.
Zauważył ich wilk:
"O! Jak fajnie - pół litra, zagrycha i ruda dziwka!"
I poszedł za nimi.
Na to wszystko wlazł niedźwiedź.
"O! Jak fajnie - pół litra, zagrycha, ruda dziwka i jeszcze jest komu po mordzie przylać!

Wchodzi zajączek do baru, podciąga rękawy i krzyczy:
- Kto zbił mojego brata?
- Ja! - wstaje zza stołu niedźwiedź. - A o co chodzi ?
- A o nic, dobrze zrobiłeś.

Siedzi zajączek i wyciska coś z policzka. Podbiega sarenka i pyta:
- Wyciskasz pryszcza ?
- Nie, śrut

Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiedzia..
- poproszę chleb z górnej półki..
Niedźwiedź wchodzi na górę i podaje chleb..
Następnego dnia:
- poproszę chleb z górnej półki..
Niedźwiedź wchodzi na górę i podaje chleb..
Historia powtarza się przez kilka dni..
Niedźwiedź się zdenerwował wszedł na górę i czeka..
Przychodzi zajączek:
- poproszę masło z dolnej półki..
Niedźwiedź schodzi podaje masło..
- i jeszcze chleb z górnej półki..

Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiedzia:
- jest chleb dwukilogramowy ??
- nie, jest jednokilogramowy..
Następnego dnia:
- jest chleb dwukilogramowy ??
- nie, jest jednokilogramowy..
Niedźwiedź postanowił upiec chleb dla zajączka.. Przychodzi zajączek:
- jest chleb dwukilogramowy ??
- JEST !!!
- to poproszę połowę..

Zajączek spotyka wilka i mówi:
- Cześć wilku..
- Spier*.*
Historia powtórzyła się kilka razy, ale zajączek umówił się z wilkiem, że jak będzie szedł z dziewczyną to wilk mu odpowie..
Idzie zajączek z dziewczyną i spotkali wilka, wilk mówi:
- Cześć zajączku..
- Spier*.*

Idzie niedźwiedź przez łączkę i widzi zajączka.
- Te, zając, skocz po papierosy!
- Odp*.* ty h*.* taki owaki ! Ty *.* *.* *.* !
Niedźwiedź przestraszył się i poleciał szybko do domu.
- Stara! Włącz radio, chyba znowu rewolucja!

Zwierzęta dostały powołanie do wojska. Pierwszy na komisję poszedł niedźwiedź.
- I co? I co?! - pyta się go zając gdy wyszedł.
- A mam przydział do kampanii budowlanej.
- Oj, to nie jest źle, powiedz jak to zrobiłeś, to pójdziemy tam razem.
- Pokazali mi karabin, spytali co to jest, ja odparłem, że nie wiem. Pokazali granat, powiedzialem, że nie wiem. Pokazali cegłę, powiedzialem - cegła - i mnie przydzielili.
Wszedł zając na komisję.
- Co to jest? - pytają, pokazując karabin.
- Nie wiem!
- A co to jest? - pytają pokazując granat.
- Nie wiem!
W tym momencie pytający schylił się pod stół po cegłę i zanim ją podniósł zając wrzasnął:
- Cegła!
- Do kontrwywiadu!

Wpada zajączek do lisiej nory i pyta:
- Jest ojciec?
- nie ma..
- Jest matka?
- nie ma..
- A chcecie w te rude ryje?!

Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp... Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"

Do kibla w barze wchodzi zając, po kilku minutach wylatuje z trzaskiem przez okno. Podbiegają do niego kumple:
"Ty, co się stało"
"Eeee, nic takiego..."
"No powiedz!"
"No, wchodzę sobie do kibla, siadam, obok mnie siedzi niedźwiedź. Jak niedźwiedź się załatwił to mnie wziął, podetarł się mną i wyrzucił mnie przez okno."
Następnego dnia sytuacja powtarza się. Zając wylatuje przez okno, ale tym razem niedźwiedź siedział przy barze i sączył piwo. Kumple Zająca są ciekawi co się wydarzyło.
"Włażę do kibla, siadam żeby się załatwić. Niedźwiedzia nie ma, ale za to obok mnie siedzi jeż. No i jak się załatwiłem to wziąłem jeża i się nim podtarłem."

Na gałęzi wiszą sobie 3 nietoperze i rozmawiają ze sobą.
W pewnej chwili jeden z nich zaniemówił i jak sprężyna stanął głową do góry.
Ci dwaj pozostali popatrzyli na siebie i jeden z nich:
"Kurcze, znowu zemdlał".

Leci sobie nietoperz, leci, leci, leci i nagle sruuu..... przypierdzielił w drzewo. Osunął się na dół po konarach, otrzepał swoje skrzydełka i wyciągając z uszu słuchawki mówi:
"Kurde, wypie*.*lam tego Walkman'a".

Zajączek mieszka w pobliżu misia w lesie, ale odgradza ich rzeka. W pewnym momencie miś krzyczy:
- Zajączku chodź szybko! Biegiem. Coś się stało. Zajaczku!!!
Zajączek przestraszony biegnie kilometr do mostu i z powrotem kilometr, zmachany przybiega do misia i się pyta:
- Co się stało?
Miś: - Umiesz tak? Bzbzbzbzbz
Zajączek wnerwiony wraca i na drugi dzień krzyczy:
- Misiu szybko. Ratunku !!! Na POMOC!!!
Miś przestraszony biegnie 2 kilometry do zajączka i się pyta:
- Co się stało?
Zajączek: - Już umiem: BZBZBZBZBZ.

Idą dwa zajączki przez sawannę i widzą pasącą się żyrafę.
- Wiesz - mówi jeden - chętnie bym ją pociupciał.....
- Dobrze - mówi drugi - bierz się do roboty. Ja poczekam.
Zajączek dobrał się do żyrafy, ale że to trwało dość długo, drugi nudzi się i zaczyna rzucać w głowę żyrafy kamieniami.
Żyrafa wzdycha:
- Taki mały, a ciupcia, że aż w głowie huczy...

W przydrożnym rowie siedzi jeż i je śniadanie. Przykicał zajączek.
- Co jesz?
- Co zając?

Wpada zajączek do sklepu i mówi:
- Poproszę pół kilo szynki.
Sprzedawca zważył, zapakował i dał zajączkowi.
Zajączek na to wyjmuje pistolet i strzela "pif,paf"
Sprzedawca poda zabity a zajączek na to " TO ZA PROSIACZKA !!!!!"

Idzie zajączek do lisicy pożyczyć patelnię i gada sobie pod nosem:
- lisica pożyczy mi patelnię,
- zrobię sobie jajecznicę,
- lisica jest fajna, pożyczy mi ...
- zaraz zaraz.
- lisica jest chytra.
- a to lisica
- pewnie nie pożyczy mi tej patelni.br> - tak! ta wstrętna lisica na pewno nie pożyczy mi patelni.
- nie mam mowy. to straszne skompiradło, nie mam na co liczyć!
puka do lisicy, ona otwiera a zajączek prosto z mostu.
- a wypchaj się tą swoją patelnią!

Śpi sobie zapity do nieprzytomności zajączek w lesie na polance, a tu nagle zza drzewa wychodzi wilk.
Wilk myśli sobie: Klawo, wreszcie jakieś żarcie.
Nagle zza innego drzewa wychodzi drugi wilk i mówi do tego pierwszego:
- Spadaj, byłem pierwszy
Od słowa do słowa zaczynają się kłócić a w końcu walczyć. Tak się złożyło, że obydwa wilki pozabijały się wzajemnie. Zajączek budzi się rano na kacu. Patrzy a tu dookoła pobojowisko, powyrywane drzewa i w ogóle burdel, a na dodatek na polanie leżą dwa martwe wilki.
Zajączek myśli sobie:
- K...a, musze przestać pić, bo po pijaku robię straszne rzeczy...

Wpada zajączek do lisiej nory i woła do bachorów:
- zerżnę wam matkę!!!
na to lisie bachory w ryk. przylatuje matka i zauważa zajączka, więc z kopyta za nim.
a zajączek w NOGI !!!!!
a lisica za nim !!!!!
zajączek przebiegł pod zwaloną kłodą, a lisica za nim !!!
Wtem .... TRAHHHHHH !!! Lisica zaklinowała się pod kłodą.
Wtedy zajączek zaszedł ją od tyłu i mówi:
- ładna to ty nie jesteś!
- nawet mi się nie podobasz!!
- ale obiecałem twoim bachorom...

W bardzo złym humorze fukający miś, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając:
Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz?
Zając: No, bo, ja tego ...
Miś: SRU! zającowi w łeb!
Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo. Po jakimś czasie, znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wylądować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca.
Miś: Ale już dałem zającowi raz...
Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz!
Miś: Ale, za co?
Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ...
Miś: No dobra...
Idą, spotykają zająca:
Miś: Te, zając daj papierosa!
Zając: A z filtrem, czy bez filtra?
Miś: ... A czego ty zając po lesie znowu bez czapki się włóczysz?

Gdzieś daleko na biegunie południowym idą sobie po krze niedźwiedzica z niedźwiatkiem. No i maluch pyta:
- Mamooooo.... czy ja jestem miś Grizzly???
- Nie syneczku, ty jesteś miś polarny.
Po jakimś czasie.
- Mamooooo.... czy ja jestem miś brunatny???
- Nie mój drogi, ty jesteś miś polarny.
Znowu po chwili.
- Mamooooo.... a może ja jestem miś koala???
- Nie moje dziecko, ty na pewno jesteś miś polarny.
Po chwili zastanowienia miś mówi:
- To kur... dlaczego jest mi tak zimno???

Podchodzi mamut do mamucicy...
On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!!
Ona - Muuuuu??????
sytuacja się powtarza...
On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!!
Ona - Muuuuu??????
sytuacja się powtarza...
On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!!
Ona - Muuuuu??????
I tak wyginęły mamuty....

Idzie sobie mamut przez pustynię i nagle stratowało go stado słoni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mówi:
- Ach, ci skinheadzi!

Co myśli kura uciekająca przed kogutem?
"Zrobię jeszcze trzy okrążenia dookoła kurnika żeby nie pomyślał że łatwa jestem.

Po wybuchu jądrowym na uschniętym kikucie ocalałego drzewa siedzą dwa szympansy.
- Masz coś do jedzenia ? - pyta samiec.
Samica podaje mu jabłko.
- O nie, - protestuje samiec - nie będziemy tej idiotycznej historii powtarzać od początku!

Słonia obleciały komary. On chcąc się uwolnić wlazł do rzeki. Wszystkie komary poleciały do góry , poza jednym.
Nagle słychać z góry głos (do komara ) : " Edek utop sk.....syna !".

Po upojnej nocy ze słonicą, mrówek ledwo żywy kładzie się pod drzewem.
Podchodzi do niego kolega.
- Coś taki wypompowany?
- Tak to jest, gdy chce się dogodzić ukochanej: buzi, dupci, buzi, dupci, a kilometry lecą...

Po upojnej nocy ze słonicą mrówek idzie spać. Rano wstaje i widzi, że zamęczył nocnymi igraszkami ukochaną. Więc wściekły wziął się do kopania grobu. I mruczy pod nosem:
- K...., jedna noc przyjemności i całe życie kopania.

Na pustyni leży słoń do góry nogami (na plecach) i mówi:
- cip cip cip cip cip cip cip .....
Idzie dwóch myśliwych, widzą słonia i mówią:
- Jakiś walnięty ten słoń, nie dość że leży na grzbiecie, nogi ma pionowo w górę, to jeszcze mówi cip cip cip jak ptaki.
Uradzili, żeby go odwrócić, i wtedy zastrzelić (do leżących się nie strzela).Oodwrócili go, a słoń:
- pić pić pić pić pić pić pić pić...

Obok drzewa stoi słoń. Na wysokiej gałęzi siedzą sobie dwie mrówki i nabijają się ze słonia:
- Haa! Ty głupi pojebie z wielkimi uszami! Gruby debilu!... itp.
Słoń się wkurzył, tupnął nogą i mrówki spadły; jedna na ziemię a druga na kark słonia. Ta na ziemi krzyczy do drugiej:
- Uduś ch*ja! Uduś!

Słoń i mrówka przechodzą przez most.. Most się zerwał..
Mrówka mówi do słonia:
- A mówiłam żebyśmy przechodzili osobno..

Słonica namawia mrówkę, by ta jej weszła do... Po dłuższym nagabywaniu mrówka wchodzi i wychodzi trąbą. Słonica rozanielona prosi o powtórkę i wreszcie mrówka się zgadza. Wchodzi, a słonica wkłada sobie trąbę i myśli:
"Ach, wieczna rozkosz !"

Buldog szczeka na jamniczkę siedzącą na parapecie okna:
- No, zeskocz tu do mnie mała...
- O, nie - odszczekuje jamniczka - potem będę miała taką mordę jak ty...

To wszystko - autora tego zbioru proszę o kontakt, abym mógł go wymienić w podpisie.


Piotr Skibiński